Obecne czasy, jak się okazuje, nie sprzyjają wzrostowi urodzin czy nawet ilości zawieranych związków małżeńskich. W niektórych rejonach przyrost naturalny  nawet nieznacznie – w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego – spadł. Czy coś się zmieni? Trudno powiedzieć. Raczej nic tego nie zapowiada. Tym bardziej, że statystyki są niekompletne i mało wiarygodne.
Ilość urodzin nie zmienia się od wielu lat. Pod tym względem większość obywateli wybiera model rodziny z jednym, maksimum z dwójką, góra trójką dzieci. Rodziny wielodzietne nie są tak częste i raczej w najbliższe lata nic się chyba nie zmieni w tej kwestii – mówi Mariusz Starbała, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Sochaczewie.
 Ślubów też niewiele
Z roku na rok ubywa zawieranych związków małżeńskich. Jedynie w Sochaczewie ich ilość jest stabilna, ale już w powiecie są gminy, gdzie przez ostatnie pół roku śluby można policzyć na palcach jednej ręki.
U nas ślubów z każdym rokiem jest coraz mniej. Wszystkich zarejestrowanych w naszym urzędzie w tym pierwszym półroczu 2016 roku mieliśmy 17 – mówi Marianna Robak, kierownik USC w Iłowie.
– W Nowej Suchej było jedynie 7 ślubów. U nas wiele par ucieka do Sochaczewa, Łodzi lub do Warszawy. Po prostu w sytuacji, kiedy urządza się wesela w lokalach i restauracjach poręczniej jest mieć ceremonię w pobliżu. Podobnie jest z urodzinami potomstwa. Większość dzieci rejestrowana jest w miastach. W tym roku nie mieliśmy zgłoszonych urodzin i transkrypcji, czyli przepisania aktów zagranicznych – stwierdza Maria Orlińska, kierownik USC w Nowej Suchej.
Jeszcze mniej ślubów ma Brochów, bo tylko 4 oraz Rybno – jedynie 2. Gmina, w której było najwięcej zawartych związków małżeńskich, to Teresin. Tam przez pierwsze 6 miesięcy 2016 roku udzielono aż 37 ślubów.
– Są tygodnie, że przypada nam po 8 ślubów, zarówno cywilnych, jak i konkordatowych. Od sierpnia do października jest najbardziej dynamiczny ślubny okres. To dlatego, że jest ciepło i możliwość urządzania wesel na świeżym powietrzu, więc i koszty mniej drastyczne. Poza tym wiara w miesiące, które w nazwie mają literkę „r” też działa – dodaje Jolanta Kononowicz, kierownik USC Teresin.
Sochaczew, na tle Teresina wygląda skromnie – 41 ślubów cywilnych i 47 konkordatowych. Jednak jak zaznacza Mariusz Starbała samych sochaczewian nie jest tu tak wielu. Sporo ślubów mieszkańców z terenu gmin, m.in. gminy Sochaczew, która nie ma USC a tym samym ewidencji ślubów. Ślubnej ewidencji, co zaskakujące nie prowadzi gmina Kampinos.
Dzieci coraz mniej
Najwięcej na świat przychodzi dzieci na terenie miasta Sochaczew. Przez pierwsze pół roku 2016 światło dzienne ujrzały tutaj aż 362 pociechy – 189 dziewczynek i 173 chłopców. Tyle tylko, że niemal połowa to nie mieszkańcy Sochaczewa i jego powiatu. Wśród noworodków trafiają się bowiem maluchy z Łowicza, Żyrardowa, Płocka, a nawet Warszawy. W gminie Sochaczew po zmianie rok temu przepisów nie ma rejestrowanych urodzin, bo nie ma USC, a jedynie Biuro Ewidencji Ludności. Tam w tym roku nie ma zgłoszeń dzieci.
W Iłowie zarejestrowano 39 noworodków – 19 chłopców i 20 dziewczynek, w Brochowie 19 zgłoszeń – 7 chłopców i 12 dziewczynek, a w Kampinosie 20 noworodków – 8 chłopców i 11 dziewczynek. W pozostałych gminach nie ma zgłoszonych noworodków. Tak jest w Teresinie, gdzie dokonano jedynie 4 transkrypcji, w Rybnie – 1 transkrypcja i Nowej Suchej, gdzie mali mieszkańcy gminy rodzą się najczęściej w Sochaczewie lub Warszawie.
W sytuacji, kiedy nie ma przymusu zgłaszania noworodków, dzieci są tylko w ewidencji mieszkańców, a nie w aktach urodzenia. Dane o ślubach i urodzinach potomków nie mają z sobą żadnego logicznego związku. Tym bardziej, że spora gromadka dzieci rodzi się obecnie w związkach nieformalnych, pozamałżeńskich. Jak twierdzą kierownicy USC, takich dzieci przybywa. Wiele bowiem par nie chce i nie zamierza swego związku formalizować. Powody bywają czasem dość prozaiczne, nie zawsze mające podłoże w obyczajowym buncie. W obecnych czasach bardziej opłaca się  być samotnym rodzicem, bo dostaje się większe świadczenia na dziecko. Więc, choć bez ślubu, rodziny z małymi dziećmi żyją latami, aż do osiągnięcia przez nie pełnoletności, kiedy kończą się świadczenia rodzinne.
W Wyszogrodzie nie rodzą się dzieci, ale są przypisywane akty do ewidencji. Według tego mamy zgłoszonych w tym półroczu 33 dzieci, w tym 17 chłopców i 16 dziewcząt. W sierpniu najpewniej przybędzie jeszcze jedna dziewczynka, mojej znajomej, i proporcje będą równe, o ile się nic nie zmieni – mówi żartobliwie pracownik USC w Wyszogrodzie.
Poza granicami
Największy przyrost młodych obywateli jest jednak poza krajem. Tak, jak w Polsce w ostatnich latach maleje liczba urodzin, tak w krajach takich jak Wielka Brytania, Niemcy, czy państwa skandynawskie przybywa polskich noworodków. Tu zapewne mają wpływ dość wysokie świadczenia socjalne i rozwinięta opieka nad najmłodszymi dziećmi.
Dane dotyczące zgłoszeń polskich urodzin poza granicami są niepełne, gdyż nie ma limitu czasu, kiedy takie dziecko można w Polsce zarejestrować. Zgłosić zatem można do transkrypcji aktu urodzenia nawet nastolatka. Statystycznie, podobno co dziesiąte polskie dziecko mieszka za granicą. Ile w tej grupie jest noworodków i ile przypada na powiat sochaczewski, trudno ustalić, gdyż takich statystyk nie ma. Tym bardziej, że nie ma obowiązku zgłaszania urodzin dzieci obywateli polskich.
Z pewnością również takie dzieci trafiają się w rodzinach, które wyjechały z terenu powiatu sochaczewskiego. Czasem mieszkają one już w swoich gminach, ale nadal figurują w zagranicznych rejestrach. Obecnie trudno uznać statystyki za ścisłe. Jednak jedno jest pewne, raczej dynamicznego wzrostu urodzin nie będzie  – zauważa jeden z urzędników USC.
– Świat się zmienia i dążenia ludzi też. Dla wielu z nas rodzina nie jest już wyłącznym celem w życiu. Ludzie chcą pracować, poznawać świat, otaczać się na co dzień komfortem, a dzieci to obowiązek i wyzwania, nie każdemu odpowiadające. Będzie nas przybywać, fakt, ale nie tak wielu i nie tak szybko, jak tego oczekują demografowie – stwierdza Hanna, jedna z mieszkanek Wyszogrodu, matka dwójki dzieci.
Bogumiła Nowak
Fot. Bogumiła Nowak