Do niecodziennej akcji zostali wezwani strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Milanówku. Powiadomiono ich, że na dachu wysokiego budynku znajduje się pies i w każdej chwili może spaść w dół. Operacja ratunkowa nie była wcale łatwa, ale zakończyła się sukcesem.
Do bazy OSP w Milanówku zadzwonił mieszkaniec miasta i poinformował dyżurnego strażnika o psie znajdującym się na dachu. Po dotarciu na miejsce, strażacy stwierdzili, że zwierzak siedzi na wysokości blisko 12 metrów na szczycie jednej z kamienic. Prawdopodobnie wyszedł małym okienkiem z poddasza i nie mógł lub nie chciał wrócić na miejsce.
Wydawałoby się, że akcja ratunkowa pójdzie gładko, bo i pies był z tych niegroźnych i na pierwszy rzut oka miejsce dostępne. Po bliższym przyjrzeniu się kamienicy okazało się inaczej.
Akcja ratunkowa nie należała do najłatwiejszych. Pies był w trudno dostępnym miejscu, praktycznie bez możliwości rozstawienia podnośnika, co byłoby najbezpieczniejszym sposobem dla ratowników. Dodatkowo brak obecności właścicielki psa utrudniało kontakt ze zwierzęciem. Nie dało się jej dobudzić głośnym stukaniem w drzwi, uznaliśmy że jej nie ma, pojawiła się gdy byliśmy już na dachu – mówi Krzysztof Ciborowski, wiceprezes OSP.
pies i włascicielka - uratowany to czarny
Pies (czarny) po uratowaniu i jego właścicielka
Właścicielka czworonoga tak mocno spała, że o niczym nie miała pojęcia. Na dodatek pies zamiast cieszyć się, że go ściągną, warczał i próbował gryźć. Być może podobało mu się tam, ale z pewnością nie było to dla niego bezpieczne.
Pies próbował gryźć, a ogonem merdał dopiero gdy jego łapy dotknęły ziemi. Na szczęście straż miejska wyposażyła nas w specjalne rękawice odporne na ugryzienia i klatkę do transportu – dodaje strażak. Dzięki temu pies trafił z powrotem na ziemię i nic mu się nie stało.
am
fot. OSP Milanówek