Magazyn „Focus” twierdzi, że  kanclerz Niemiec Angela Merkel w kwestiach bezpieczeństwa ufa brytyjskim służbom specjalnym bardziej niż pracownikom własnych służb. To doskonale obrazuje stan bezpieczeństwa Niemiec.
Według „Focusa” Angela Merkel co najmniej dwukrotnie otrzymywała od przedstawicieli brytyjskich służb specjalnych informacje o zagrożeniach terrorystycznych na terenie  Niemiec  i w  Europie. Przy czym  wiadomości te nie trafiały do  służb specjalnych Niemiec.
Wiadomości o tajnych spotkaniach Merkel z kierownictwem brytyjskich służb specjalnych wywołały oburzenie niemieckich specjalistów w dziedzinie bezpieczeństwa. Jak się okazje Merkel nie spotka się w ogóle ze służbami specjalnymi swojego kraju.
W minionych 12 latach swojego kanclerstwa pani Merkel ani razu nie pojawiła się na cotygodniowych zebraniach z udziałem kierownictwa organów bezpieczeństwa RFN, na których odbywała się analiza sytuacji. Po co w takim razie jeździ do Anglii, czy ona nie ufa własnym ludziom” –„Focus” cytuje niemieckiego urzędnika wysokiej rangi.
Jak się okazuje, w tajnych spotkaniach z  Merkel brał udział Robert Hannigan, kierownik tzw. Ośrodka Łączności Rządowej (Government Communications Headquarters, GCHQ). Według danych Bundestagu, zajmuje się  on śledztwem w sprawie skandalu związanego z działalnością ANB, brytyjski Ośrodek Łączności Rządowej przeprowadzał na terytorium Niemiec nielegalne akcje podsłuchowe na wielką skalę.
Na spotkaniu, poza  Hanniganem, obecni byli również Andrew Parker – kierownik służby MI5, w którego kompetencjach jest walka z terroryzmem i kontrwywiad, a także Alex Younger, szef MI6, czyli zagranicznego wywiadu Wielkiej Brytanii.
Brytyjczycy w kontaktach ze swoimi niemieckimi kolegami byli zaskoczeni tym, że służby specjalne RFN nie zostały uprzedzone o tajnych spotkaniach Merkel w Anglii.
ns