Od ubiegłego tygodnia obowiązują nowe przepisy dotyczące egzekucji komorniczej. Mają one za zadanie nie tylko zabezpieczyć obywateli przed nieuczciwością niektórych z komorników, ale przede wszystkim ułatwić pracę tym ostatnim. Więcej praw otrzymali także dłużnicy.

Nowe prawo zostało uchwalone w ubiegłym roku pod wpływem protestów na działalność niektórych komorników, którzy w celu odzyskania zaległych zobowiązań łamali prawo. Teraz wszystkie procedury mają być bardziej przejrzyste i chronić dłużników przed zakusami nieuczciwych kancelarii komorniczych.

Wprowadzone zmiany dotyczą głównie procedur i mają na celu ułatwienie naszej pracy, która teraz będzie prostsza. Chodzi przede wszystkim o wykorzystanie nowych technologii do obiegu dokumentacji. Zmieniają się także przepisy dotyczące samej egzekucji, to znaczy jej wszczęcia, jak i wszystkich działań komorniczych podczas jej trwania – powiedział nam Jakub Kiljan z Kancelarii Komorniczej w Sochaczewie. Ale, jak dodaje, należy pamiętać o tym, że mamy tutaj do czynienia z tzw. okresem przejściowym. A to powoduje, że część spraw – tych już rozpoczętych – będzie nadal prowadzonych według starych zasad, zaś te wszczęte od 8 września według nowych przepisów. Dlatego dłużnicy sami muszą pamiętać – jeżeli mają kilka spraw komorniczych – o tym, w jakim trybie są prowadzone ich postępowania.

Jednak, jak dodaje Jakub Kiljan, zmiany idą nie tylko w kierunku poprawienia pracy samych komorników, ale również polepszenia sytuacji samych dłużników.

Pomocna dłoń komornika

W tym przypadku główna i zasadnicza zmiana dotyczy tego, kto decyduje o tym, co ma być zajęte. Jak zwracają uwagę komornicy, jest to dobre rozwiązanie – podobne do tego wprowadzonego w ubiegłym roku. Wówczas pojawił się przepis, który nakazuje, aby w postanowieniu sądu – oprócz nazwiska i adresu dłużnika – podać także jego PESEL, a w przypadku firm: jej nazwę, adres i NIP. Co automatycznie położyło kres zajmowaniu kont bankowych osobom o takim samym nazwisku, jak dłużnik. Z taką sprawą mieliśmy między innymi do czynienia w Sochaczewie.

Obecnie wprowadzona zmiana ogranicza wpływ wierzyciela na to, co ma być zajęte. Do tej pory to on decydował, czy komornik ma zająć dłużnikowi pensję, auto czy właśnie rachunek w banku. Teraz, po zmianie przepisów, komornik będzie miał wolną rękę i będzie mógł decydować o sposobie egzekucji – wyjaśnia Kiljan.

W założeniu przepis ten zmierza do tego, aby egzekucja komornicza była nie tylko jak najbardziej efektywna, ale również najmniej uciążliwa dla dłużnika i np. nie pozbawiała go dachu nad głową. Komornik zamiast licytować nieruchomość będzie potrącać zobowiązania z pensji lub z licytacji ruchomości dłużnika. Przy czym ten ostatni będzie zobowiązany do złożenia w kancelarii komorniczej wykazu majątku. Gdy tego nie zrobi, zostanie ukarany grzywną, która nie zwolni go z dostarczenia wykazu. Dłużnik będzie musiał także podać swój aktualny adres, dotyczy to zarówno osób fizycznych, jak i prawnych.
Szybkie zajęcie
Kolejną dobrą wiadomością dla dłużników jest zakaz natychmiastowej sprzedaży przez komorników ruchomości dłużników: aut, maszyn itd. Będą mogły być zbywane dopiero po upływie dwóch tygodni od dnia uprawomocnienia się zajęcia.
Kolejne zaostrzenie przepisów dotyczących sprzedaży nastąpi za pół roku, gdy zostanie uruchomiona elektroniczna licytacja ruchomości. Ale to nie koniec dobrych wiadomości dla dłużników. Otóż przepisy wprowadzają nowe zasady dotyczące tak zwanej kwoty wolnej od zajęcia z konta bankowego. Do tej pory była to trzykrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, czyli 12,3 tysięcy złotych i musiała ona wystarczyć dłużnikowi na cały czas egzekucji komorniczej, nawet jeśli trwała kilka lat. Natomiast wszystko powyżej niej było zabierane przez komornika. Teraz będzie to niemożliwe, ponieważ na koncie dłużnika musi pozostawać co miesiąc 75 procent płacy minimalnej, czyli około 1400 zł.
Zmienią się też procedury blokowania kont bankowych. A to za sprawą e-zajęć. Do tej pory komornik, aby zablokować nam konto, wysyłał pocztą pismo do banku. To powodowało, że jego zajęcie następowało po kilkunastu dniach, co z kolei dawało czas dłużnikowi na jego „oczyszczenie”. Teraz komornik może praktycznie zajmować nasz rachunek z „marszu” przez system informatyczny do e-zajęć, który prowadzi Krajowa Izba Rozliczeniowa. Dodajmy, że elektroniczne zajęcie środków zgromadzonych na rachunkach nie dotyczy SKOK-ów, których działalność regulują inne przepisy. W ich przypadku komornicy będą stosowali dotychczasowe metody, czyli wysyłali pisma.
 Czeka nas chaos?

Kolejnym rozwiązaniem mającym poprawić sytuację dłużników jest wprowadzenie przepisu, według którego to referendarze sądowi, a nie jak dotąd sędziowie, będą decydowali, jak potraktować skargę dłużnika. Natomiast sędzia będzie traktowany jak instancja odwoławcza. W założeniu ma to przyspieszyć rozpatrywanie zażaleń na działalność kancelarii komorniczych. Problem jednak w tym, że nie wszystkie sądy są na to gotowe, ponieważ w momencie wejścia nowych przepisów część referendarzy nie przeszła przeszkolenia.

Nie dotyczy to jednak naszego sochaczewskiego sądu, gdzie takie szkolenia już dawno się odbyły – zastrzega Kiljan.

Jednak nie wszystko jest dopracowane. Otóż główne zmiany przepisów dotyczących egzekucji komorniczej mają na celu jej uproszczenie i skrócenie. A to podobno ma zapewnić komunikacja drogą elektroniczną, z której od 8 września muszą korzystać komornicy w kontaktach z sądami, urzędami skarbowymi, bankami i innymi instytucjami.

Otóż problem polega na tym, że ma to się odbywać poprzez system e-PUAP. Tymczasem nie jest on przygotowany na dodatkowe obciążenia. W dodatku nie została w nim utworzona oddzielna platforma wyłącznie dla komorników. O tym, że jest ona konieczna, może świadczyć chociażby fakt, że tylko w ubiegłym roku polscy komornicy prowadzili 8 milionów spraw. Brak internetowej platformy może doprowadzić do chaosu, który rozłoży całą reformę systemu egzekucji komorniczych.

Jerzy Szostak

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ