MACRON: Wprowadza cenzurę w mediach i na portalach internetowych! Informacje muszą być mu przychylne

0
fot. Twitter

Marionetka Rothschilda, Emmanuel Macron, chce wprowadzić we Francji nowe prawo zakazujące stron internetowych promujących libertariańskie i konserwatywne poglądy podczas kampanii wyborczych we Francji.

Prezydent Francji usprawiedliwia nowe orwellowskie prawo, mówiąc, że chce nowych przepisów dla platform mediów społecznościowych, aby konserwatywni kandydaci, tacy jak Marine Le Pen, nie rozpowszechniali o nim „fałszywej propagandy” podczas okresów wyborczych.
Macron, który w zeszłorocznych wyborach wydał 31 000 dolarów na makijaż podczas swoich wystąpień w telewizji, twierdzi, że prawo pomoże mu zatrzymać „fałszywe wiadomości”, takie jak skandal podatkowy, przez który prawie przegrał wybory.

The Guardian donosi, że w swoim noworocznym przemówieniu do dziennikarzy w Élysée, Macron powiedział, że wkrótce przedstawi nowe prawo, aby walczyć z rozpowszechnianiem fałszywych wiadomości, które, jak powiedział, zagrażają liberalnym demokracjom.
Nowe prawodawstwo dotyczące stron internetowych zawierałoby większą przejrzystość treści sponsorowanych. Zgodnie z nowym prawem strony internetowe musiałyby informować, kto je finansuje, a kwota pieniędzy na sponsorowane treści byłaby ograniczona.

W przypadku fałszywych wiadomości publikowanych w czasie wyborów, szybkie postępowanie prawne mogłoby pozwolić władzom na usunięcie tych treści, a nawet zablokowanie strony internetowej, Macron powiedział: – Jeśli chcemy chronić liberalne demokracje, musimy być silni i mieć jasne zasady.

Jak dodał, to francuski strażnik mediów, CSA, będzie uprawniony do walki z „każdą próbą destabilizacji” przez media kontrolowane lub pod wpływem obcych państw. Macron powiedział, że chce działać wbrew temu, co nazwał „propagandą wyartykułowaną przez tysiące kont mediów społecznościowych”.

Podczas kampanii wyborczej wiosną 2017 roku, Macron był przedmiotem różnych fałszywych wiadomości o rzekomych zagranicznych rachunkach. Złożył skargę  po tym, jak Marine Le Pen, odniosła się do tego, jak umieszczał fundusze na zagranicznym koncie na Bahamach.

W tym czasie ruch polityczny Macrona, En Marche, nazwał wypowiedzi Le Pena „podręcznikiem” fałszywych wiadomości. Mówi się, że pogłoski o koncie Macrona  pojawiły się najpierw się na popularnym forum w USA. Plotki te krążyły kilka godzin przed debatą telewizyjną między Macronem a Le Pen. Dokumenty zostały również opublikowane online.

Fałszywa strona internetowa przypominająca belgijską gazetę Le Soir doniósł, że Arabia Saudyjska finansuje kampanię Macron. Le Soir całkowicie zdystansował się od tego.

Podczas kampanii Macron oskarżył Rosję o „hybrydową strategię łączącą zastraszanie wojskowe i wojnę informacyjną”. Obóz Macrona twierdził, że Rosja była zaangażowana w działania dezinformacyjne i w pewnym momencie odmówił akredytacji rosyjskim państwowym serwisom informacyjnym Sputnik i Russia Today, które, jak twierdził, rozpowszechniały rosyjską propagandę i fałszywe wiadomości.

Kiedy prezydent Rosji Władimir Putin odwiedził Francję tuż po wyborach, Macron wykorzystał wspólną konferencję prasową w Wersalu, by skrytykować rosyjskie wpływy, mówiąc, że Russia Today  i Sputnik zaangażowały się w szerzenie propagandy i fałszywych wiadomości.

– Kiedy dziennikarze  szerzą oszczercze kłamstwa, nie są już dziennikarzami – powiedział.

Podczas kampanii Macron zaprzeczył także plotkom, że był w tajemniczym związku homoseksualnym poza swoim małżeństwem.

Le Pen zaatakowała plan Macrona dotyczący zakazu fałszywych wiadomości, tweetując, że Francja „karze swoich obywateli”. Zapytała też: „Kto zdecyduje, czy wiadomość jest fałszywa? Sędziowie? Rząd?”.

esp

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ