Polecamy nowe wydanie magazynu Reporter

Już 6 lipca ukaże się nowe wydanie magazynu Reporter a w nim jak zwykle same poruszające artykuły:
– Czy w 6 lat od zniknięcia Iwony Wieczorek można jeszcze dotrzeć do nowych faktów i wyjaśnić tę tajemniczą sprawę? Jestem pewien, że tak właśnie wkrótce się stanie. Ta zagadka nie jest tak bardzo skomplikowana, jak może się pozornie wydawać. Materiał zebrany w czasie naszego śledztwa może pomóc w odnalezieniu ciała dziewczyny oraz ujęciu jej morderców. Może to nastąpić w ciągu najbliższych tygodni, a nawet dni. Gdy to wydanie Reportera trafi do kiosków, my nadal będziemy w Gdańsku prowadzić nasze śledztwo. Na początku lipca przekazaliśmy policji dotychczas zebrane przez nas informacje. Jesteśmy pewni, że pomogą one odnaleźć ciało nastolatki oraz zatrzymać sprawców jej morderstwa. – pisze Janusz Szostak w reportażu „Ona poszła po śmierć”.

– Są zbrodnie tak brutalne, że nawet policjanci, którzy niejedno widzieli nie mogą o nich zapomnieć. Kiedy jeszcze morderca nie został złapany, trudno taką sprawę odłożyć do archiwum. Bydgoska policja po 18 latach dopadła w końcu mordercę 77 -letniej staruszki. Trzech braci z sąsiedztwa z jej życia uczyniło koszmar. Były groźby, pobicia, gwałty, podpalenia i na koniec brutalne morderstwo. – to fragment reportażu Przemysław Grafa – „Carskie monety babuszki”

– Oficjalna wersja śledztwa zakłada, że Piotr Żołędziowski wyszedł z domu swojej dziewczyny i przepadł bez śladu. Być może gdzieś wyjechał. Jednak ta historia ma również drugie, mroczne dno. Nie ma jednak ciała mężczyzny i dowodów, które mogą wskazać jednoznacznie na morderców. Zaś świadkowie boją się potwierdzić swoje nieoficjalne wypowiedzi. Tymczasem Piotr jest uznawany za osobę zaginioną. – Monika Jońska w reportażu „Ostatnia noc Piotra” wraca do tragedii z 30 kwietnia 2013 roku.

– O tym co się stało z Ewą Tylman z Markiem Szwedowskim rozmawia Grzegorz Wójcicki – „Ewa Tylman nie została zabita”

– Zajmując się dziennikarstwem kryminalnym ma się do czynienia ze zbrodniami okrutnymi. Dziennikarz poznaje fakty, przepytuje świadków, zdobywa informacje, by w końcu napisać tekst, a potem jak najszybciej wyrzucić z pamięci okrutne szczegóły zbrodni, ale wśród relacjonowanych zabójstw są takie, o których zapomnieć szczególnie trudno. Do takich zaliczyć należy morderstwo żony, dokonane przez Jacka D. w obecności własnego, 6-letniego syna. – pisze Przemysław Graf w reportażu „Zrobił z dziecka wspólnika zbrodni”.

– Szpital psychiatryczny w Toszku, w województwie śląskim. Oddział V sądowy, zamknięty, dla osób chorych. Widzę przed sobą mężczyznę średniego wzrostu o nieco szpakowatych włosach, byłego absolwenta dziennikarstwa i nauk politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, a także studiów podyplomowych. Byłego pracownika naukowego Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i byłego dyplomatę, 54-letniego Marka P. Skazanego za nieprzyzwoite czynności wobec 3-letniej dziewczynki i oskarżonego o zabójstwo. – Roman Roessler zastanawia się „Zabójca, psychopata, czy pechowiec?”.

– Zamykam za sobą drzwi do śmierci – ze Sławomirem Sobczykiem, technikiem sekcyjnym oraz pracownikiem zakładu pogrzebowego, rozmawia Marta Bilska

– Po tym wszystkim co zrobił mi ojciec, nie umiem być taka, jak wszyscy. Nie umiem walczyć o swoje sprawy, mieć swojego zdania, nie umiem kochać, bo miłość między kobietą a mężczyzną nierozerwalnie związana jest z seksem. A on mnie gwałcił i robił inne, straszne rzeczy –wyznaje Anecie Dzich 30-letnia Dorota, bohaterka artykułu „Ojciec rozerwał ją na pół”.

– Andrzej Kusz, mieszkaniec podkarpackiej miejscowości w 1993 roku wyjechał na wycieczkę do Izraela. Do kraju nie powrócił. Z natury romantyk, ciekawy świata i żądny przygód, postanowił zacząć nowe życie. A z życia zwykł czerpać pełnymi garściami. Miał plany. Chciał podróżować. Fascynowała go Kanada. W 1999 roku obiecał ojcu, że zadzwoni do niego, gdy tylko zamknie sklep, w którym pracował. Nie zadzwonił. – co stało się z bohaterem tej historii próbuje wyjaśnić Mirosław Rybicki.

– Mimo że został skazany za spowodowanie śmierci pracownika dyskoteki, a potem podczas zawieszenia kary dwukrotnie złamał prawo, to nie pójdzie do więzienia. Gdyż, według Sądu Okręgowego w Płocku, prowadzenie samochodu bez uprawnień to incydentalne działanie, które jedynie świadczy o bezmyślności oskarżonego. – bezkarność „Kozaka ze wsi” pisze Jerzy Szostak.

– Mówi się często, że ten kto ma plecy, bywa bezkarny. Tak jest, było, i zapewne będzie. Przestępcy z układami za nic mają sobie prawo. Zaś jego stróże bywają wobec nich bezradni. Tak jak w tej historii sprzed 31 lat. – Roman Roessler opisuje, jak w PRL sprawom ukręcano łeb.

– Bomby wybuchały dotąd w Londynie, Madrycie, czy też Paryżu. Za zamachami przeważnie stali islamscy ekstremiści. Politycy, policjanci i dziennikarze od dawna zastanawiali się, czy Polska jest bezpieczna, ale chyba nikt nie przypuszczał, że zagrożenie zamachami terrorystycznymi w naszym kraju może przyjść z zupełnie innej strony. O „Terrorystach anarchistach” – pisze Przemysław Graf.

– W listopadzie 2013 roku w jednym z domów przy ulicy Żurskiej we Włocławku brutalnie zamordowano dwie osoby. Kilka dni później zatrzymana została 38-letnia wówczas Edyta J. Była pijana, bo miała problem z alkoholem. Przyznała się do zabójstwa. Gdy otrzeźwiała, odwołała wyjaśnienia. Po 10 miesiącach pobytu za kratami wyszła na wolność. W sprawie tej zbrodni zatrzymano inną osobę. Przyznała się do zbrodni bo miała kaca. – tą historię opisuje Waldemar Piórkowski.

– Dwa miesiące oczekiwań na przesłuchanie 6-letniej dziewczynki, która jest poszkodowaną a zarazem głównym świadkiem, w sprawie podejrzenia popełnienia czynu o charakterze seksualnym. Ostatecznie jednak – przed rozmową z samą zainteresowaną – wydanie decyzji o powrocie Marysi do domu, gdzie miały zachodzić sytuacje krzywdzące dziecko. Czym kierował się wymiar sprawiedliwości? Wątpliwym jest, że było to dobro dziecka. – tej bulwersującej sprawie napisał Maciej Lisowski, dyrektor Fundacji Lex Nostra.

– Leżał na kamienistej ziemi, twarzą w dół w krwawej kałuży, ściskając w ręku iphona. Dlaczego bandyci nie połakomili się na taki sprzęt? Ten telefon, posłużył sprawcom jako rekwizyt. Coś, co miało upozorować miejsce zbrodni. Zmylić trop. Właściwie nie wiadomo, po co, bo w kraju zniszczonym wojną nikt nie liczy zabitych. Ani nie ściga zabójców. Oficjalne śledztwo ogranicza się do zarejestrowania zgonu. Nikt nie zabezpiecza śladów, może tylko od niechcenia kogoś się przesłucha. Są takie kraje. I to tam zaczyna się ta opowieść. – której autorem jest Piotr Pochuro Matysiak

– Zbigniew K. byłej żonie zadał kilkanaście ciosów bagnetem i nożyczkami. Kobieta nie zmarła od razu. Sadystyczny morderca napawał się cierpieniem, obserwował, jak powoli gaśnie jej życie, po czym zawinął zwłoki w dywan. Dla odwagi pociągnął jeszcze duży łyk wódki, ubrał mundur policyjny i poszedł do pracy. – te zbrodnię opisał Przemysław Graf, w reportażu „Zabił żonę a zapłaci policja?”.

– Wielu z nas zna taką osobę. Czarującą, elokwentną, która w końcu przysparza nam samych problemów i przykrości. Psychopaci, to nie tylko mordercy. Żyją wśród nas, są naszymi lekarzami, sąsiadami, znajomymi znajomych, sprzedawcami w sklepie, szefami. Nie możemy obawiać się tylko mężczyzn, bo kobiet z zaburzeniami osobowości jest bardzo dużo. – o mistrzyniach zbrodni i manipulacji napisała Daria Porębiak.

– Emerytowany generał brygady Jerzy Fonkowicz poniósł śmierć podczas napadu na jego dom w Konstancinie, w październiku 1997 roku. Prokuratura, jak się zdawało, odniosła szybki sukces, stawiając przed sądem domniemanych sprawców tej zbrodni. Sukces po latach zamienił się w klęskę. Mężczyzn uniewinniono. Reporter jako jedyny dotarł do akt sprawy zabójstwa generała. Bartłomiej Mostek w artykule „Do dziś widzę te cienie” podjął pierwszą próbą obiektywnej rekonstrukcji tej zbrodni, śledztwa i dwóch procesów domniemanych jej sprawców.

– Do momentu oddania do druku tego wydania „Reportera” nie wyjaśniono, kim są mężczyźni, którzy okradli parę gdańskich bursztynników. Wiadomo tylko, że byli doskonale zorganizowani, przebiegli i niezwykle umiejętnie udawali funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji – czytamy w reportażu Mikołaja Podolskiego „Skok po złoto Bałtyku”.

– Ta historia kryje w sobie niewyjaśnioną zbrodnię. Mężczyzna wychodzi z domu i znika. Nie ma ciała, nie ma sprawców. Nad wyjaśnieniem tej sprawy pracowali policjanci z pierwszego w Polsce Archiwum X w Krakowie. Nie rozwikłali zagadki zniknięcia Ryszarda K., bo nastąpiło przedawnienie. Do sprawy z czerwca 1980 roku Ryszard K. powraca Mirosław Koźmin.

– 31-letni kierowca popełnił samobójstwo, bo nie mógł znaleźć swojej ciężarówki z towarem wartym 2 miliony złotych. Mężczyzna wysiadł na parkingu z kabiny, aby napić się alkoholu. Wracając pod wpływem alkoholu, nie potrafił odnaleźć swojej ciężarówki. Był przekonany, że mu ją skradziono, gdyż zostawił kluczyki w stacyjce. Roman Roessler.

– Na leśnej drodze w pobliżu torów kolejki wąskotorowej, w Karczmiskach koło Opola Lubelskiego, znaleziono ciało 21-letniej Moniki K. Sekcja zwłok wykazała, że dziewczyna była w 26. tygodniu ciąży. Przed śmiercią została zgwałcona. Na jej ciele stwierdzono liczne obrażenia. Do zgonu doszło na skutek uduszenia w połączeniu z toksycznym działaniem alkoholu. Monika była pijana w sztok. W jej krwi wykryto ponad cztery promile alkoholu. Monika K. byłaby dziś 26 -letnią kobietą. Dziecko, które nosiła w swoim łonie, chodziłoby teraz do przedszkola. Niestety 6 października 2011 roku na ich drodze stanął opętany seksem 70 -letni Kazimierz N. – o tej sprawie napisała Aneta Urbanowicz.

– Włodek cierpiał na schizofrenię, lecz jego zachowanie i wygład zewnętrzny nie były w żaden sposób adekwatne do stwierdzonej choroby. Ubierał sie elegancko, zachowywał spokojnie, nie miał konfliktów z otoczeniem ani z prawem. Do momentu zaginięcia nie znalazł jednak dla siebie możliwości życia w związku lub w większej społeczności. Być może zmieniło się to właśnie, gdy zniknął bez śladu. Gdy samodzielność oznacza zaginięcie? – pyta Apolonia Sikorska.

– Wypadek okazał się tragiczny w skutkach. Robotnik, który dobudowywał komin na budynku szkoły, spadł na ziemię. W wyniku upadku doznał zerwania kręgosłupa i przerwania rdzenia kręgowego. Jest sparaliżowany od pasa w dół. Do końca życia będzie poruszał się na wózku. W sprawie odbyło się już wiele rozpraw sądowych. Właściciel firmy budowlanej, u którego pracowała ofiara, został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Miał też zapłacić poszkodowanemu 30 tysięcy złotych i stałe świadczenie pieniężne co miesiąc. – Zbigniew Heliński opisuje sprawę, która zajmuje się Cywilne Biuro Śledcze, i zauważa przy okazji, że komornik to nie zawsze najlepsze rozwiązanie.

– Koszmar przeżyły dwie kobiety, które w kwietniu i w maju tego roku znalazły się w mieszkaniu przy ulicy Łódzkiej w Toruniu. Trafiły tam z własnej woli, bo z przyszłym napastnikiem kontaktowały się przez Internet. Ale nie spodziewały się, że ta znajomość może zakończyć się tak brutalnie. Gwałtem. Czy ofiar tego 37-latka było więcej? – pyta Waldemar Piórkowski.

Ponadto felietony Janusza Szostaka, Marty Bilskiej, Radosława Rzepki, recenzja Leszka Koźmińskiego, komiks Adama Polakowskiego, humor policyjny, krzyżówka.