Na zjeździe SPD w Dortmundzie jej przewodniczący Martin Schulz ostro zaatakował kanclerz Angelę Merkel. W sukurs przybył mu b. szef SPD i b. kanclerz Gerhard Schröder.

Przewodniczący SPD i jej kandydat na kanclerza Martin Schulz oskarżył w ostrych słowach Angelę Merkel o unikanie konkretnych wypowiedzi nt. palących problemów Niemiec i polityki międzynarodowej oraz celowe „usypianie wyborców”. Jego zdaniem unia CDU/CSU świadomie przyjęła tę taktykę i liczy się ze zmniejszoną frekwencją wyborczą w nadziei, że odbije się to niekorzystnie na wynikach partii opozycyjnych. Tę, jak ją nazwał Schulz, „asymetryczną demobilizację elektoratu” uznał za „atak na demokrację” w Niemczech.

W swoim wystąpieniu Schultz domagał się wprowadzenia w Niemczech małżeństw dla gejów i lesbijek, Miałoby to być warunkiem, od którego zależy wejście SPD w jakąkolwiek koalicję rządową: – Nie podpiszę żadnej umowy koalicyjnej, w której nie będzie gwarancji małżeństwa dla wszystkich – zapewnił.

Szef SPD opowiedział się także za wprowadzeniem jednolitego, europejskiego prawa migracyjnego, ponieważ, jak stwierdził: – Trzeba wreszcie położyć kres beznadziei i masowego umierania osób szukających dla siebie nowej ojczyzny w jednym z państw UE. Migranci muszą mieć nadzieję na uczciwy dostęp do Europy – stwierdził.

Przed Schulzem głos zabrał były przewodniczący SPD i były kanclerz Gerhard Schröder. zwracając się do blisko 600 delegatów Schröder powiedział, że nie powinni zwracać przesadnej uwagi na niskie notowania partii w sondażach, ponieważ  do wyborów zostało jeszcze 13 tygodni, a to jest „dość czasu żeby odwrócić nastroje i przekonać wyborców do programu oferowanego im przez socjaldemokratów”.

Schröder zebrał huczne brawa delegatów na zjazd w Dortmundzie za ostrą krytykę nowego prezydenta USA Donalda Trumpa. Przypomniał, że podczas pierwszej wojny USA z Irakiem ostro postawił się ówczesnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych George’owi Bushowi. Nawiązując do głośnej wypowiedzi kanclerz Merkel, która powiedziała, że Niemcy i Europa nie mogą dłużej liczyć na USA i muszą wziąć więcej spraw w swoje ręce, Schröder stwierdził:   – Tak mówią teraz ci, którzy gotowi byli ślepo podporządkować się Amerykanom w każdej sprawie, także w wojnie w Zatoce Perskiej.

Przypomniał, że wtedy Merkel, jako przewodnicząca opozycji w Bundestagu, opowiedziała się za udziałem Niemiec w wojnie z Irakiem po stronie USA, co pozwala wątpić w jej obecne oświadczenia nt. polityki zagranicznej Niemiec.

DW/DPA

Zobacz również: