W XV wieku palono czarowników na stosie. W XIX wieku Hudini nadał nowy tor sztuce magicznej, którym później podążał słynny David Copperfield tworząc niesamowite show, przyciągające miliony widzów. A dzisiaj? Jak wygląda praca magika w czasach łapania pokemonów smartphonem? Poznajcie historię Roba Flemingaaka „Rob the Magician”. Profesjonalnego iluzjonisty, mieszkającego w Warszawie, a znanego z serii „Magia z Bliska”!
Zawód – Magik. Jak to się zaczęło?
Myślę, że nikogo nie zdziwię mówiąc, że przez przypadek (śmiech). Wychowałem się w Kanadzie, gdzie moja rodzina znała podstawowe sztuczki magiczne i zasiała we mnie pasje do iluzji. Chciałem poznać techniki bardziej zaawansowane. To była moja obsesja, która doprowadziła do tego, że od 15 roku życia dawałem pierwsze występy publiczne. Oczywiście na początku za darmo.
W jaki sposób hobby przerodziło się w pracę na pełen etat?
Pamiętam jak po występie dladzieci na obozie w Kanadzie podeszła do mnie kobieta, pogratulowała występu i zapytała czy mógłbym wystąpić na przedstawieniu w szkole jej syna. Oczywiście zgodziłem się, po czym zapytała ile kosztuje taka usługa. Tak zarobiłem pierwsze pieniądze w „magiczny sposób”. 35 lat temu rynek „eventów okazjonalnych” nie był tak rozwinięty i dopiero ta sytuacja pokazała mi, że moje hobby może być sposobem na dodatkowy zarobek.
Czy nadal występy przed publicznością to tylko dodatek w budżecie?
Już nie. Od początku lat 90. sporo podróżowałem. Kilka lat mieszkałem w Japonii, gdzie byłem nauczycielem języka angielskiego i jednocześnie sporo występowałem. Dopiero jak wróciłem z żoną do Polski zdecydowałem się zaryzykować i zostać magikiem na pełen etat. Wieść o „Rob the Magician” szybko zatoczyła spory krąg i zacząłem występować w całej Polsce.

2

A dlaczego akurat Polska?
Moja żona jest Polką. Razem byliśmy w Japonii i po upadku komunizmu dostawaliśmy listy od znajomych, w których pisali, że w Polsce sporo się zmieniło. Postanowiliśmy sprawdzić to na własnej skórze. W taki oto sposób wylądowaliśmy w małej wsi pod Warszawą, gdzie wszyscy wkoło trudnią się rolnictwem, a ja magią.
Wspomniałeś, że występy komercyjne prowadzisz od ponad 30 lat, czyli na własnej skórze sprawdziłeś jak smartphony, Internet i pokemony zmieniają świat. Kiedyś było łatwiej przedstawiać magię?
Paradoksalnie – nie. Kiedyś występy na żywo i interakcja z drugim człowiekiem były codzienną formą rozrywki. Dzisiaj kiedy wchodzę na scenę połowa dzieciaków ma komórki w rękach. Patrzą się w ekran, ale wystarczy pierwszy trik, którego nie rozumieją i nie wygooglują, żeby odłożyli telefony i byli częścią występu.
Wiem, że prowadzisz występy również dla dorosłych. Kto jest Twoim ulubionym odbiorcą?
Rodziny! Występy dla dorosłych są dość poważne, bo muszą robić efekt „wow”. Dla dzieci natomiast jest to połączenie magii i humoru. Najmłodsi wkraczają na scenę i są częścią tego co się dzieje. Jeżeli natomiast przyszli z rodzicami to już po kilku minutach widzę, że wszyscy wspólnie się śmieją, a za chwilę szeroko otwierają oczy.
Występowałeś w stolicy niejednokrotnie, ale kiedy będzie można zobaczyć Cię ponownie?
Najbliższy występ odbędzie się 16 października w Centrum Kultury Bemowo w Warszawie, gdzie przedstawię „Magię z Bliska”, czyli show dla dzieci i całych rodzin. Przygotowałem na tą okazję parę nowych sztuczek – w tym magicznego psa Ruffego. Jestem ciekawy jak zareaguje publiczność!
Skąd bierzesz pomysły na nowe sztuczki? Jesteś członkiem Międzynarodowego Bractwa Magików, które osobiście kojarzy mi się z ciemnymi piwnicami i długimi, czarnymi szatami. To oni pomagają w opracowaniu nowych sztuczek?
Bractwo to pewnego rodzaju grupa osób zafascynowanych magią. Na każdym spotkaniu ćwiczymy inny rodzaj sztuczek. Wymieniamy się doświadczeniami. Warto jednak podkreślić, że 95% magików, których spotkałem to pasjonaci. Dla nich magia to tylko hobby. Praca w tym zawodzie niestety jest bardzo niestabilna finansowo. Pewnie dlatego mało kto chce zaryzykować i sięgnąć po pracę marzeń.
W takim razie pozostaje mi tylko życzyć licznej publiczności!
Dziękuję.

Rozmawiał Paweł Jarosz

fot Paweł Jarosz

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ