Władze USA rozważają możliwość interwencji wojskowej w konflikt w Syrii, pisze gazeta The Washington Post. Zamiast jednak walczyć z PI badają możliwość ataku na siły al-Asada.

Według gazety w zeszłym tygodniu w Białym Domu odbyło się spotkanie z udziałem przedstawicieli Departamentu Stanu, CIA i Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Sił Zbrojnych USA, na którym omówiono kwestię przeprowadzenia nalotów na stanowiska syryjskiego reżimu..
USA uważają, że Rosja rozmieściła w Syrii systemy obrony przeciwlotniczej S-300 Omawianie kwestii przypuszczalnie będzie kontynuowane na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego pod kierownictwem prezydenta Baracka Obamy.
Spotkanie może się odbyć już w ten weekend. Według jednego z uczestników dyskusji wśród rozpatrywanych wariantów jest uderzenie w pasy startowe syryjskich sił powietrznych pociskami manewrującymi i inną bronią dalekiego zasięgu. Ponadto padła propozycja przeprowadzenia operacji tajnie, aby ominąć sprzeciw Białego Domu przeciwko nalotom na pozycje syryjskiego reżimu bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ponadto, jak twierdzi gazeta, przedstawiciele CIA i Kolegium Połączonych Szefów Sztabów poparli możliwość „kinetycznych” działań skierowanych na kierownictwo Syrii. Jednocześnie te struktury uważają, że upadek Aleppo podważyłby „kontrterrorystyczne cele Ameryki w Syrii”, poinformowało inne źródło gazety. Przy tym jest mało prawdopodobne, aby Obama zatwierdził naloty, podkreśla Washington Post.
SN

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ