Atakując reformę sądownictwa w Polsce przywódcy UE oraz państw zachodnich, zapominają, jak wybór sędziów wygląda w innych krajach. Choćby stawianych wielokrotnie, jako wzór niezawisłości sądownictwa Niemczech. Jak Portal dw.com opisuj, jak wygląda tamtejszy system wyboru sędziów. Wbrew opiniom polityków uchodzi on za mało przejrzysty i mocno upartyjniony. Przytaczamy fragmenty artykułu na ten temat:

W Niemczech jest ponad 20 tys. sędziów. W swoim orzekaniu są „niezawiśli, nie podlegają żadnym naciskom i żadnym zależnościom z zewnątrz”. O tym, kto będzie w Niemczech sędzią decydują kraje związkowe, z reguły ministerstwa sprawiedliwości przy współudziale parlamentów landowych i przedstawicieli samorządu sędziowskiego – w różnych proporcjach, w zależności od landu.

W przypadku sędziów federalnych obowiązuje „zasada wyboru najlepszych” („Bestauslese”). Tego wymaga Ustawa Zasadnicza. W praktyce jednak sposób wyboru sędziego jest mało przejrzysty i przypomina „czarną skrzynkę”.

Gremium, które ma decydujący wpływ na wybór sędziów pięciu sądów federalnych (Trybunał Federalny/Bundesgerichtshof, Federalny Sąd Społeczny/Bundessozialgericht, Federalny Sąd Administracyjny/Bundesverwaltungsgericht, Federalny Sąd

Finansowy/Bundesfinanzgericht oraz Federalny Sąd Pracy/Bundesarbeitsgericht, jednak bez Federalnego Trybunału Konstytucyjnego) – jest komisja ds. wyboru sędziów (Richterwahlausschuss). To gremium podejmuje decyzje zwykłą większością głosów w tajnym głosowaniu i składa się z 32 członków. Należy do niego 16 ministrów landowych i 16 wybranych przez Bundestag ekspertów, niekoniecznie posłów, biegłych w dziedzinie prawa.

Ustawa Zasadnicza wymaga obsadzania stanowisk w sądach federalnych przez najlepszych. W praktyce jest różnie

W praktyce jednak o wyborze decydują dwa wielkie ugrupowania polityczne: chrześcijańscy demokraci (CDU/CSU) i socjaldemokraci (SPD). Inne partie reprezentowane w Bundestagu odgrywają w najlepszym razie drugorzędną rolę. Ponieważ w ciągu roku obsadzić trzeba większą liczbę wakatów w pięciu sądach federalnych, z reguły obsady negocjowane są w formie „pakietów” między chadekami a socjaldemokratami. Dzieje się tak nawet, jeśli w landach istnieje inny niż w Bundestagu układ sił politycznych. To absurd – krytykują już od wielu lat przedstawiciele partii Zielonych, i partii Lewicy. – Kto jest niewygodny, albo z jakichś powodów nielubiany, nie jest wybierany – krytykowała w 2014 r. ówczesna szefowa komisji sprawiedliwości Bundestagu Renate Künast (partia Zielonych).

Przykładem jest kandydatka zaproponowana przez ministra sprawiedliwości Dolnej Saksonii Antje Niewisch-Lennartz (partia Zielonych). Mimo bardzo wysokich kwalifikacji została ona w 2015 r. odrzucona – i to dwa razy. Wybrany został za to kandydat zbliżony do CDU. Jego rywalka zaskarżyła decyzję przed Okręgowym Sądem Administracyjnym w Lüneburgu i mimo, że argumentowała, że konstytucja nakazuje powoływanie najlepszych na stanowiska sędziowskie, przegrała.

Nic dziwnego, że przede wszystkim mniejsze partie powołując się na tego typu doświadczenia żądają pilnej reformy sposobu powoływania sędziów. Ich zdaniem decydującą rolę odgrywają tu zakulisowe targi. Poza tym o kandydaturze decyduje się na podstawie akt, bez rozmów z poszczególnymi zainteresowanymi. Także obowiązek zachowywania szczegółów postępowania w tajemnicy wzmaga nieufność wśród krytyków tych procedur.

Nic dziwnego, że coraz więcej odrzuconych kandydatów na stanowiska sędziowskie w pięciu sądach federalnych zgłasza wątpliwości co do procedur i wątpi w obiektywizm decyzji komisji ds. wyboru sędziów. Tygodnik „Der Spiegel” cytował w 2014 r. anonimowo wysokiego rangą prawnika, który brał udział w wyborze sędziów słowami „pewne osoby są niepożądane, ale tego nikt otwarcie nie przyzna”.

Jednak ta ścisła partyjno–polityczna kontrola przy obsadzaniu stanowisk sędziowskich w najwyższych niemieckich sądach rzadko jest publicznie podważana.

źródło:dw.com