Miesiąc po rozruchach towarzyszących szczytowi G20 w Hamburgu prokuratura wniosła pierwszy akt oskarżenia. Przed sądem stanie mężczyzna z Polski.

Jak podał dziś niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, Stanisław B. został zatrzymany 8 lipca w drodze na demonstrację. W jego plecaku znaleziono między innymi sześć rac, nie dopuszczone do użytku w Niemczech urządzenie rozpylające substancję drażniącą a także dwie szklane kulki mogące służyć jako amunicja do procy.

Prokuratura zarzuca mu naruszenie przepisów o posiadaniu broni i środków wybuchowych oraz prawa do zgromadzeń.

Polakowi grozi kara do dwóch lat więzienia. Jak pisze niemiecki dziennik, siostra oskarżonego twierdzi, że jej brat był w drodze do Hiszpanii, gdzie zamierzał spędzić urlop.

 Proces przeciwko domniemanemu sprawcy ma się rozpocząć 29 sierpnia, poinformował we wtorek (8 sierpnia) prokurator Carsten Rinio. Wcześniej doniósł o tym dziennik „Hamburger Abendblatt”.

Obok 24-letniego Polaka w areszcie śledczym przebywa jeszcze szereg innych podejrzanych z zagranicy, Rinio nie chciał jednak podawać szczegółów. Wiadomo tylko, że w związku z ostrymi rozruchami, jakie towarzyszyły szczytowi państw grupy G20, policja zatrzymała obok Niemców, obywateli Austrii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Rosji, Szwajcarii i Włoch.

Według informacji prokuratora, aresztowany Polak został zatrzymany 8 lipca w dzielnicy Hamburga Neustadt. Funkcjonariusze policji znaleźli przy nim między innymi race, broń gazową i przypuszczalną amunicję do procy. Mężczyzna będzie odpowiadał przed sądem rejonowym w Hamburgu za naruszenie ustawy o broni i amunicji oraz ustawy o zgromadzeniach.

DPA