Morderca lekarki polskiego pochodzenia jest wolny, policja tuszuje zbrodnię

0

John Ruszczyk, ojciec Justine  Ruszczyk (używała też nazwiska przyszłego męża –  Damond),  Australijki polskiego pochodzenia, która została zastrzelona przez policjanta z Minnesoty, powiedział, że jest „głęboko zaniepokojony stanem śledztwa w sprawie jej śmierci”.

Podczas konferencji prasowej w Sydney, 21 grudnia, powiedział:   – Obawiamy się, że być może  Biuro ds. Przestępczości Kryminalnej z Minnesoty nie spełniło swojej obietnicy wyjaśnienia tej sprawy. Jesteśmy głęboko zaniepokojeni możliwością, że wstępne dochodzenie nie zostało przeprowadzone właściwie – dodał.

Justine Ruszczyk, miała 40 lat, gdy została śmiertelnie postrzelona przez Mohameda Noora, policjanta z Minneapolis, pochodzącego z Somalii. Doszło do tego  15 lipca, po tym jak zadzwoniła na policję, aby zgłosić, że ktoś podejrzany kręci się w pobliżu jej domu.

USA: Lekarka z Polski walcząca z przemysłem farmaceutycznym została zastrzelona przez policjanta Somalijczyka

Dyspozytor wysłał patrol policji. Padło na najbardziej niedoświadczoną parę funkcjonariuszy w mieście: 31-letni Mohamed Noor służył w policji od 21 miesięcy, jego partner, 25-letni Matthew Harrity, ledwie od roku.

Nadjeżdżając, policjanci wyłączyli światła radiowozu w nadziei, że zaskoczą napastnika. Kierował Harrity. Nagle – tak wynika z zeznań tego ostatniego – tuż przy aucie rozległ się hałas. Przy drzwiach kierowcy pojawiła się Ruszczyk (nie wiadomo, dlaczego wyszła z domu i przeszła kilkadziesiąt metrów). Nie namyślając się, Noor strzelił do niej przez opuszczoną szybę.

Przejeżdżający obok rowerzysta zatrzymał się i zaczął filmować komórką, jak policjanci starają się reanimować Australijkę. Na próżno – umarła po dziesięciu minutach

Ruszczyk była lekarzem medycyny holistycznej oraz instruktorka medytacji i yogi, mieszkała w dzielnicy Fulton w Minneapolis, Donem Damondem. W sierpniu planowali wziąć ślub.

Komentarz Jana Ruszczyka pojawiły się zaledwie kilka dni po tym, jak w zeszłym mecenasa Mike Freeman poinformował, że nie ma wystarczających dowodów, aby oskarżyć Noora, ponieważ śledczy „nie wykonali  rzetelnie swojej pracy”.

Później Freeman przeprosił Biuro ds. Przestępczości Przestępczej w Minnesocie, mówiąc: – Myliłem się oceniają pracę policji.

Ruszczyk powiedział: –  Komentarze Freemana rzucają cień na opis tego, jak doszło do śmierci Justine’a. Wciąż namawiamy pana Freemana i prokuraturę do kontynuowania drobiazgowego śledztwa i badania dowodów z wydarzeń, które doprowadziły do ​​śmierci Justine – dodał.  – Spodziewamy się, że wypełnią uczciwie i sprawiedliwie wszystkie luki w swojej pracy.

Jak się okazuje Noor nie został aresztowany. Ponadto  konsekwentnie odmawia zeznań. Ma do tego prawo, ale nie pomaga to w wyjaśnieniu, co stało się pod domem Justine Ruszczyk.

eps

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ