Komisja Europejska straszy Polskę, że za kilka dni może wszcząć procedury dyscyplinujące w sprawie zmian w sądownictwie. W tle pojawiają się pogróżki o olbrzymich karach. Jean Claude Junckera w tym wrogim wobec Polski pomyślę wspiera ponoć mocno Donald Tusk.

Ich nałożenie – w przeciwieństwie do artykułu 7 z traktatu o UE (odnoszącego się do łamania podstawowych wartości Unii) – nie wymaga głosowania przedstawicieli państw UE. Decyduje o tym jedynie Komisja Europejska. W przypadku braku rozstrzygnięcia sporu między Brukselą a ukaranym, sprawą zajmuje się Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Jednak Komisja Europejska chce natychmiastowego nałożenia kar i znalazła lukę prawną, która pozwala to uczynić. Decyzja o tym może być podjęta w kilka tygodni.

Wysokość kar nakładanych przez Trybunał w Luksemburgu zależy od PKB państwa członkowskiego. Dla Polski maksymalna kara jednorazowa to 4,245 mln euro, a stawka dzienna naliczana od dnia stwierdzenia naruszenia do dnia jego wyeliminowania to od 1731 do 34.638 euro za każdy dzień. Kary jednorazowe i dzienne mogą być nakładane łącznie. Natomiast jeśli kraj UE nie podporządkowuje się wyrokowi i dochodzi do drugiej rozprawy, to kara dzienna wynosi od 5120 do 307.224 euro. Nalicza się ją od daty przekazania treści drugiego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE aż do dnia, w którym uchybienie zostaje usunięte.

Warto przypomnieć, że zmiany w sądownictwie, jakie obecnie są przeprowadzane w Polsce, zmierzają do standardów, które obecnie obowiązują w większości unijnych państw. Co jasno wskazuje, że zagrywka KE ma podłoże czysto polityczne.

Że tak właśnie jest potwierdza to lektura niemieckich mediów: „Tak, zgadza się, że także w Niemczech o obsadzie najwyższych stanowisk sędziowskich rozstrzyga komisja złożona z posłów. Także sędziowie sądu najwyższego w Stanach Zjednoczonych proponowani są przez prezydenta i wybierani polityczną większością. Ale wprowadzanie tego do polskiego systemu zakrawa na kpinę (…)” – ocenia Stefan Kornelius w Sueddeutsche Zeitung,według którego Polska nie ma tych samych praw co np. Niemcy. I to one powinny decydować o tym co dzieje się w naszym kraju. Tak jak to było za rządów Donalda Tuska i jego formacji.

jes