ŚCIEKAMI Z SZAMBIARKI ZATRUŁ RZEKĘ

0
Tak masowego śnięcia ryb w rzekach przepływających przez Sochaczew już dawno nie było. W wyniku sobotniego zatrucia Pisi wyginęły wszystkie ryby na odcinku od mostu w Rokotowie do jej ujścia w Bzurze.
Jechałem w sobotę przez most na Pisi, gdy nagle zauważyłem, że rzeka zmieniła swój kolor. Postanowiłem sprawdzić, co się dzieje. Tym bardziej, że od kilku lat woda w rzece była tak czysta, że można było zobaczyć jej dno i pływające w niej ryby – powiedział nam pan Henryk, mieszkaniec Malesina. To, co zobaczył, wprawiło go w osłupienie. W szaro-brunatnej mazi, w którą zamieniła się woda w Pisi, leżały dziesiątki martwych ryb.
Postanowiłem sprawdzić, na jakim odcinku doszło do skażenia. Dlatego pojechałem do mostu w Andrzejewie. Okazało się, że woda przed mostem od strony Bielic jest czysta. Natomiast z drugiej strony przeprawy była już zatruta. Od razu powiadomiłem o tym policję oraz sochaczewskie szefostwo PZW – dodaje nasz rozmówca. Według niego zatrucie musiało być bardzo silne, ponieważ wyginęły wszystkie ryby na tym odcinku rzeki od Andrzejewa do Bzury.
Potwierdzam, że w sobotę 2 lipca otrzymaliśmy telefony od wędkarzy w sprawie śniętych ryb na rzece Pisia. Po dotarciu na miejsce patrolu straży rybackiej, potwierdziliśmy masowe wyginięcie ryb. Po wykonaniu badania zawartości tlenu w wodzie, wiemy, że nie nastąpiła ona w wyniku przyduchy związanej z wysoką temperaturą, ale w wyniku zatrucia rzeki. W rzece leżały martwe szczupaki po 60 cm, klenie 40-50 cm, płocie także powyżej 25cm. Nie mówiąc już o kiełbiach, uklejach, jaziach i mniejszych płociach. Całe dno rzeki było usłane martwymi rybami. Natomiast woda miała kolor brunatno-brązowy, co świadczyło o zrzucie ścieków komunalnych. W tej chwili trwa akcja szukania nielegalnego zrzutu ścieków w dół rzeki od mostu w Rokotowie – powiedział nam Marek Panek, komendant Społecznej Straży Rybackiej w Sochaczewie. Według komendanta przyczyną wyginięcia tak olbrzymiej masy ryb mógł być nielegalny zrzut do rzeki nieczystości z szambiarki: – Dlatego zwracamy się do mieszkańców z apelem o informacje na temat, gdzie odbywają  się nielegalne zrzuty nieczystości z szambiarek na tym terenie. Ten proceder trzeba ukrócić, a prokuratura z chęcią rozpocznie postępowanie karne przeciw trucicielowi – dodaje komendant.
Jednak wędkarze mają pretensje do straży oraz PZW nie tylko o to, że od razu nie podjęto odpowiednich kroków w celu wykrycia sprawców. Także dlatego, że do tej pory nie przystąpiono do usuwania z rzeki śniętych ryb: – Dzwoniłem w tej sprawie do komendanta Panka, ale ten powiedział, że nie może nic zrobić. Co mnie bardzo zdziwiło. Tym bardziej, że Pisia podlega PZW, i to związek za możliwość łowienia tam pobiera od nas pieniądze. Ale nie to jest najważniejsze. Otóż, jeżeli ryby nie zostaną jak najszybciej usunięte, dojdzie do ich rozkładu i w wodzie pojawi się trupi jad, który następnie przedostanie się do Bzury. Co z tego może wyniknąć, nie muszę mówić. Dlatego pytam, za waszym pośrednictwem, pana komendanta, czy weźmie on na siebie odpowiedzialność, gdy dojdzie do zatrucia dzieci, które teraz kapią się w Bzurze? – pyta jeden z sochaczewskich wędkarzy, który nie wyklucza zawiadomienia prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez PZW w związku zaniechaniem wyciągnięcia z Pisi martwych ryb. A tym samym możliwości spowodowania masowego zatrucia.
Problem polega jednak na tym, że dokładnie to nie wiadomo, kto powinien wyciągnąć z rzeki śnięte ryby. Co prawda rzeką zarządza Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie, ale prawo nie nakłada na niego takiego obowiązku. Podobnie jest w przypadku PZW, które choć jest dzierżawcą wody, ale również nie jest do tego zobligowany.
Wygląda na to, że ich utylizacją będą musiały zająć się samorządy, przez teren których przepływa Pisia, czyli gmina Nowa Sucha i Urząd Miejski w Sochaczewie.
Do sprawy powrócimy w następnym wydaniu Expressu Sochaczewskiego.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ