Przez trzy sierpniowe dni grasował w Toruniu morderca, pedofil i gwałciciel. Policja i prokuratura o tym nie informowały. Komunikat wydano dopiero, gdy podejrzany o te przestępstwa został tymczasowo aresztowany. Czy słusznie?
Piekarskie Górki w Toruniu to prawie centrum miasta. To lasek znajdujący się pomiędzy ulicami Kraszewskiego a Słowackiego na Bydgoskim Przedmieściu – dzielnicy Torunia, na której od dawna ciąży odium niezbyt bezpiecznego miejsca w grodzie Kopernika. Od kilku lat władze miasta robią jednak wiele, aby to zmienić. Znaczna część tej dzielnicy została zrewitalizowana i otrzymała nowy wygląd.
Także lasek, gdzie w przeszłości zdarzało się nawet, iż znajdowano tu zwłoki zawinięte w dywan, a na jego obrzeżach martwe płody w koszu na śmieci, również zyskał nowy wygląd. Uporządkowano roślinność, wyremontowano część ścieżek, powstała siłowania na powietrzu, plac zabaw dla dzieci i nawet wybieg dla psów.
Zgwałcony nastolatek
13-latek, który stał się ofiarą zboczeńca, kiedyś mieszkał na Bydgoskim Przedmieściu, ale jakiś czas temu przeprowadził się na Chełmińskie Przedmieście. Na Bydgoskim miał rodzinę i kolegów, bo chodził tu przez wiele lat do szkoły, więc i zaglądał często. Również w piątek 12 sierpnia wczesnym popołudniem szedł na Bydgoskie, a lasek przy ulicy Słowackiego to ten fragment drogi, który nie tylko w czasie tych wakacji pokonywał wielokrotnie.
Tym razem w bezpiecznym dotarciu do swej dawnej dzielnicy ktoś mu przeszkodził. Nastolatek został zaczepiony przez jakiegoś mężczyznę. I niestety stał się ofiarą gwałtu.
– Wcześniej ten facet dał mu jakieś narkotyki. Kiedy chłopakowi udało się uciec, dobiegł do ulicy Mickiewicza i chyba zemdlał. Zrobiło się zbiegowisko, bo to było chyba koło godziny 15. Wezwano pogotowie i dalej policję – tak relacjonują przebieg wydarzeń z 12 sierpnia mieszkańcy Bydgoskiego Przedmieścia.
Śledczy natomiast są bardzo powściągliwy w wypowiadaniu się na temat prowadzonego postępowania. Odurzenia nastolatka nie wykluczają, bo po całym zdarzeniu nie zachowywał się racjonalnie. Ale to mógł być skutek przeżytego szoku. Czy dano mu alkohol albo narkotyki?
– To jest obecnie przedmiotem badań – mówi Judyta Głowacka, szefowa toruńskiej Prokuratury Rejonowej Centrum-Zachód.
Zmasakrowane zwłoki
Tego samego dnia wieczorem, gdy policja i prokuratura zaczynały prace nad gwałtem w lasku przy ulicy Słowackiego, kilka kilometrów dalej w stronę wylotu z miasta na Chełmno, na spacer w psem wybrał się mieszkaniec toruńskich Wrzosów. Zawsze chodził w okolice ulicy Słowiczej, skąd do lasku nie jest daleko. I tu znalazł zwłoki ponad 50-letniego mężczyzny. Okazało się, że to postać znana w okolicy. Taki miejscowy żulik, który – jak mówią mieszkańcy – znalazł się w złym miejscu i o złym czasie. Jego zwłoki były zmasakrowane, a obrażenia, których doznał mogły już wtedy wskazywać na seksualne tło zbrodni.
Chyba już z wtedy było wiadomo, że w Toruniu grasuje niebezpieczny przestępca. Dlaczego wtedy policja nie poinformowała, że trzeba uważać?
– To wszystko było uzgodnione z komendą wojewódzką i prokuraturą. I taka polityka informacyjna przyniosła spodziewane efekty – tak tłumaczy ten brak informacji Wojciech Chrostowski, rzecznik prasowy toruńskiej policji.
Co się kryje za tymi dwoma zdaniami? Według naszych informacji, organy ścigania wiedziały, że gdy media dowiedzą się, iż jednego dnia w Toruniu doszło do dwóch takich przestępstw, to zrobi się szum może i na całą Polskę, gdyż zaczynał się długi weekend i reporterzy na taką informacje dosłownie by się rzucili. A sprawca wtedy zapadłby się pod ziemię. Tym bardziej, że już pewne pierwsze ustalenia – dotyczące sposobu jego działania – wskazywały na to, kto to może być. Wiedziano, że niedawno był widziany w Toruniu.
– Zaczęto go namierzać. Poza tym pod stałą kontrolą policjantów, między innymi w cywilu były miejsca i ich okolice, gdzie doszło do tych dwóch zdarzeń – mówi jedna z osób związana z tym postępowaniem.
Na gorącym uczynku
Dwa dni później, czyli w niedzielę 14 sierpnia, działania te przyniosły skutek. Praktycznie w czasie gwałtu, którego ofiarą był zamroczony alkoholem mężczyzna zatrzymano 55-letniego Andrzej G.. Zakład Karny w Grudziądzu opuścił on w listopadzie ubiegłego roku. Odsiedział tam 8-letni wyrok za przestępstwa seksualne, których ofiarą był dorosły mężczyzna. Zresztą to już druga jego odsiadka z tego paragrafu. Za pierwszym razem kara wynosiła 5 lat. Wtedy zaatakował nastolatkę. Do obu popełnionych przestępstw doszło w Grudziądzu oddalonym od Torunia o kilkadziesiąt kilometrów. 55-latek odsiedział obie kary w całości.
Andrzej G. nie miał stałego meldunku, a w Toruniu przebywał od kilku miesięcy u różnych znajomych. Został tymczasowo aresztowany. Prokuratura na razie postawiła mu zarzuty dwóch gwałtów i zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
W tej sprawie przeprowadzić będzie jeszcze trzeba wiele badań. Między innymi te dotyczące śmierci mężczyzny znalezionego na toruńskich Wrzosach. Choćby dlatego, że może być tak, iż został on zamordowany wcześniej niż 12 sierpnia, kiedy znaleziono jego zwłoki. Kilka dni po postawieniu zarzutów, toruńska Prokuratura Rejonowa Centrum-Zachód przekazała prowadzenie dalszego śledztwa w tej sprawie Prokuraturze Okręgowej w Toruniu.
1
– Wynika to stąd, że obecnie takimi bardzo poważnymi sprawami zajmują się obecnie prokuratury okręgowe – tłumaczy prokurator Judyta Głowacka. A że ta sprawa taka jest nie ulega wątpliwości nie tylko dlatego, że 55 –letni
Andrzej G. jest recydywistą podejrzanym o popełnienie w Toruniu zabójstwa i dwóch gwałtów. Z naszych informacji wynika, że to może nie być koniec zarzutów dla niego. Śledczy sprawdzają, czy nie jest sprawcą innych równie poważnych przestępstw popełnionych nie tylko w naszym regionie.
– On nie może wrócić do społeczeństwa. Bez względu co się wydarzy dalej w tym śledztwie, trzeba pracować na takim wyrokiem, aby już nigdy nie pojawił się na wolności – powiedział nam jeden z toruńskich prokuratorów.
Waldemar Piórkowski

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ