Fundacja Clintona ma poważne problemy po tym, jak kilka największych światowych korporacji nagle zakończyło współpracę z ta organizacją.

Są to takie korporacje jak:  Boeing, Chevron, Daimler Trucks North America, Dell, Duke Energy, General Electric, Humana, Lockheed Martin i UPS. Wszyscy oni  wstrzymali darowizny i zerwali związki z podejrzaną o korupcję Fundacją.
Większość firm, które wcześniej przekazały darowiznę na rzecz Fundacji Clintona, nie wniosło wkładu już w drugim kwartale 2017 roku.
International Business Times skontaktował się z prawie 50 dużymi korporacjami, które wcześniej przekazywały darowizny fundacji, pytając, czy wniosły nowe wkłady po kampanii prezydenckiej w 2016 roku. Trzydzieści z nich nie odpowiedziało na to pytanie lub odmówiło komentarza.  Z kolei 18 korporacji oznajmiło, że nie przekazało nowych darowizn.
Fundacja przyjmowała też datki od obcych rządów. I to w czasie, gdy Hillary Clinton była szefową amerykańskiej dyplomacji. Departament Stanu w latach 2010-2012 (a więc przez część rządów Hillary) zatwierdził warte 316 mld dol. kontrakty sprzedaży broni dla 20 krajów, które wpłacały pieniądze na Fundację Clintona. Wśród tych dawców znalazły się m.in. Arabia Saudyjska, Kuwejt, ZEA, Algieria i Oman. I tak np. w 2011 r. Departament Stanu zatwierdził warty 29 mld dol. kontrakt zawarty z Arabią Saudyjską przez konsorcjum, któremu przewodził Boeing. Arabia Saudyjska wpłaciła wcześniej na Fundację około 10 mln dol. a Boeing na dwa miesiące przed finalizacją umowy 900 tys. dol. Na Fundację wpłacali nie tylko sojusznicy USA. I tak np. od 1 mln dol. do 5 mln dol. podarował Issam Fares, były libański wicepremier wspierający terrorystyczną organizację Hezbollah.
Co najmniej 135 mln dol. przekazał na Fundację Clintonów kanadyjski biznesmen Frank Giustra, właściciel spółki górniczej Uranium One. Bill Clinton poleciał z nim do Kazachstanu, na spotkanie z prezydentem Nursułtanem Nazarbajewem.
Wkrótce potem kazachskie władze przyznały Uranium One lukratywne koncesje na wydobycie uranu. W latach 2009 – 2013 była ona stopniowo przejmowana przez rosyjski państwowy koncern Rosatom. Przejęcie te zostało zatwierdzone przez rząd USA, choć eksperci wskazywali, że w ten sposób Rosja wejdzie w ten sposób w posiadanie 20 proc. amerykańskich złóż uranu. W ciągu kilku miesięcy przed zatwierdzeniem transakcji przez Departament Stanu, akcjonariusze Uranium One wpłacili na Fundację Clintona łącznie 145 mln dol.
Wpływy w Departamencie Stanu były wykorzystywane przez Clintonów na wiele sposobów. W 2012 r. jeden z funduszów ich zięcia Marca Mezvinsky’ego wpadł w tarapaty, po tym jak za dużo zainwestował w grecki dług. Z emaili ujawnionych przez portal WikiLeaks wiadomo, że Sidney Blumenthal, konsultant z Fundacji Clintonów przekazywał mu wówczas poufne raporty Departamentu Stanu dotyczące stanowiska rządu niemieckiego w negocjacjach zadłużeniowych z Grecją.
Z Fundacją wiąże się również skandal seksualny. Jednym z czołowych jej donatorów był Jeffery Epstein, miliarder skazany za pedofilię i organizowanie prostytucji nieletnich. Prywatny odrzutowiec Epsteina był znany jako „Lolita Express”, gdyż często latały nim nieletnie dziewczęta (nawet 12-letnie) na należącą do Epsteina wyspę Little St. James, zwaną „Wyspą Orgii” . Na pokładzie „Lolita Express” znajdowało się łóżko wystarczająco szerokie, by uprawiać na nim grupowy seks. Tylko w latach 2001-2003 Bill Clinton przeleciał się tym samolotem 26 razy. Zabawa musiała mu zapaść w pamięć, gdyż nie odciął się od Epsteina, nawet gdy ten miliarder odsiadywał wyrok 18 miesięcy więzienia za pedofilię i stręczycielstwo. W 2010 r. Epstein był gościem na weselu Chelsea Clinton. Gościła tam też przyjaciółka Clintona, która według jednego z pozwów złożonych przeciwko Epsteinowi, załatwiała miliarderowi nieletnie panienki na orgie i robiła im nagie sesje zdjęciowe.
jes/rp