Ostatnie tchnienia „Wyborczej”

0

Wydawca „Gazety Wyborczej” gorączkowo szuka wyjścia z fatalnej sytuacji finansowej – donosi niezalezna.pl.

„GW” przeżywa jeden z najgorszych momentów w swojej historii. Drastycznie spada sprzedaż. Dodatkowo kurczą się wpływy z reklam. Dlatego szefowie wydawnictwa zdecydowali o masowych zwolnieniach i podniesieniu ceny gazety. Od 17 października br. „GW” w poniedziałki i piątki kosztować będzie 3,99 zł (ostatnio było to 2,9 zł i 3,4 zł), we wtorki, środy i czwartki – 2,99 zł (poprzednio: we wtorki i środy 2,9 zł, a w czwartki 3,4 zł). Za wydanie weekendowe trzeba będzie zapłacić 4,49 zł w Warszawie i 4,29 zł w pozostałych miastach (ostatnio było to 3,5 zł).

– To jest konsekwencja drogi, którą tytuł obrał już dawno temu. Przestał być zrównoważonym politycznie dziennikiem prezentującym na swoich łamach różne opcje polityczne i stał się orędownikiem tylko jednej strony toczącego się sporu. To spowodowało odpływ od „GW” dużej liczby odbiorców z wszelkimi ekonomicznymi konsekwencjami tej tendencji – komentuje Andrzej Bober, znany dziennikarz.

Za rządów koalicji PO-PSL kierowana przez Adama Michnika gazeta mogła liczyć na hojność polityków. W latach 2007-2015 wydawca „Gazety Wyborczej” zgarnął od państwowych spółek ponad 17 mln zł. „GW” potrafiła zainkasować nawet 120 tys. zł za publikację jednego artykułu. Tyle kosztował tekst dotyczący cyfryzacji.

W grudniu ubiegłego roku Piotr Pacewicz, były publicysta „GW” apelował: –Proszę: wykupcie prenumeratę, bo w ten sposób też bronicie demokracji. Serio, sytuacja „GW” jest finansowo trudna, a może być jeszcze gorzej, bo przeciwnicy będą kombinować. A świat bez „GW” byłby jednak gorszy, prawda? Nawet dla ludzi, którzy jej nie lubią, czy mają rozmaite pretensje. Panuje przekonanie, że „Wyborcza” i Agora to potęga finansowa. Tymczasem sprzedaż papierowej „Wyborczej” spadła w XXI wieku ponad dwukrotnie (!), reklam jest (pip) razy mniej, a duże czytelnictwo w sieci nie przynosi dochodu, bo ludzie uważają, że „jak w sieci, to za darmo”. Redakcja jest znacznie zredukowana, zarobki ograniczone, pracują jak wściekli.

źródło: niezależna.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ