SPRAWA KAMILA PIERZCHAŁY: Wrócił z Londynu po śmierć?

0
355

Nadal nie wiadomo co stało się z 19-letnim Kamilem Pierzchałą,  który zaginął w nocy 22 kwietnia.  Chłopak po raz ostatni  był widziany na parkingu w Jazowsku.  Jego koledzy twierdzą, że udał się w kierunku pobliskiego lasu. O tego momentu ślad po nim zaginął.

Kamil w piątek wieczorem miał  przyjechać domu w Brzynie w gminie Łącko (woj. małopolskie).  Tego dnia z wrócił z Anglii, około godziny 19.  wylądował na lotnisku w Krakowie-Balicach. Kamil  przyleciał  do Polski na kilka dnia, aby stawić się w Wojskowej Komisji Uzupełnień.  Z lotniska odebrał go kolega. 19-latek miał też spotkać się  ze znajomymi  w klubie „Czarda” w Szczawnicy. Jednak nie wiadomo, czy chłopak tam w ogóle był. Na pewno spotkał się z kolegami w Jazowsku, gdzie widziano go koło lodziarni. Po tym spotkaniu Kamili już nie dotarł do domu.

– Jestem  przekonany, że koledzy Kamila nie mówią wszystkiego  – mówi Janusz Szostak, z  fundacji Na Tropie – Nie twierdzę, aby mieli udział w jego zaginięciu. Ale z jakiś, tylko sobie znanych, powodów nie mówią o wszystkim, co zdarzyło się tamtej nocy.

Zawiadomienie o zaginięciu 19-latka rodzina złożyła w niedzielę, 23 kwietnia. Natychmiast po zgłoszeniu rozpoczęto akcję poszukiwawczą, w której brali udział policjanci, strażacy, rodzina, mieszkańcy gminy Łącko, wykorzystywane były też psy tropiące. Przeszukano  blisko 30 hektarów terenu. Bez efektu. Bliscy zwrócili się też o pomoc do jasnowidzów m.in. Krzysztof Jackowskiego, jednak jego wizja nie potwierdziła się. Przeszukano wskazany przez Jackowskiego teren leśny, bez skutku.

Rodzina poprosiła także o pomoc jasnowidzkę Maję Danilewicz. Jej analiza posłużyła do poszukiwań w minioną niedzielę,  30  kwietnia. Wówczas poszukiwania prowadziła rodzina zaginionego nastolatka. Brał w nich także udział Paweł Futiakiewicz wraz z psem JJ, który jest specjalnie przeszkolony do poszukiwania zwłok oraz Katarzyna Trochimowicz z psem Figo.

3
Czerwonym kółkiem oznaczono miejsce, które wskazały psy

W pewnym momencie poszukiwań psy oznaczyły miejsce w potoku,  który wpływa do Dunajca.

–  Wcześniej wskazywałam drogę Kamila na skróty, do domu i przejście przez ten potoczek – mówi Maja Danilewicz – Nie wykluczone, że chłopak  wpadł do niego. Psy oszczekały to miejsce, które jest  bardzo blisko domu. Szukano tam ciała w mule, ale nie jest to łatwe, są tam też kamienie, i inne przeszkody.

Tę informację potwierdza Paweł Futiakiewicz: – Wczoraj psy oznaczyły jedno miejsce w wodzie, ale ciała tam nie znaleźliśmy. Albo już odpłynęło z nurtem albo jest gdzieś powyżej. Pojedziemy tam jeszcze raz, jak zrobi się troszkę cieplej i upłynie więcej czasu, aby psy miały lepszy zapach.

1
W pewnym momencie poszukiwań psy oznaczyły miejsce w potoku, który wpływa do Dunajca fot. Paweł Futiakiewicz

Tymczasem policja prosi o przekazywanie informacji dotyczących zaginionego na numer alarmowy 997 lub (18) 446 07 77. Można dzwonić do  Iwony Pierzchały, mamy Kamila. pod numery: 570 036 886, albo 530 530 128.

Przypomnijmy, że Kamil Pierzchała ma około 170-175 cm wzrostu, waży ok. 75 kg, jest atletycznie zbudowany, ma krótkie włosy koloru ciemny blond, okrągłą twarz. Na plecach ma tatuaż z napisem „Wiara gwarancją wygranej”.

MJ

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ