Co najmniej 90 osób zginęło, ponad 350 zostało rannych w samobójczym zamachu terrorystycznym w dzielnicy rządowej Kabulu. Zginął także pracownik niemieckiej ambasady, szereg innych zostało rannych.

Zamach został dokonany w stolicy Afganistanu w środę (31 maja) w porannym szczycie, w pobliżu szeregu ambasad i ministerstw. Krwawy bilans: co najmniej 90 zabitych i ponad 350 rannych – podał rzecznik afgańskiego ministerstwa zdrowia Ismail Kawusi.

Eksplozja nastąpiła w mocno strzeżonej dzielnicy rządowej i dyplomatycznej, gdzie znajdują się m.in. ambasady Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji oraz kwatera główna misji NATO w Afganistanie i afgańskie ministerstwa. Szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel potwierdził, że zabity został funkcjonariusz służby ochrony niemieckiej ambasady, inni pracownicy obsługi są ranni. W międzyczasie wszyscy pracownicy ambasady są w bezpiecznym miejscu.

W chwili wybuchu, tuż po 8:30 rano (czasu miejscowego) w stolicy Afganistanu tysiące ludzi były w drodze do pracy. Zdjęcia na portalach społecznościowych pokazują zakrwawione ciała, wraki samochodów i unoszącą się nad miastem ogromną chmurę dymu. Skutki eksplozji widoczne są nawet na oddalonych setki metrów budynkach.

Do zamachu nie przyznało się jeszcze żadne ugrupowanie. Talibowie ogłosili, że nie są za niego odpowiedzialni. Do podobnych zamachów terrorystycznych przyznawali się ostatnio terroryści tzw. Państwa Islamskiego .

Rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych Afganistanu Nadżib Danish powiedział, że zamachowcy mogli umieścić ładunek wybuchowy w czarnej cysternie na wodę. – Ponieważ jednak była to tak potężna eksplozja, nie możemy tego powiedzieć z pewnością. Z cysterny prawie nic nie zostało – wyjaśnił Danish.

Siła wybuchu zniszczyła też co najmniej 50 innych samochodów. W wyniku zamachu częściowo zniszczony został budynek ambasady RFN w Kabulu. Uszkodzona została też ambasada Francji.

dpa/ex