Lekarz pogotowia ratunkowego stanie przed sądem za błąd medyczny skutkujący śmiercią pacjenta.

Aktem oskarżenia przeciwko lekarzowi pogotowia ratunkowego zakończyło się śledztwo prowadzone w Prokuraturze Regionalnej w Łodzi.

Doszło do zgonu mężczyzny

W toku śledztwa ustalono, że w maju 2016 roku 61-letni mieszkaniec Łodzi w godzinach porannych przewrócił się, zasłabł i stracił przytomność. Na prośbę żony mężczyzny jego sąsiad wezwał pogotowie ratunkowe. Przed jego przybyciem mężczyzna odzyskał przytomność. Po przybyciu zespołu pogotowia lekarz nie stwierdził u mężczyzny żadnych dolegliwości, a wyniki przeprowadzonych badań określone zostały jako będące w normie. Lekarz przekazał ustną poradę, by mężczyzna, z uwagi na niskie ciśnienie krwi, wypił mocną kawę z cukrem. Lekarz zdecydował też o pozostawieniu mężczyzny w domu.

Po około dwóch godzinach stan mężczyzny ponownie pogorszył się. Konieczne było podjęcie akcji reanimacyjnej oraz ponowne wezwanie pogotowia. Po jego przybyciu czynności te były kontynuowane, jednak okazały się nieskuteczne. Mężczyzna zmarł.

Naruszono reguły postępowania

Opierając się na uzyskanych w toku śledztwa opiniach biegłych, zarzut popełnienia przestępstwa narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a w konsekwencji nieumyślnego spowodowania śmierci przedstawiono 63 – letniemu lekarzowi zespołu pogotowia ratunkowego, który wezwany był na pierwszą tego dnia wizytę.

Biegli z zakresu ratownictwa medycznego, a także kardiologii i kardiologii inwazyjnej stwierdzili, że lekarz naruszył wypracowane reguły postępowania, nie rozpoznał typowych objawów nagłego zatrzymania krążenia oraz zaniechał przeprowadzenia badania EKG lub zlecenia transportu pacjenta do szpitala, co mogłoby zapobiec zgonowi.

Lekarzowi grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

źródło: PK