Polecamy nowe wydanie Reportera

0

Już od 7 września (środa) w sprzedaży nowe wydanie Reportera. Jak zwykle  jest co czytać.

– Sprawą Ewy Tylman  zajmowały sie niemal wszystkie media w Polsce. Zwykle pobieżnie, bez wgłębiania się w temat. Bez doszukiwania się prawdy. Zamiast tego wystarczały słowa policji, prokuratora lub detektywa. Nikt ich nie weryfikował, bo i po co, skoro tak łatwiej i szybciej. Tym bardziej teraz, gdy znalazło się ciało, a rzekomy sprawca czeka na wyrok w celi, nikt nie zada już sobie trudu dociekania, jak doszło do tej śmierci? Czy ktokolwiek jest jej winny? Czy na pewno jest to kolega z pracy, a nie inna osoba? A może był to tylko tragiczny wpadek? Od grudnia ubiegłego roku szukamy odpowiedzi na te i inne pytania związane ze śmiercią Ewy Tylman. Dotarliśmy  do nagrań, dokumentów i informacji, które stawiają śledztwo w tej sprawie w nowym świetle. Niektóre fakty są wprost skandaliczne. – pisze Janusz Szostak w reportażu „Zabrała ją rzeka czy ludzie”.

Zrobiłam bardzo złą rzecz. On chyba śpi – powiedziała mężowi przez telefon zapłakana Jolanta, po tym, gdy zamordowała swoje roczne dziecko. Sprawa wyszła na jaw 13 lipca, kiedy kobieta chciała się zabić, wjeżdżając wprost pod tira w okolicy Sierpca. Przeżyła, zginął kierowca ciężarówki. „Mama zabierze Antosia do ziemi”, to wstrząsający reportaż Justyny Gabrychowicz.

–  Dlaczego Iwona Wieczorek podpisała na siebie wyrok, i komu mogło zależeć na jej śmierci? Stara się to wyjaśnić Janusz Szostak. Reporter  sprawdza także, czy i jak informacje przekazane śledczym przez Szostaka, pomogły w wyjaśnieniu tej zbrodni. „Przez 6 lat, pomimo zakrojonych na ogromną skalę poszukiwań, nie natrafiono na żaden trop prowadzący do rozwiązania tej sprawy. Po raz pierwszy na istotne ślady natrafiono, gdy w lipcu przekazałem policji informacje na temat zaginięcia nastolatki”. – stwierdza Janusz Szostak, który przytacza kolejne ustalenia swojego dziennikarskiego śledztwa.

– Fotograf-gwałciciel z Sopotu, którego trzy lata temu obszernie opisaliśmy w „Reporterze”, został w 2014 roku wypuszczony z tymczasowego aresztu przez gdański sąd, choć wiele wskazywało na to, że może być seryjnym przestępcą seksualnym. W 2015 roku znów trafił za kratki, ale już z innymi zarzutami. Według skierowanego niedawno do sądu aktu oskarżenia, w ciągu 14 miesięcy pomiędzy aresztami zgwałcił trzy dziewczyny. Wymiar sprawiedliwości uważa, że wypuszczono go legalnie. Tą bulwersującą sprawą zajął się Mikołaj Podolski w reportażu „Zgwałcona trójmiejska Temida”.

– Marek B., były trener koszykarski Olimpii Poznań, został oskarżony o seksualne wykorzystywanie nieletnich dziewczynek. W sierpniu tego roku w Poznaniu ruszył proces zboczeńca. Niestety nie obyło  bez skandalu, sam oskarżony w trosce o swoją anonimowość na ławie oskarżonych usiadł z kurtką na głowie. Mniej szczęścia miały jego ofiary. Sąd dopuścił się rażącej pomyłki i na wokandzie podał imiona i nazwiska pokrzywdzonych dziewczynek. Minister sprawiedliwości zażądał wyjaśnień. O łowcy nastolatek napisał Przemysław Graf.

– Adam Hołody i Michał Stefański zniknęli w ten sam wrześniowy weekend 2012 roku. Policja nie łączy obu zniknięć, mężczyźni nie znali się, ale te dwa wydarzenia wydają się być pozornie podobne. Możliwe, że zaginięcia to nieszczęśliwe wypadki. Do dnia dzisiejszego po mężczyznach nie znaleziono żadnego śladu. „Od rozpaczy do nadziei”, to  artykuł Moniki Jońskiej  poświęcony zaginięciu  Adama Hołody.

– Gang złożony między innymi z policjantów i wojskowych komandosów handlował hurtowo narkotykami i bronią. Bandyci nie stronili też od fałszerstw i rozbojów. Podczas zatrzymania zdesperowani przestępcy postanowili się bronić. Wywiązała się walka. Z obu stron zastosowano miotacze gazu. Rannych zostało dwóch żandarmów. – tą historię opisuje Roman Roessler.

– 69-letni mężczyzna podszywał się pod profesora i na kilku uczelniach – pod pozorem prowadzonych badań naukowych – molestował studentki, jedną zgwałcił. Proceder trwał kilka lat, a ujawnionych poszkodowanych jest już prawie pół tysiąca. Łatwość, z jaką zboczeńcowi udawało się oszukiwać kobiety, musi dziwić. Tym bardziej, że ofiarami nie były proste dziewczyny, lecz studentki. – sprawie przyjrzał się Przemysław Graf.

–  Rzadko który złodziej posuwa się do napadu czy zabójstwa, bo jego fach to kradzieże. Nawet jak wpadnie, wyrok jest znacznie mniej surowy niż za przestępstwo zagrażające życiu. Czy ta sama złodziejska reguła obowiązuje w przypadku brutalnego gwałtu na siedemnastolatce? – pyta Marek Książek w reportażu „Gwałt w rezydencji złodzieja”.

– W październiku minie 15 lat od porwania Krzysztofa Olewnika. O kulisach sprawy i roli policji z Marcinem Popowskim – detektywem, który zeznawał przed Komisją Śledczą do zbadania okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika – rozmawia Marta Bilska.

–  Przez trzy sierpniowe dni grasował w Toruniu morderca, pedofil i gwałciciel. Policja i prokuratura o tym nie informowały. Komunikat wydano dopiero, gdy podejrzany o te przestępstwa został tymczasowo aresztowany. Czy słusznie?- pyta Waldemar Piórkowski w reportażu „ Długi weekend z mordercą”.

–  Jonatan Waligórski uciekł 29 lipca 2014 roku z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Szczecinie. Miał wtedy 14 lat. Policja twierdzi, że młodzieniec świadomie zerwał kontakty z rodziną, jednak jest osobą nieletnią. Mama Jonatana nieustannie walczy o odnalezienie syna. Co dzieje się z chłopcem stara się ustalić Monika Jońska.

–  Ten romans o mało nie zakończył się śmiercią dwóch osób. Miłość przerodziła się w nienawiść a ta, jak wiadomo, zwykle odbiera ludziom rozum. I tak było tym razem. „Znali się od lat. I byli dobrymi znajomymi. 41-letni mężczyzna i jego żona znali się doskonale z 23-latkiem i jego 23-letnią dziewczyną. Ale okazało się, że pomiędzy 23-latką a 41- latkiem wywiązał się romans”. Historię z Tarnowskich Gór  opisał Roman Roessler.

–  Zrozpaczona rodzina zaginionej staruszki nie może pogodzić się z faktem, że policja nie chce z nimi współpracować. Dziwi ich także bezduszność lokalnych mediów, które za wzmianki o zaginionej chcą od nich pieniędzy. Tymczasem nie ma żadnego tropu, który prowadziłby do zaginionej w maju kobiety. Jak można odejść bez śladu? – pyta debiutująca na łamach Reportera Joanna Jączek.

–  Mogłoby się wydawać, że tragedia w postaci straty najbliższej osoby, jest wystarczającym powodem do zmiany dotychczasowego postępowania. Jak się okazuje – nie zawsze. Manipulację oraz skłonność do dominacji nad wszystkim i wszystkimi po stracie męża kobieta przeniosła na córkę, utrudniając jej jakiekolwiek kontakty z dziadkami oraz wzbudzając w małoletniej obawy i lęk. –stwierdzają   Mirela Krzyżak i Maciej Lisowski w artykule „Śmierć to za mało”.

– Jedna osoba zamordowana, dwie stracone na szubienicy… Być może rację mają zwolennicy teorii genów decydujących o wszystkim. Albo jednak pedagodzy: geny genami, a i tak najważniejsze jest wychowanie. – zauważa Piotr Ambroziewicz w historii z czasów PRL  – „Zlecenie na ojca”.

–  73-letni obecnie Władysław Bors z Tychów  zostawił 25 kwietnia 2014 roku na stole w swoim mieszkaniu kartkę. „Nie szukajcie mnie. I tak mnie nie znajdziecie” – napisał do  najbliższych. I od tamtego dnia nikt go więcej nie widział. Co się z nim dzieje stara się ustalić Apolonia Sikorska.

– Wydawało się, że  Norberta czeka długie i szczęśliwe życie u boku ukochanej Ludmiły.  Byli dobraną parą. On, wysoki i dobrze zbudowany, były  komandos. Ona bardzo ładna, wysoka i bardzo w nim zakochana. Pomiędzy nimi stanął miejscowy bandzior. – tą kryminalną historię z PRL opowiada  Roman Roessler.

– Na początku czerwca 1966 roku, janowicki dom kultury wypełnił się dźwiękami muzyki. To tutaj – ku uciesze miejscowej młodzieży i kuracjuszy pobliskiego domu zdrojowego – organizowano dancingi. Zabawa trwała już w najlepsze, gdy do sali weszło czterech młodych mężczyzn. Niepostrzeżenie zajęli stolik w rogu sali. Mieli około 20 lat, i nikt wcześniej ich tu nie widział. Jako obcy, nieźle się prezentowali. Miejscowe dziewczęta zaczęły puszczać do nich oko. Jak to się skończyło przeczytamy w artykule Justyny Bryndzy – Bielewicz „W Górach Sowich powiało grozą”.

Ponadto felietony Janusz Szostaka, Radosława Rzepki, Piotra Ambroziewicza, Cywilne Biuro Śledcze Zbigniewa Helińskiego, recenzja Leszka Koźmińskiego  oraz komiks Adam Polkowskiego.

Zapraszamy do lektury.

 

 

 

 

 

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ