– Przykład Polski jest bardzo groźny dla europejskich elit. Państwo, do tej pory podporządkowane interesom silnych graczy staje się coraz bardziej podmiotowe. Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości owoce wzrostu gospodarczego przestają być transferowane za granicę i do wąskich grup interesu w kraju – powiedziała Premier Beata Szydło w rozmowie z portalem wPolityce.pl, komentując skandaliczną decyzję Parlamentu Europejskiego.

Pani premier, Polska jest coraz ostrzej atakowana na forum międzynarodowym. Teraz próbuje się nam przypisać rzekomą „faszyzację” życia społecznego. Dziś w Parlamencie Europejskim można było usłyszeć, że w Warszawie demonstrowało „kilka tysięcy faszystów, neonazistów i zwolenników supremacji białej rasy”. Z czego wynika ta kolejna fala ataków?

– Na początku pragnę kategorycznie zaprotestować przeciwko stwierdzeniom jakie padły dziś w Parlamencie Europejskim i powiedzieć to głośno i wyraźnie – Polska jest krajem wolnym od antysemityzmu i rasizmu. Ci którzy mówią inaczej po prostu rozmijają się z prawdą. Nie należy marginalnych incydentów utożsamiać z całym narodem. Odpowiadając na pytanie – Z czego wynika ta kolejna fala ataków? Przykład Polski jest bardzo groźny dla europejskich elit. Państwo, do tej pory podporządkowane interesom silnych graczy staje się coraz bardziej podmiotowe. Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości owoce wzrostu gospodarczego przestają być transferowane za granicę i do wąskich grup interesu w kraju. Trafiają, za to do zwykłych obywateli. W piątek jest szczyt Unii Europejskiej poświęcony sprawom społecznym i to dobra okazja, by się do tego szerzej odnieść. Polskie społeczeństwo było bowiem dotąd zapleczem taniej siły roboczej, a przemiany, które zapoczątkowaliśmy przywracają wielu rodzinom godność. Ci którzy tracą, którzy w demokratycznych wyborach zostali odsunięci przez Polaków od władzy oraz niektórzy ich polityczni zagraniczni przyjaciele wolą tematykę zastępczą. Wygodniej jest debatować z nami o marginalnych zjawiskach, za które rządzący nie ponoszą odpowiedzialności niż o sprawach, które realnie dotyczą Polaków. Dochodzi przy tym do pomieszania pojęć. Ze zdumieniem przyjęłam inicjatywę europejskiej lewicy, by w rezolucji przeciw Polsce potępić „środki represji i akty prześladowania politycznego ze strony władz Polski, wymierzone przeciwko komunistom, antyfaszystom i innym demokratom”. Pomijając fakt, że w Polsce nie ma takich represji, to przykre, że nasza opozycja idzie ramię w ramię z ludźmi, którzy komunistów uważają za demokratów. Polacy pamiętają jaka w PRL była demokracja.

Z pewnością oskarżycielom bardzo pomaga postawa opozycji w Polsce, która wyraźnie nakręca atmosferę, budując wizerunek kraju grozy, bez względu na fakt, że bardzo szkodzi w ten sposób swojemu państwu.

– Partie słabnące w sondażach dla swoich partykularnych interesów politycznych próbują wywołać wrażenie poparcia dla swoich działań w Europie. Ale Polacy widzieli, że debata nad praworządnością w Polsce toczyła się przy niemal pustej sali. Ci, którzy dziś donoszą na Polskę, kiedy rządzili nie wykorzystywali swoich wpływów do załatwienia czegoś dla mieszkańców naszego kraju, a gdy chcą wrócić do władzy nie wahają się sięgnąć po żadną metodę. Ja chcę podtrzymać moje stanowisko z pierwszej debaty w Parlamencie Europejskim, kiedy miałam honor bronić dobrego imienia Polski. Mówiłam wtedy, że „nasze polskie sprawy powinniśmy załatwiać w naszym polskim domu, bo ilekroć załatwiali je za nas inni wychodziliśmy na tym bardzo źle”. Polacy zapamiętają, kto nam próbował szkodzić za granicą. Pamiętają, że kiedy za rządu PO płonęły wozy satelitarne mediów, dochodziło do ataków i aktów agresji Europa nie widziała problemu. Myślę, że znakomita większość społeczeństwa zdaje sobie sprawę, kto za tym stoi.

Jak Polska powinna się bronić przed tego typu zarzutami, bardzo szkodzącymi naszemu wizerunkowi? Czy rząd podejmuje działania w tym zakresie? Czy będą jakieś nowe inicjatywy dotyczące postrzegania naszego kraju?

– Polska Fundacja Narodowa powołana do obrony dobrego imienia zaczyna coraz mocniej działać poza Polską. Robią to też polscy dyplomaci. Ale chronić dobrego imienia polski za granicą, jako politycy winniśmy wszyscy. Także politycy opozycji. Proszę zwrócić uwagę, że postawa naszego rządu i skuteczna obrona naszych interesów sprawiła, że dzisiejsza debata jaka miała miejsce w Parlamencie Europejskim odbywała się praktycznie przy pustej sali. Wielu zachodnich polityków, dzięki naszej aktywności zrozumiało, że inspirowany przez naszą opozycję i ich przyjaciół w Brukseli atak na Polskę ma charakter polityczny, nie merytoryczny. Irytuje ich też coraz bardziej postawa naszej opozycji, która za wszelka cenę dąży by na forum europejskim krytykowano Polskę. W imię swych partykularnych politycznych interesów nie wahają się donosić na swój kraj! Proszę jednak pamiętać, że „zanim prawda założy buty, kłamstwo obiega cały świat”. Zarzuca się nam tolerowanie rasizmu i antysemityzmu podczas, gdy Prawo i Sprawiedliwość jest formacją, dzięki której takie zjawiska na polskiej prawicy są marginalne. Nawet środowiska narodowe, które organizowały marsz odcięły się od swojego przedstawiciela, który miał niepotrzebną wypowiedź. A są to ruchy, które z naszą formacją nie mają nic wspólnego. Jako premier polskiego rządu, jako poseł Rzeczypospolitej Polskiej, ale także jako zwykły obywatel zdecydowanie odcinam się od postaw rasistowskich i antysemickich. Twórca naszej formacji ŚP Lech Kaczyński za swojej prezydentury stanowczo potępiał antysemityzm. Nie dalej jak kilka tygodni temu amerykańskie gazety „New York Times” i „Washington Post” cytowały też naszego lidera Jarosława Kaczyńskiego, wskazując, że potępił on antysemityzm. Kto będzie chciał tego nie zauważać i tak będzie to robił.

Jak Pani ocenia sam Marsz Niepodległości?

W grupie głównie młodych patriotów z flagami znaleźli się prowokatorzy. Za rządów PO mogli oni wzniecać burdy. Dziś pod rządami Prawa i Sprawiedliwości jest to niemożliwe. Sami internauci wytropili, że środowiska, które miały prowokacyjne transparenty mają prorosyjskie sympatię. Dlatego powtórzę – dopóki rządzi w naszym kraju Prawo i Sprawiedliwość tego typu skrajne ruchy będą w Polsce na absolutnym marginesie.

źródło: pis.org.pl