Kasjerka marketu Tesco w brytyjskim Bradfordshire nie obsłużyła Polki, gdyż usłyszała, że posługuje się ona językiem polskim. To nie pierwszy taki przypadek w tym mieście.

Jaga Szczebak, to Polka mieszkająca od lat w Bradfordshire. Kobieta stała w kolejce do kasy w Tesco. Jednak kasjerka odmówiła jej obsługi, gdy usłyszała, że Szczebak posługuje się językiem polskim.

– Stałam w kolejce w Tesco przy Cardington Road w Bedford i rozmawiałam po polsku. Kiedy przyszła moja kolej, kobieta odmówiła obsłużenia mnie. Nigdy wcześniej nie czułam się taka malutka – relacjonowała Jaga Szczebak, która natychmiast interweniowała u kierownika sklepu. Ten zaś od razu zwolnił kasjerkę. Sprawą zajęła się też policja.

– Jestem wdzięczna za to, co zrobił kierownik sklepu, ale wciąż czuję się zagrożona w tym mieście. Nie pozwalam swojej córce mówić po polsku poza domem, a synowi zakładać koszulki z polskim napisem, którą tak kocha. Bo się o nich boję – dodała Szczebak.

Policja w Bradfordshire od dawna odnotowuje ataki na Polaków mieszkających w tamtym rejonie. Nasiliły się one zwłaszcza po zeszłorocznym referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali się opuścić Unię Europejską.

Co znamienne nikt nie dyskryminuje i nie atakuje tam muzułmanów są oni traktowani znacznie lepiej niż Polacy.

exp