– Naruszyliśmy wiele interesów różnych grup, ale jeżeli chcemy zmieniać Polskę, to nie ma innego wyjścia. Zmiany, które wprowadzamy, były oczekiwane przez ludzi. Edukacja, służba zdrowia, sądy, wiek emerytalny, bezpieczeństwo. Mam poczucie, że nasze zmiany wpisują się w oczekiwania obywateli, nie wpisują się za to w oczekiwania elit, które zawłaszczyły pewne obszary życia publicznego, i kiedy teraz są z nich wypychane, budzi to ich sprzeciw – powiedziała Premier Beata Szydło w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy”.

Czy sytuacja, w której ważne unijne stanowiska zajmują liderzy opozycji, skłóceni z własnymi rządami, może się w przyszłości powtórzyć?

– Dla mnie jest niedopuszczalne, by na ważne stanowiska unijne była wybierana osoba, która nie ma poparcia swojego Rządu. I mówiłam moim kolegom z innych państw, że niedługo sami mogą znaleźć się w podobnej sytuacji. Postąpiłam słusznie i pokazałam, że jestem jedynym premierem, który potrafi uczciwie powiedzieć prawdę. Moi koledzy doskonale wiedzieli, że mam rację, tylko Tusk z powodu sieci powiązań i różnych układów, interesów rządzących Unią był dla nich wygodny. Myślę, że w bardzo krótkim czasie refleksja, jak duży był to błąd, pojawi się u moich kolegów. Zresztą po wyborze Tuska było poczucie, że stało się coś nie tak, stąd decyzja, że w ciągu pół roku Rada Europejska przyjmie ścisłe warunki powoływania osób na ważne stanowiska.

Nawet jeśli, to jego reaktywacja na krajowej scenie politycznej została mocno przyspieszona, co przełożyło się na spadki PiS i wzrost Platformy w sondażach.

– Nie jesteśmy w kampanii wyborczej, więc podchodzę do tych wyników ze spokojem. Sondaże są ważne i trzeba się im przyglądać, choć te ostatnie są zastanawiające, zwłaszcza że ta sama pracownia w odstępie kilku dni publikowała różniące się od siebie badania. Dla mnie najważniejsze jest to, by skoncentrować się na pracy, usunąć błędy, które popełniamy, wyciągnąć wnioski z tego, co nam nie wychodzi, poprawić i zrealizować to, na co umówiliśmy się z Polakami. Najważniejszym sondażem będą wybory. Jestem przekonana, że Polacy docenią zmiany, które wprowadzamy.

Nie ma Pani poczucia, że po 17 miesiącach rządzenia szwankuje konstrukcja dwóch ośrodków decyzyjnych? Ministrów musi dyscyplinować osobno pani Premier i osobno Prezes Jarosław Kaczyński.

– Jesteśmy rządem Prawa i Sprawiedliwości i oprócz spotkań z Liderem Partii Jarosławem Kaczyńskim regularnie uczestniczę także w spotkaniach kierownictwa partii. Nie widzę w tym niczego nadzwyczajnego, nie ma rządów bezpartyjnych, Rząd jest tworzony przez partię po to, by realizować program tej partii, a więc ośrodek jest jeden, wspólny.

Rząd już wie, że realizacja niektórych obietnic wyborczych będzie kosztowna, dlatego obniżając wiek emerytalny, jednocześnie zachęca ludzi, by pracowali dłużej. Nie lepiej po prostu zrezygnować z tej reformy?

– Uważam, że powrót do poprzedniego wieku emerytalnego należał się ludziom, bo tej zmiany poprzedni rząd PO-PSL dokonał bez najmniejszego szacunku dla obywateli, bez konsultacji, bez pytania o zdanie kogokolwiek, przegłosowując ją bardzo szybko. Naszym celem było to, aby każdy mógł decydować o tym, jak długo chce i jest w stanie pracować. Oczywiście zastanawiamy się nad tym, jakie zachęty zastosować, by ci, którzy chcą i mogą dłużej pracować, nie rezygnowali z zatrudnienia, bo dzięki temu będą mieli wyższe emerytury. Wysokość emerytur jest dziś poważnym problemem, choć staramy się wprowadzać pozytywne zmiany i w tym obszarze. Jeśli chodzi o finanse publiczne, to jestem spokojna o przyszłość tego, co robimy, bo znam już w tej chwili plan budżetu na rok 2018 i prognozy na lata 2019 i 2020.

Platforma mówiła o 70 śmigłowcach, potem była mowa o 50, teraz już mówimy o kilkunastu. Czy Polska ma pieniądze na uzbrojenie armii?

– Mamy pieniądze i chcemy, aby pieniądze przeznaczane na uzbrojenie polskiej armii również pracowały na rozwój polskiej gospodarki, by były wydawane w polskich zakładach. To ważny elementów Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Przy czym proszę mi wierzyć, że to nie są łatwe przetargi ani łatwe zakupy, czego dowodem jest choćby zakup samolotów dla VIP-ów. Wydawało się, że w ostatnim momencie nie dojdzie do skutku, bo były problemy z firmami, które stanęły do przetargów. Determinacja ministerstwa doprowadziła do tego, że sprawę pomyślnie zakończono i na podobną determinację liczę także przy kolejnych decyzjach.

Całość wywiadu dostępna w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”.

źródło: pis.org.pl/ fot. P. Tracz/KPRM