Rodzinna spirala zła

0
227
Po lewo dom Roberta i Katarzyny po prawo mieszkają Jadwiga i Szczepan Fot. Joanna Smacka

We wsi Borzymówka, pod Sochaczewem, od 6 lat trwa ostry konflikt rodzinny. Interwencje policji i wizyty pracowników socjalnych są na porządku dziennym. Padają mocne zarzuty usiłowania morderstwa z użyciem piły mechanicznej, próby powieszenia syna przez matkę i byłego szwagra oraz oskarżenia o gwałt. Wydawać się może, że przyczyną dramatu jest darowizna przekazana najmłodszemu z synów, której wartość na przestrzeni dekady wzrosła ośmiokrotnie. Jednak spirala zła została nakręcona dużo wcześniej.

Szczepan i Jadwiga D. przepisali swoje gospodarstwa najmłodszemu dziecku Robertowi – w zamian za opiekę, której z wiekiem potrzebują coraz więcej. Twierdz jednak, że syn nie tylko nie zajmuje się nimi, ale też utrudnia im codzienną egzystencję. Napisali w tej sprawie do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz do naszej redakcji. Według ich relacji są traktowani niezgodnie z Europejską Konwencją Praw Człowieka i Konstytucją RP.

Postanowiliśmy sprawdzić na miejscu, jak naprawdę wygląda sytuacja

– Mieszkamy w domu należącym po zapisie do syna Roberta. Swoje potrzeby fizjologiczne załatwiamy do wiadra, ponieważ syn zasypał istniejące szambo. Syn i synowa nie pozwalają nam wychodzić na podwórko, jeżeli nas na nim spotkają to używają wobec nas słów powszechnie uznanych za obraźliwe. Wiele razy zostałam przez synową popchnięta, nieraz upadłam.- z rozgoryczeniem wylicza swoje krzywdy Jadwiga D. i dalej opisuje swój koszmar. – Jak zimową porą napaliłam w piecu, to syn wygaszał palenisko i mieliśmy w pomieszczeniach zimno. Jakby tego było mało zagrodził paletami podwórze i nie pozwolił nam przechodzić. Krzyczy, że mamy oknem wychodzić. Mimo wszystko kocham syna, tłumaczę go może jest zmanipulowany przez synową, ale takie traktowanie nas jest naganne. – dodaje Jadwiga.Historia przedstawiona przez państwo D. chwyta za serce, wzburza na myśl o tak niewdzięcznym traktowaniu starszych ludzi i to przez ukochanego syna.

Sąsiad prawdę powie

W Borzymówce i okolicy ten konflikt w rodzinie D. jest doskonale znany. Co prawda na posterunku policji w Nowej Suchej oraz w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej nie chcą wypowiadać się na ten temat, ale przyznają, że interwencje są tam częste.

Znacznie rozmowniejsi są mieszkańcy wsi, z tego co mówią wynika, że konflikt wywołała pani Jadwiga: – Ona najbardziej ze wszystkich dzieci kochała Roberta, i chyba źle znosi synową. Policja u nich jest często. To bardzo głęboki konflikt. Nie wiem, czy pani da radę to ogarnąć. Tam nawet ostatnio była Elżbieta Jaworowicz, i się wycofała szybko. – mówi jedna z sąsiadek, wyraźnie zniesmaczona .

Więcej do powiedzenia miał mój kolejny rozmówca, który historię rodziny znał lepiej – Poszło o majątek, chyba się nie dogadali poza tym w czasie jak przepisywali gospodarstwo hektar ziemi kosztował 5 tysięcy złotych a dzisiaj średnia cena to 40 tysięcy. Rodzice dosyć nierówno podzielili dzieci i chcieli po latach to odkręcić. – westchnął, jakby sprawę znał z autopsji. – Jest ich troje, a jednemu synowi przepisali kilkanaście hektarów, ich córka w tamtym czasie korzystała ze świadczeń opieki społecznej i najprawdopodobniej nie chciała stracić zasiłku, dlatego ziemia była dla niej problemem. Część która jej przypadła poszła na spłatę długów. Robert zajął się ziemią, zadbał o gospodarstwo. Dlatego nie chce oddać darowizny i tak czynią sobie te sądowe uprzejmości, pewnie nie pamiętając nawet przyczyny. Jego ojciec lubił zajrzeć w kieliszek, pił i bił. Z drugiej strony rodzice o niego dbali, matka rowerem jechała po plasterek żółtego sera jak miał na to ochotę. Ona to ciężkie miała życie, bita poniewierana, sama musiała krowy doić.

Pola rodziny D. nie zawsze wyglądały tak jak teraz: – Tam przeważnie rosły chwasty, a nie zboże. – mówią we wsi – Robert poważnie się za to bierze, dba o rodzinę i o rolę. Tam często przyjeżdża policja i opieka. Szkoda, że muszą ze sobą rozmawiać przez sądy i media. – kończy ze smutkiem w głosie mój rozmówca.

Druga strona medalu
Informacje uzyskane od sąsiadów rzuciły na sprawę zupełnie inne światło. Starsze małżeństwo opisało w liście sytuację z własnej perspektywy. Sąsiedzi nie mają powodu aby kłamać, a ich ocena sytuacji wydaje się być obiektywna.

Udało mi się porozmawiać z Robertem i jego żoną Katarzyną, przedstawili mi akta kilkunastu spraw, jakie do tej pory miały miejsce. Widok takiej ilości dokumentów w sprawie rodzinnej skłania do refleksji nad prawdziwym powodem konfliktu. Według słów Roberta, jego matka oskarżyła go u usiłowanie popełnienia morderstwa z użyciem piły mechanicznej – dwukrotnie, oraz o popełnienie na niej gwałtu, stale powtarzały się oskarżenia o zakłócanie ciszy nocnej, pukanie do okien i drzwi. Aby odeprzeć te wszystkie pomówienia Robert wraz z małżonką zamontowali na terenie posesji monitoring.

Sprawa szamba, którego brak najbardziej doskwiera Jadwidze i Szczepanowi – według okazanych dokumentów – została zgłoszona 20 stycznia 2017 roku. Zima nie jest najdogodniejszym okresem na kopanie w ziemi. Zgodę budowlaną wydano pod koniec marca, szambo gotowe do montażu leży na posesji, ale żeby ruszyć z pracą teren, który jest podmokły, musi nieco przeschnąć. W sprawie szamba odbyły się nawet mediacje. Powinno być ono zrobione przez starszą parę jeszcze w latach gdy wkopano przyłącze. To był ich obowiązek, ale nigdy go nie spełnili.

Kolejnym problemem jest piec, który stoi w pomieszczeniu gospodarczym w domu Roberta – naprzeciwko domu rodziców – niestety nie pozwalają oni przenieść go do nich do domu, co rozwiązałoby wiele problemów. Obecnie ogrzewają mieszkanie farelkami, rachunki zgodnie z umową płaci syn Robert. W okresie kiedy w gospodarstwie mieszkało 12 osób. W domu ze starszą parą mieszkała ich córka z mężem oraz ich dwójka dzieci z partnerami. Rachunki za prąd za wszystkich opłacał Robert. Co prawda obowiązuje go służebność wobec rodziców, ale nie w stosunku do całej rodziny, dlatego też podjęto radykalne kroki, jakimi była eksmisja osób, na których utrzymanie musiał łożyć.

Szczepan i Jadwiga utrzymują, że żyją w biedzie. Tymczasem pierwsza z kilkunastu spraw, jaka się odbyła, kosztowała ich 20 tysięcy za same opłaty sądowe, dodatkowo musieli wynagrodzić adwokata oraz z nakazu sądu wypłacić Robertowi i jego żonie 3600 zł.

Kto jest bez grzechu

Na pewno obecnie wina tego konfliktu leży po obydwóch stronach, ale jej początku należy szukać patrząc wiele lat wstecz. Sami sąsiedzi otwarcie mówią, że Szczepan nie był dobry dla rodziny. Obecnie zasłania się demencją. Zapytałam Roberta o dzieciństwo, nie jest to dla niego łatwy temat – Musiałem uciekać z domu i spać na polu, ojciec mnie katował, sąsiedzi wiele razy bronili mnie i mamę kiedy tata bił nas w dzień, więc wiedzą jak było. Mama nie dawała rady mnie obronić, tata był o wiele silniejszy. To przeważnie działo się w nocy, rano każdy się otrząsnął, obmył i żył dalej. Nikt nie zważał na dzieciaki jak to na wsi. Kilka razy ojciec kombajnem i ciągnikiem po pijaku wjechał w dom. Jak mówiłem o tym sądzie to nikogo to nie obchodziło. W Płocku jeszcze rozumieli, ale w Sochaczewie nie. Staram się do tych wspomnień nie wracać.. Obecnie rodzice biorą bardzo mocne leki, ale czasem ich nie zażywają, wtedy mama wychodzi na ganek i krzyczy na mnie i na moją rodzinę. To trwa już 6 rok każdy mądry by zgłupiał. – wyznaje Robert.

Robert jest dorosłym człowiekiem, ale żyje w nim nadal wewnętrzne dziecko, którym każdy z nas kiedyś był.

Szczepan i Jadwiga obecnie powołują się na Europejską Konwencję Praw Człowieka i Konstytucje RP. Być może za późno poznali istotę poszanowania godności życia ludzkiego?

Zadaniem rodziców jest obdarzenie dziecka czystą miłością, szacunkiem, zapewnienie bezpieczeństwa, przekazanie prawidłowych wzorców funkcjonowania rodziny i dołożenie wszelkich starań, aby dziecko było doskonalszą kontynuacją naszego istnienia. Żaden majątek nie zrekompensuje doznanej krzywdy, poniżenia, strachu i niemocy jakiej doświadcza dziecko.

Żaden też sąd nie rozwiąże problemów jakie przez lata narosły w tej rodzinie.

Mimo to mam nadzieję, że Jadwiga, Szczepan i Robert będą jeszcze kiedyś sobie bliscy.

Joanna Smacka

 

 

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ