Niektóre biblioteki w Szwecji wycofują – z powodów ideologicznych – ze swoich księgozbiorów książki Astrid Lindgren. Zawierają one ponoć „elementy rasizmu”. Dotyczy to głównie starszych wydań „Pippi na Morzu Południowym”.

Książki o Pipi Pończoszance masowo trafiają na śmietniki i do recyklingu lub po prostu są palone.

Władze lokalne, którym podlegają poszczególne biblioteki,  twierdzą  że w książkach o  Pippi pojawiają się wyrażenia, które mogą być postrzegane jako rasistowskie np. „murzyński król” zostały zastąpione przez „król Morza Południowego”.

Dlatego biblioteki wycofują je z obiegu i zamawiają u wydawcy nowe wydania książki z 2015 roku, gdzie wyrażenia te zostały zastąpione mniej kontrowersyjnymi. Zmiany wprowadziła córka Astrid Lindgren. Jej zdaniem wydanie z lat 40. ubiegłego wieku zawiera wiele niezręcznych sformułowań.

„Zużyte książki są traktowane zgodnie z normalnymi zasadami recyklingu i praktyk gospodarki odpadami”. – czytamy w specjalnym oświadczeniu.

Normalne zasady, palenia książek?! Toż to jak za inkwizycji!

Dobrze, że „Murzynek Bambo” w Polsce mieszka, bo spłonąłby i ten koleżka.

jes

Zobacz również: