Foto Mauro Scrobogna

Gwałt dokonany na Polce przez czterech Afrykańczyków wstrząsnął opinią publiczną nie tylko w naszym kraju. Potępienie sprawców jest niemal powszechne. Jednak nie wszyscy są w stanie zdobyć się na słowa wsparcia ofiary i  potępienia bandytów. Problem ten dotyczy zwłaszcza lewicowych polityków, którym to zdarzenie zakłóca narrację o zbawiennym wpływie uchodźców na losy Europy.

Tak też jest we Włoszech, gdzie czołowi politycy lewicy, chowają głowy w piesek i udają, że nic się nie stało. Choć zdarzenie z Rimini, co prawda bardzo brutalne, nie jest wcale odosobnione. Liczba przestępstw popełnianych przez tzw. uchodźców jest we Włoszech zatrważająca. Wystarczy wspomnieć, że 8-procentowa migracja powoduje 32 procent przestępstw w tym kraju.

Tej sytuacji większość Włochów ma już po prostu dość. I dla wielu z nich bliska jest opinia wyrażana przez prawicowych polityków, że faktycznym szefem gangu gwałcicieli jest George Soros.

Włoski dziennik Il Tempo zwraca uwagę, że najbardziej uderzająca jest cisza jak zapadła wśród włoskich polityków lewicy. Przykładem jest m.in. Laura Boldrini, przewodniczącą Izby Deputowanych, która w latach 1998–2012 sprawowała funkcję rzecznika wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców na Europę Południową. Boldrini, co prawda udaje obrończynie praw kobiet, jednak w tym konkretnym przypadku nie zdobyła się na potępienie gwałcicieli.

Jaki jest tego powód? – pyta Il Tempo i odpowiada: „Ci gwałciciele nie są dobrymi twarzami kampanii „Witamy wszystkich uchodźców”. Dlatego, kobieta, która jest najwyższym urzędnikiem w Republice Włoskiej, nie ma nic do powiedzenia na temat okrutnego gwałtu w Rimini (…)” – stwierdza włoski dziennik i zadaje retoryczne pytanie: „Czy w imię ideologicznej obrony masowej imigracji, można zaakceptować przemoc seksualną, jako niezbędny składnik wielokulturowości?”.

Boldrini dopiero po sześciu dniach od gwałtu w Rimini zdecydowała się zabrać głos na ten temat. Zrobiła to zresztą wywołana przez Giorgie Meloni, szefową partii Bracia Włosi.

„Nie wypowiadam się na temat każdego pojedynczego epizodu. To nie moja praca. Uważam, że poziom debaty na ten temat jest niski. Dotykamy dna” – powiedziała Boldrini dla portalu Repubblica.it – „Chodzi o zatrucie klimatu wokół migracji. Jakby waga przemocy zależała od tego, kto jej dokonuje, czy też kto cierpi z tego powodu”. – dodała.

Tyle miała do powiedzenia na ten temat włoska polityk. Jak widać bardziej jej żal oprawców niż ofiary.Dla niej to tylko drobny epizod.

eps

Zobacz również: