Był szychą w EU, chce być kanclerzem Niemiec: Zobacz na co się połaszczył

0
978
Wygląda na to, że Martin Schulz kandydat socjaldemokratów na kanclerza Niemiec ma problemy i to dość wstydliwe. Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, jak to się niekiedy  mówi „kręcił lody” na delegacjach. Broni się twierdząc, że to zmowa unijnych biurokratów.
  To nie jest raczej jedyny niechlubny incydent w jego politycznym życiorysie. Parlament Europejski skrytykował go  także za decyzje personalne podjęte w czasie jego unijnej kariery. Większość europosłów zagłosowała, aby w przedstawionym absolutorium zakwestionować decyzje o awansach i przyznawaniu premii przez Schulza.
Ponadto przyjrzano się  licznym podróżom służbowym do Berlina, bliskiego pracownika Schulza Obecnie człowiek ten kieruje jego kampanią wyborczą .
Martin Schulz przewodniczył od roku 2012 do początku 2017 Parlamentowi Europejskiemu.  Dotychczas nie ustosunkował się do zarzutów pod jego adresem.  W jednym z wywiadów oświadczył natomiast, że postępowanie PE jest ingerowaniem w jego kampanię wyborczą, inspirowanym przez  eurosceptyków, konserwantów i Zielonych.
W przyjętym przez PE absolutorium mowa jest o pozorowanych wyjazdach służbowych  Markusa Engelsa, bliskiego współpracownika Martina Schulza. W 2012 roku był on stale wysyłany przez Schulza do Berlina w podróże służbowe, pomimo że stolica Niemiec już wcześniej była jego miejscem zamieszkania. Engels otrzymywał  16-procentowy dodatek za pracę za granicą oraz przez pewien czas nawet diety dzienne.
Czy współpracownik Schulza dzielił się z nim pieniędzmi, tego na razie nie wiadomo.
dw

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ