Jak można odejść bez śladu

0

Zrozpaczona rodzina zaginionej staruszki nie może pogodzić się z faktem, że policja nie chce z nimi współpracować. Dziwi ich także bezduszność lokalnych mediów, które za wzmianki o zaginionej chcą od nich pieniędzy. Tymczasem nie ma żadnego tropu, który prowadziłby do zaginionej w maju kobiety.

Krystyna Jagła zaginęła 28 maja tego roku w Szczecinie-Śmierdnicy. Ostatni raz była widziana  w dniu zaginięcia za swoim domem na ulicy Zadumanej. W chwili zaginięcia była sama, cierpiała na demencję.

Wszystkie dotychczasowe tropy w policyjnym śledztwie prowadzą donikąd. Sprawa  jest bardzo skomplikowana. Nawet  nie wiadomo, gdzie kobieta zaginęła. Czy w lesie w Śmierdnicy? Czy jednak dotarła do Szczecina?

Problemy z pamięcią

Krystyna Jagła (lat 84)  mieszkała jedynie z 52-letnim synem. Pozostałe dzieci założyły własne rodziny i mieszkały osobno. Nieżyjący od 14 lat mąż pani Krystyny był leśnikiem przez ponad ćwierć wieku, stąd  rodzina państwa Jagłów była bardzo dobrze znana w tej  okolicy.

Starszą panią z początkami demencji nikt się nie opiekował. Według ustaleń policji bliscy nie interesowali się jej losem przez 2 lata. Sama chodziła na cmentarz, na grób męża, ostatnio była tam dzień przed zaginięciem.

Synowa wspomina, że teściowa nie miała zdiagnozowanej demencji. Prawdopodobnie nie była leczona: – Pamięć zanikała i wracała. Z całą pewnością mogła pamiętać nazwę ulicy, na której mieszkała – mówi Reporterowi. Ma jednak wątpliwości, czy starsza pani obecnie wie, jak się nazywa.

Odnaleziona i zaginiona

Epizody z zaginięciem zdarzały się  już wcześniej dwa razy, ostatnio 17 maja bieżącego roku. Szczęśliwie wówczas znaleziono zaginioną w Szczecinie koło jeziora Głębokiego – 35 km od jej domu. Wtedy  pani Krystyna miała przy sobie dokumenty. Dlaczego nikt wówczas nie zapewnił stałej opieki starszej, bezradnej kobiecie? Dlaczego nikt nie potraktował tego jako ostrzeżenia?

Jakiś czas  przed tragicznym  zaginięciem panią Jagłę  widziały sąsiadki z nieznanym mężczyzną z brodą, może bezdomnym. Kim on jest? Starszy syn podejrzewa, że mama uciekła i mieszka z nim w Szczecinie. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Mężczyzna ten może jednak mieć związek ze zniknięciem starszej pani. Po zaginięciu przepytywano bezdomnych, ale nic to nie dało.

Po raz ostatni zaginioną  widzieli sąsiedzi za jej domem, koło lasu na ulicy Zadumanej. Było to  28 maja, pomiędzy 18.00 a 19.00. Pani Krystyna rozmawiała nawet z sąsiadkami, którym powiedziała, że idzie do lasu zbierać kwiatki. Jest więc bardzo prawdopodobne, że mogła zgubić się w lesie. Dlatego tej wersji trzymano się w pierwszym dniu poszukiwań.
Wielka szkoda, że nikt ze świadków nie próbował zatrzymać odchodzącej, powiadomić w jakiś sposób rodziny. Wyszła z domu, z wiaderkiem w ręku,  bez dokumentów, bez torebki, bez informacji o swojej chorobie. Syn wraz z synową wiedzą o okolicznościach zaginięcia jedynie z relacji świadków, którzy zresztą żadnych szczególnych okoliczności nie zapamiętali z feralnego dnia.
Bez śladu
Nie ma żadnego punktu zaczepienia. Kobieta nie załatwiała tego dnia żadnych spraw, nic konkretnego nie robiła. W dniu zaginięcia syn, z którym mieszkała pani Krystyna, upił się.  Pijany wyszedł gdzieś z domu, a kiedy wrócił, mamy nie było. Przeraził się, wezwał policję i powiadomił rodzinę. Z drugim synem pani Krystyna widziała się dwa dni wcześniej, dokładnie w Dzień Matki, kiedy to przyniósł jej kwiaty.
201608091628_0002
Zaginięcie było zgłoszone w sobotę 28 maja, po czym policja przybyła na miejsce z psami tropiącymi. Synowa żali się, że policja nakazała postawionej na nogi rodzinie natychmiast opuścić teren posesji.
Niech pani stąd idzie – usłyszała od policjanta.
Psy podjęły trop, ale zgubiły go przy przystanku linii 72 (jeżdżącego na trasie Śmierdnica pętla – Basen Górniczy). Czy pani Krystyna wsiadła do tego autobusu i dojechała do Basenu Górniczego? Czy z Basenu pojechała dalej? Do Szczecina? Nie udało się ustalić świadków, którzy widzieliby zaginioną w autobusie.
Mimo beznadziei sytuacji  policja i zaprzyjaźnieni leśnicy (ponad 100 osób) szukali jakichkolwiek śladów dalej w lesie, ale i tu psy zgubiły trop.
Poszukiwania przeprowadzono od Śmierdnicy do Starego Czarnowa, nikt nie szukał natomiast w pobliskim Szczecinie. Wydaje się to dziwne, tym bardziej, że panią Krystynę widziano koło autobusu jadącego przecież w stronę Szczecina. Teren prawobrzeża Szczecina jest bardzo rozległy. Po drodze z prawobrzeża na lewobrzeże pełno jest różnych zakładów pracy, lasków, działek, magazynów, torów kolejowych, mostów, krzaków, chaszczy. Nie wiadomo, czy szukano w odpowiednim miejscu.
Starsza osoba mogła przecież zawrócić z drogi do lasu i pojechać do Szczecina. Podobno świadkowie widzieli panią Krystynę na dworcu w Szczecinie, w nocy. Może więc przebywa poza Szczecinem? Może chciała odwiedzić siostrę ze Stargardu lub dalszą rodzinę?  Jednak, jak ustalono, nie odwiedziła nikogo z rodziny.
Tragedia syna
Policja winą za całe nieszczęście obciążyła rodzinę, która niewiele wie o swojej bliskiej.
– Przez dwa lata nie interesowali się losem starszej kobiety, ani nie zorganizowali żadnej opieki – słyszę w biurze rzecznika. Rodzina zlekceważyła obowiązki wobec schorowanej matki i babci. W chwili obecnej nic już nie można zrobić. Może dlatego policja nie chciała z nimi współpracować? Odczuli boleśnie to, że nikt z policjantów nie chciał ich nawet wysłuchać. Po niepowodzeniu poszukiwań w lesie, śledczy z góry wytypowali podejrzanego o morderstwo lub przynajmniej mającego wiele wspólnego z zaginięciem. Był nim syn zaginionej, mieszkający z nią w chwili zaginięcia. Policja nie mogła go przesłuchać, bo był pod wpływem alkoholu.
 – Łatwo znaleźli podejrzanego – jak mówi starszy syn – Był słaby psychicznie, załamał się niesłusznymi podejrzeniami policji i popełnił samobójstwo po tygodniu od dnia zaginięcia mamy. Nie wytrzymał nerwowo nowej, ciężkiej sytuacji, niepewności, poszukiwań. Tak więc nie zdoła się już oczyścić z  zarzutów. Nie mógł sobie poradzić, ta sytuacja zupełnie go załamała i przerosła.
 Pogrążona w bólu i żałobie rodzina została pozostawiona sama sobie w niepewności co do losów seniorki rodu.
– Policja nie odbierała telefonów – żali się syn. Sprawę samobójstwa drugiego syna bada prokuratura.

Bezduszne media

Jedna z hipotez syna zaginionej zakłada, że jego matka mogła uciec przed długami. Zszokowana rodzina już po jej zaginięciu dowiedziała się o zadłużeniu matki w 3 bankach. Przed tragedią mieszkający z Krystyną Jagłą syn nie pracował, ale dostawał znaczny zasiłek z opieki społecznej. Starsza pani mogła już nie radzić sobie z gospodarowaniem pieniędzmi i planowaniem domowego budżetu z powodu choroby.

Dlaczego na tę sytuację nie reagował Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, którego syn był podopiecznym? Z całą pewnością pracownice opieki bywały w tym domu na wywiadach. Nie zauważyły chorej na demencję kobiety wymagającej pomocy? Nie mogła przecież liczyć na pomoc mieszkającego z nią syna. Dzieci chciały zapewnić jej lepszą opiekę, zabierając do siebie,  ale pani Krystyna  wolała zostać w swoim domu. Widywali się tylko podczas okazjonalnych wizyt.

Rodzina sama porozwieszała plakaty informujące  o zaginięciu, w centrum Szczecina i na pętlach tramwajowych:  Głębokie, Gumieńce. Niestety, bez odzewu. Policja sprawdzała wszędzie, między innymi w Narodowym Funduszu Zdrowia,  w szpitalach.  W szpitalu przy ulicy Arkońskiej w Szczecinie znaleziono co prawda pacjentkę o takim samym nazwisku, ale znacznie młodszą od zaginionej.

Policja umieściła dane Krystyny Jagły w bazie osób zaginionych na stronie internetowej. Zdaniem rodziny to za mało. Dodatkowo zamieszczono krótką notatkę na stronie internetowej Głosu Szczecińskiego. Lokalne media nie chcą współpracować z przeżywającą podwójne nieszczęście rodziną. Bliscy próbowali zainteresować  sprawą  Kurier Szczeciński, ale  zaproponowano im miejsce w… nekrologach.

U nas jest możliwość wydrukowania komunikatu o zaginięciu po opłaceniu kwoty 140 złotych i przedstawieniu zaświadczenia z policji o prowadzeniu poszukiwań. Codziennie ktoś ginie, nie możemy tych wszystkich spraw opisywać na naszych łamach – słyszę od pracownicy Biura Ogłoszeń Głosu Szczecińskiego.

Dalej próbowali w  Kronice Szczecińskiej – programie lokalnej telewizji.  I tu spotkała ich odmowa. Jak mówią mi, są na dnie rozpaczy, a nikt nie chce ich wysłuchać. Nie rozumieją tak nieprzejednanej postawy lokalnych dziennikarzy wobec ich nieszczęścia.
Fałszywy trop
Ostatni sygnał pochodzi z okolic Deptaku Bogusława w centrum Szczecina. Tam jakoby pani Krystyna była widziana kilka dni po zaginięciu. Zaginioną miała rozpoznać  pracownica pobliskiej pizzerii.  Według jej słów była to pani Krystyna na 80 procent. Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z prowadzącym śledztwo komisariatem policji Szczecin-Dąbie przez rzecznika szczecińskiej policji.
– Policja sygnału nie zlekceważyła, jak twierdzi rodzina. Była tam policjantka z komisariatu Szczecin-Dąbie, która osobiście przejrzała nagrania z monitoringu. Niestety na nagraniu zidentyfikowała inną kobietę – mówi rzecznik.
Rozpoznana  przez kelnerkę kobieta jest z pewnością sporo młodsza od zaginionej. Kelnerka z pizzerii Vito potwierdza w rozmowie z Reporterem, że zauważona przez nią pani miała takie same rysy twarzy, jak przedstawiona na plakacie poszukiwana.
– Trop był fałszywy – informuje mnie rzecznik policji. O wyniku analizy obrazu z kamer w pizzerii i na deptaku, nie powiadomiono rodziny zaginionej kobiety.
Drugi raz widziano  kobietę podobną do pani Krystyny na stacji benzynowej w Szczecinie – Łęknie, położonej po drodze nad jezioro Głębokie. Pani ta miała być stałą klientką stacji benzynowej. W razie jej pojawienia się pracownik stacji obiecał zadzwonić, ale do tej pory się nie odezwał. Nie był on pewien, czy jest to osoba jedynie podobna do pani Krystyny, czy też sama pani Krystyna. Niestety i ten trop prowadzi donikąd. Nieporozumienia mogą  wynikać stąd, że na plakacie umieszczono stare zdjęcie pani Krystyny. Wiele kobiet może wyglądać do niej podobnie.

Poza przedstawionymi sygnałami nie było żadnych zgłoszeń, nikt nie dzwonił do rodziny ani na policję.

 – Zrobiliśmy, co się dało, szukaliśmy wszędzie, nawet dziś wywieszaliśmy plakaty na prawobrzeżu. Sprawy nie udało się niestety wyjaśnić –  kończy synowa, ocierając łzy.

Czy można po prostu wyjść z domu i rozpłynąć się w powietrzu? Nagle zniknąć bez najmniejszego śladu, bez możliwości wyjaśnienia sprawy? Bez żadnego tropu?

Joanna Jączek

 

Z komunikatu policji:
Krystyna Jagła – wiek 84 lata, 152 cm wzrostu, włosy siwe, proste, do ramion, cera jasna.
Ubiór: spódnica czarna do kolan, brązowe rajstopy, szare skóropodobne półbuty, ewentualnie szary żakiet.
Osoby, które widziały kobietę przedstawioną na fotografii po dniu jej zaginięcia, znające miejsce jej pobytu, proszone są o kontakt z Komisariatem Policji Szczecin Dąbie tel. 91 82 19 105 lub z najbliższą jednostką Policji tel. 997, 112.

 

 

 

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ