Mokotowscy policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu odzyskali większość wartościowych przedmiotów pochodzących z przewłaszczenia oraz zatrzymali 28-latka, który przyznał się, że sukcesywnie wynosił je z magazynu swojego pracodawcy. Od stycznia do maja br. zniknęły przedmioty warte około 50.000 złotych. Jarosław K. usłyszał zaszyty, za które sąd może go skazać nawet na 5 lat więzienia.
Kiedy 28-latek zatrudniony w jednej z warszawskich firm transportowych zajmujących się przeprowadzkami pożalił się swojemu szefowi, że nie ma gdzie mieszkać, ten zaproponował mu doraźnie miejsce w magazynie. Jarosław K. przystał na propozycję, ale po jakimś czasie wpadło mu do głowy, żeby dorobić do pensji.
Po rekonesansie magazynu, w którym spał, stwierdził, że znajdują się tam drogie rzeczy i zaczął je sukcesywnie wynosić, a później spieniężać. Przywłaszczył sobie amplituner wart 11.000 zł, 200 zabytkowych tablic rejestracyjnych z USA, Kanady i Meksyku wycenionych na 30.000 złotych, zestawy markowych garnków, brytfann parowych, pojemników na żywność oraz sztućców. Wszystko warte było około 50.000 złotych. Po jakimś czasie zniknął.
Mokotowscy policjanci zajęli się sprawą chwilę po zawiadomieniu złożonym przez właściciela magazynu. Ustalili, gdzie może się ukrywać Jarosław K. i zatrzymali go w policyjnym areszcie.
W trakcie czynności kryminalni odzyskali większość przywłaszczonych przez niego rzeczy, które sprzedał w lombardach za 700 zł.
Mężczyzna przyznał się do zarzutów i złożył wyjaśnienia. Teraz czeka go sąd, który zadecyduje o jego dalszym losie. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
ea/rk

Zobacz również: