Decyzja o likwidacji OFE pozostawiła nas z pytaniem: co dalej? Dyskusja toczy się wokół drugiego filaru emerytalnego, choć przecież największym zagrożeniem jest stan tego pierwszego. Jak zatem powinien wyglądać dobry system, który trzeba będzie zbudować po emerytalnej katastrofie?
Już za kilka lat z powodów demograficznych obecny pseudo-system emerytalny będzie nie do utrzymania. Transfery socjalne dla osób starszych pochłaniają ponad 10% polskiego PKB i z roku na rok odsetek ten będzie rósł. Polacy żyją coraz dłużej, a na rynek pracy trafia coraz mniej młodej siły roboczej, więc liczba emerytów będzie rosła, odwrotnie do liczby pracujących.
Nawet uwzględniając bardzo mocny spadek tzw. stopy zastąpienia (czyli relacji pierwszej emerytury do ostatniej pensji), w przypadku osób objętych reformą emerytalną z roku 1999 (optymistycznie szacuje się, że może ona wynieść ok. 30%), obecny model ZUS-owski utraci płynność finansową po roku 2020. Jeśli nic się nie zmieni, trzeba będzie podjąć decyzję o bardzo mocnym wzroście podatków, albo o realnej obniżce świadczeń emerytalnych. Innych rozwiązań nie ma.
– W mojej ocenie emerytalna katastrofa jest nieuchronna, a czas na podjęcie decyzji pozwalających na jej uniknięcie już minął. Teraz można się już tylko zastanawiać, jak powinien wyglądać nowy system emerytalny, który wyłoni się po zapaści obecnego – uważa Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl
– Uważam, że każdy odgórnie narzucony i przymusowy system emerytalny jest szkodliwy. Ale niektóre są mniej szkodliwe od innych – dodaje Kolany.
źródło:Bankier.pl