39-letni Aaron Graser wiedział, że z jego partnerką stało się coś złego, ale przez dłuższy czas nie dopuszczał do siebie myśli, że kobieta zmarła. Mężczyzna postanowił ją zgwałcić, aby w ten sposób spróbować przywrócić ją do życia.

Do zdarzenia doszło w styczniu tego roku. Aaron Graser z Connecticut zauważył w pewnym momencie, że jego partnerka nie daje żadnych oznak życia i szybko zorientował się, że nie jest z nią dobrze. Mężczyzna nie zaczął jednak reanimacji, ani nie zadzwonił po pogotowie, tylko postanowił ją zgwałcić, aby w ten sposób ją ocucić. Graser wyznał śledczym, że wiedział, jak bardzo kobieta nie lubiła uprawiać z nim seksu, dlatego był przekonany, że to właśnie akt seksualny z nim może ją ożywić. Na czas gwałtu Amerykanin związał też swoją zmarłą partnerkę, ale, jak przyznał, zrobił to wyłącznie z powodu swojego fetyszu.

ZOBACZ!  Donald Trump przegrał coś więcej niż wybory? Liczby nie kłamią, szybko poszybowały w dół

Mężczyźnie postawiono jednak zarzut napaści seksualnej 4 stopnia, a także zarzut naruszenia zasad zwolnienia warunkowego. Wobec powyższego sąd w Connecticut skazał Aarona Grasera na rok pozbawienia wolności.

źródło:Mirror

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ