Gdy w niedzielę 7 sierpnia, o godzinie 21.56 wysyłałam mailem pismo do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, mogłem się spodziewać, że w poniedziałek coś w tej sprawie się wydarzy. Przynajmniej medialnie. I co do tego nie pomyliłem się wcale. W poniedziałek, 8 sierpnia, co prawda nie otrzymałem odpowiedzi z prokuratury, ale jak na zawołanie odezwały się niektóre media.

Do gdańskiej prokuratur wysłałem wniosek o wgląd do akt sprawy Iwony Wieczorek. Co prawda znam 24 tomy tych akt, i mam ich kopie. Jednak interesuje mnie, to co dzieje się w sprawie po złożeniu przez mnie zeznań. Chciałbym także wiedzieć, jak wyglądają poszukiwania – według przekazanych przeze mnie wskazówek – szczątków nastolatki. Obawiam się, że nie jest z tym najlepiej.

 Gra mediami

Wątpliwości mam znacznie więcej. I zapewne teraz przekażę je prokuratorowi generalnemu Zbigniewowi Ziobrze. Wygląda bowiem na to, że gdańska prokuratura ma na zawołanie usłużne media, które jak trzeba odwracają uwagę od faktów?

Pierwszy do akcji  wkroczył TVN24, stacja – w 3 tygodnie od przekazania przeze mnie informacji policji – podaje „aktualny” news: „Gdańscy śledczy wrócili do sprawy zaginięcia Iwony Wieczorek. Przez ostatnie dwa tygodnie sprawdzali nowe informacje i przeszukiwali miejsca, które miały być związane ze zniknięciem dziewczyny. Zabezpieczono ślady, które przekazano do badań. Jednak, jak zastrzegają funkcjonariusze, nie można ich jednoznacznie wiązać ze sprawą zaginionej sześć lat temu 19-latki (…)”.

Jeszcze lepsza była Gazeta Wyborcza: „Nie potwierdziły się nowe informacje przekazane w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Ale we wskazanych miejscach zostały zabezpieczone różnego rodzaju ślady, które aktualnie poddawane są badaniom (..)”. –  sami sobie zaprzeczają. Skoro znaleziono ślady, to  znaczy, że informacje się potwierdziły. Skąd autorka wie, jakie to są  ślady? I czy nie są to szczątki ludzkie?

Nie wie tego, ale już na wstępie wyklucza aby Szostak miał rację. Bo wiadomo, że najmądrzejsi są dziennikarze Gazety Wyborczej, mimo że nic na ten temat nie wiedzą, a i nawet akt sprawy nie potrafili samodzielnie przeczytać, kopiując swego czasu artykuł Marty Bliskiej z Reportera.

Autorka Gazety Wyborczej przytacza też takiego newsa: Teren objęty poszukiwaniami to kilkadziesiąt hektarów. W czynności zaangażowano ponad 60 policjantów”. Mocno  to wszystko na wyrost! Wskazałem bowiem działkę, która ma około 400 metrów kw. powierzchni oraz 3 sąsiednie posesje. Łącznie może 1 hektar, a może i nie. A i tak nie został on dobrze przeszukany. Właściwie, to prawie wcale.  Zaś w akcji poszukiwawczej brało udział w porywach tuzin osób (policjantów i  strażaków).

Wkrótce publicznie wskażę to miejsce, a także wszystkie związane ze sprawą informacje.

 Wskazałem precyzyjnie

Tymczasem przypomnę, że pod koniec kwietnia tego roku ekipa fundacji Na Tropie prowadziła przez kilka dni poszukiwania ciała Iwony na terenie Parku Reagana w Gdańsku. Były to poszukiwania według wskazówek przekazanych przez Marka Szwedowskiego, jednak jego wizja tym razem nie potwierdziła się.  Podczas dwudniowych poszukiwań w Parku Reagana nic nie znaleźliśmy.

Poszukiwania szczątków Iwony Wieczorek 6 lipca

 Po pewnym czasie poszukiwania skierowałem w miejsce oddalone o kilka kilometrów od parku. Z tą lokalizacją nie ma nic wspólnego wizja Szwedowskiego. Jednak, nie widzieć czemu, Gazeta Wyborcza podaje notorycznie, że tak właśnie jest. Po co?

 Według zebranych przeze mnie informacji, tam właśnie zakończyła się ziemska podróż Iwony Wieczorek. Przez kilka tygodni sprawdzaliśmy to miejsce i związanych z nim ludzi. Jestem przekonany, że tam właśnie trafiła Iwona Wieczorek. Ekipa fundacji Na Tropie wróciła do Gdańska pod koniec czerwca, wówczas nabraliśmy przekonania, że ciało nastolatki znajduje się w wytypowanym przez nas miejscu.

5 lipca złożyłem w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gdańsku zeznania na temat śledztwa dziennikarskiego oraz działań fundacji Na Tropie, związanych z zaginięciem Iwony Wieczorek. Wskazałem ewentualne miejsce ukrycia zwłok oraz domniemanych sprawców  zbrodni. 6 lipca po raz pierwszy przeszukano wskazany przeze mnie teren. Według mnie zrobiono to bardzo powierzchownie. Więcej czasu – na miejscu akcji – zajęło pisanie protokołów niż samo szukanie. A brało w nim udział 5 osób i 1 (słownie: jeden) pies do poszukiwania zwłok. Samo szukanie przy pomocy psa było dalekie od ideału.

Wówczas policja prawdopodobnie uznała, że teren został przeszukany perfekcyjnie. Z czym przez kolejne tygodnie polemizowałem, i w końcu nakłoniłem funkcjonariuszy do ponownego przeszukania tej posesji. Nie było to wcale proste. Właściwie narzucałem się im przez kilkanaście dni. Czułem się przy tym jak intruz, który zakłóca kanikułę. Ale postawiłem na swoim.

 Znaleziono ślady czy szczątki

21 lipca brałem udział w Gdańsku w policyjnym eksperymencie, który miał na celu między innymi zweryfikowanie mojej wersji na temat  miejsca ukrycia ciała Iwony Wieczorek. Wskazałem też miejsce, gdzie mogły zostać wyrzucone jej buty. Do dziś nie zostało ono sprawdzone! Zrobię to chyba sam. Przedstawiłem policji także swoją hipotezę na temat wydarzeń, jakie rozegrały się w tym rejonie: zdarzenie po zdarzeniu.

doł
Rozkopana 22 lipca działka. czy w tym miejscu znaleziono ludzkie szczątki?

22 lipca rozpoczęły się tam ponowne poszukiwanie. Policjanci, przy wsparciu strażaków  sprawdzali wskazaną działkę, rozkopano ją w kilku miejscach. I podczas tych poszukiwań znaleziono – według mnie – istotne dla spraw ślady, a zapewne i szczątki ludzkie. Jeśli nie, to źle szukano.  Gdyż, mimo że działka jest mała, to i tak nie sprawdzono jej całej – jedynie około 100 m. kw.  W ogóle nie sprawdzono sąsiednich działek, o których mówiłem policjantom od początku lipca. Wiem o tym, bo je monitorujemy.  Co robiło zatem 60 policjantów, o których opowiada rzecznik policji?

Michał Sienkiewicz, z biura prasowego KWP w Gdańsku, to postać enigmatyczna. Jeszcze dwa tygodnie temu przekonywał, że w sprawie poszukiwania Iwony Wieczorek nic się nie dzieje, że nie ma żadnych poszukiwań, żadnych śladów (a już w tym czasie były te znalezione 22 lipca). Teraz z kolei tak mówi  o moich informacjach: „We wskazanych miejscach zostały zabezpieczone różnego rodzaju ślady, które aktualnie poddawane są badaniom, jednak na chwilę obecną nie można wskazać ich żadnego związku ze sprawą zaginięcia Iwony Wieczorek. Teren, którego dotyczyły przekazane informacje, został przeszukany bardzo dokładnie, uwzględniając czynności wykopaliskowe’.

2
Moment znalezienia „śladów: w wykopie.

ZABEZPIECZONO  RÓŻNEGO RODZAJU ŚLADY! Zatem moje wskazania były celne. Warto zwrócić uwagę, że to pierwszy przypadek od czasu zaginięcia Iwony Wieczorek, gdy znaleziono jakiekolwiek śladu. W tym przypadku jest ich wiele.

Za kilkanaście dni ten sam policjant być może oznajmi, że te „ślady”, to szczątki ludzkie, które były poddawane badaniom DNA.

22 lipca około godziny 14. policjanci i strażacy szybko opuścili teren działki nie zasypując nawet wykopanych dołów, i nie porządkując posesji. Zabrali ze sobą worki ze znalezionymi „śladami”. I od tej pory udają, że  nic się tam nie zdarzyło.

Wiem, że policji trudno jest się przyznać, że przez 6 lat bezskutecznie szukali ciała Iwony Wieczorek, a tymczasem skutecznie zrobili to cywile. Czy jednak lepiej jest deprecjonować bądź co bądź sojuszników,  niż z nimi współpracować?

  Warto też pamiętać, że w aktach sprawy te informacje będą zawsze. Jak widać komuś to zaczyna doskwierać już teraz. Stąd to dzisiejsze ożywienie w mediach.
Janusz Szostak

Wszelkie informacje związane z zaginięciem Iwony Wieczorek można przekazywać fundacji Na Tropie mailem: reporter@exmedia.pl oraz telefonicznie: 46 86215 82 lub 502 226 215. Gwarantujemy dyskrecję.

logo REPORTER

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ