Chińskie okręty wojenne, w towarzystwie rosyjskich, po raz pierwszy pojawią się w tym tygodniu na Bałtyku.  To próba zastraszenia NATO i USA.

Jest to oficjalnie pierwszy etap rosyjsko-chińskich manewrów marynarki wojennej „Współpraca Morska 2017″, które odbędą się w dniach 21-28 lipca na Morzu Bałtyckim — poinformowało Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej.

Poinformowano również, że podczas tych manewrów weźmie udział około 10 okrętów różnych typów, ponad 10 samolotów i śmigłowców.

Władimir Tierechow, ekspert ds. problemów regionu Azji i Pacyfiku uważa, że w tym przypadku ważną rolę odgrywa nie tylko wojskowy, ale także polityczny element manewrów: — Wspólne manewry morskie Rosji i Chin są odpowiedzią na presję polityczną, którą w ostatnim czasie wywierano po kolei na Chiny i Rosję w celu oddalenia od siebie dwóch największych konkurentów Zachodu. Dlatego ważna jest tutaj nie tyle kampania wojskowa, co polityczna. Po raz pierwszy chińskie okręty znajdują się tak daleko od swojego wybrzeża i biorą udział we wspólnych ćwiczeniach z rosyjską flotą

Czy takie  prężenie muskułów (10 okrętów i 10 samolotów) wystraszy NATO i USA? Szczere wątpimy. Może należało jeszcze dołączyć flotyllę Kim Dzon Una. Wówczas efekt byłby piorunujący.

met

 

Zobacz również: