Rosyjscy hakerzy, którzy mają kłopoty z prawem, byli kontrolowani przez służbę bezpieczeństwa – tak wynika z wywiadu, którego udzielił opozycyjnej „Nowej Gazietie” jeden z nich. Chodzi o grupę hakerską „Szałtaj – Bałtaj”, która jest podejrzewana o kradzież tajnych danych z serwerów instytucji państwowych. Większość jej członków została aresztowana i czeka na proces.

Aleksandr Głazastikow twierdzi, że jest ostatnim członkiem grupy, który przebywa na wolności. Obecnie ukrywa się w Estonii i nie zamierza wracać do Rosji.

W wywiadzie dla „Nowej Gaziety” oświadczył, że w trakcie jednej z hakerskich akcji grupa „Szałtaj-Bałtaj” została namierzona i zidentyfikowana przez funkcjonariusza Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Od tamtej pory, w zamian za gwarancję bezpieczeństwa, hakerzy przekazywali bezpiece niektóre dane i uprzedzali o przygotowywanych publikacjach.

W wywiadzie dla gazety Głazastikow nie wyklucza, że postępowanie karne przeciwko jego kolegom ma związek z inną głośną sprawą, czyli aresztowaniem funkcjonariuszy FSB odpowiedzialnych za bezpieczeństwo cybernetyczne. Zostali oni aresztowani w styczniu pod zarzutem zdrady stanu, w tym przekazywania tajnych informacji obcemu wywiadowi.

źródło: IAR