To sytuacja chyba bez precedensu. Oto Prokuratura Okręgowa w Poznaniu wystąpiła do sądu o utajnienie procesu Adama Z. – oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman. Czego się boi, i co ukrywa prokuratura? Dlaczego śledczy nie chcą jawności procesu?

Zdaniem prokuratury  jawny proces może doprowadzić do zakłócenia spokoju publicznego, a także  naruszać prywatność rodziny Ewy Tylman oraz Adma Z.  a być może i świadków.

Zwykle o utajnienie procesu występują oskarżeni lub rodziny ofiar, ale nie prokuratura. Wyłączanie jawności procesów zdarza się w polskim sądownictwie niezwykle rzadko. Od początku lat 90. uczestniczyłem, jako dziennikarz, w wielu głośnych procesach, podczas których sądzono bezwzględnych zabójców, gangsterów, gwałcicieli, porywaczy  i wielu innych przestępców. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek, którykolwiek proces był w całości utajniony. Niejawne były co najwyżej części rozpraw, ale nigdy całość.

Ta sytuacja wiele jednak mówi o pracy poznańskiej prokuratury, która nie mając żadnych dowodów winy Adam Z. chciałaby aby został on skazany za zamkniętymi drzwiami. Czy chodzi o to, aby  z sali sądowej nie wydostały się w świat informacje, jak wyglądała to śledztwo, i jak mizerne są jego efekty? Prokuratura boi się zapewne, że dzięki jawnemu procesowi cała Polska usłyszy co ma w tej sprawie do powiedzenia Adam Z.

Rozumiem lęk prokuratorów, zapewne jest on uzasadniony.  Jednak proszę nie wmawiać, że jawny proces może doprowadzić do zamieszek. Bo to drwina i kpina! Kto miałby je wywołać, dziennikarze obecni na sali?!          

Wydaje mi się, że prokuratura boi się prawdy. Z tego względu dwukrotnie odmówiono mi widzenia z Adamem Z.  Do dziś nie odpowiedziano także na żadne z moich pytań, zadanych prokuraturze. Co więcej prokuratura ma chyba do mnie żal, że prowadziłem swoje dziennikarskie śledztwo, żaden inny dziennikarz tego nie robił. Właściwie wszyscy pisali tak jak im śledczy dyktowali.  Zatem zapewne o mnie  mówiła rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus: „Dziennikarze prowadzili własne śledztwa, ujawniane było wiele informacji ze śledztwa. To sprawiało, że prokuratura pracowała w utrudnionych warunkach. Naszym zdaniem najważniejsze jest, by proces toczył się w spokoju”. Otóż to, najlepiej nie zdawać pytań prokuraturze, nie rozmawiać z oskarżonym, nie prowadzić dziennikarskich śledztw. I przyklasnąć utajnionemu procesowi.

Zapewniam Panią Prokurator, że ja spokoju rozprawy nie zakłócę, inni dziennikarze zapewne także zachowają się tak, jak na powagę sądu przystało. Według mnie, to wniosek prokuratury i jego argumentacja godzi w powagę wymiaru sprawiedliwości. A na pewno zmierza do niedopuszczenia do transparentności rozprawy.

Jednak ku temu nie ma żadnej podstawy, i żadna ze stron tego nie chce.

Rozmawiałem z rodziną Adama Z. Jego bliscy są zaskoczeni wnioskiem o utajnienie procesu: Prokuratura nie ma żadnych dowodów na winę Adama, i chce ten fakt ukryć przed opinią publiczną .

Także Piotr Tylman, brat Ewy Tylman, jest zwolennikiem jawności procesu: – To inicjatywa tylko i wyłącznie prokuratury. Argumentacja prokuratury do mnie zupełnie nie przemawia.  Ten proces wymaga transparentności właśnie ze względu na niejasności na początku postępowania i pytania, na które między innymi prokuratura będzie musiała odpowiedzieć.

I właśnie tych pytań prokuratura chyba boi się najbardziej. Ale wierzę, że mimo wszystko usłyszymy na nie odpowiedzi. Jestem też przekonany, że wraz z innymi dziennikarzami, będę mógł uczestniczyć w procesie Adam Z.

Wiem, że na pewno proces będzie monitorować Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Janusz Szostak  

PS. Powyższy artykuł jest krytyką prasową w rozumieniu prawa prasowego i subiektywną oceną wydarzeń przez autora.