NASZA FIRMA JEST RODZINNA

Z Przemysławem Wasilewskim, współwłaścicielem firmy „Tęczowy Ogród” z Brzozowca produkującej soki naturalne, rozmawia Bogumiła Nowak.

Firma, której jest Pan współwłaścicielem jest młoda, ale dynamiczna. Skąd wziął się pomysł na produkcję soków?
Jesteśmy gospodarstwem rodzinnym, specjalizującym  się w uprawie jabłoni. W 2011 roku otworzyliśmy w swoim gospodarstwie tłocznię soków. Byliśmy pierwszą w Polsce tłocznią wyposażoną w polskie maszyny do tłoczenia soków. Nasze soki tłoczymy z pełnowartościowych owoców i warzyw. Z sokami to w zasadzie był przypadek. Jesteśmy typowym gospodarstwem sadowniczym, które prowadzimy wspólnie z bratem Marcinem i tatą Krzysztofem. Mamy sady jabłoniowe i zastanawialiśmy się, jak je najlepiej wykorzystać. Na jednej z wystaw sadowniczych zobaczyliśmy firmę – wystawcę, która zajmowała się tłoczeniem soków z jabłek. Zainteresowało to nas. Zdecydowaliśmy się sprawdzić, jak to będzie. U nich, w tej firmie przerobiliśmy partię swoich jabłek, aby sprawdzić, czy jest to dobrym pomysłem. Okazało się, że ten sok wyciskany z jabłek to bardzo dobry produkt. Zaczęliśmy wiec szukać informacji na temat maszyn do tłoczenia owoców. To był 2011 rok. Mamy zatem malutki, skromny jubileusz naszej firmy. W poszukiwaniach producenta maszyn natrafiliśmy na polską firmę, która uruchamiała taką linię na Białorusi. Pojechaliśmy tam i zobaczyliśmy tę linię. Zdecydowaliśmy się ją zamówić. Byliśmy pierwszą w Polsce firmą, która tłoczyła soki na polskich maszynach. W kraju wszystkie firmy produkujące soki naturalne korzystały głównie z maszyn austriackich. My postawiliśmy jako pierwsi w kraju na polskie maszyny, i w związku z tym mieliśmy pewne preferencje przy zakupach. Mieliśmy możliwość skorzystania z prototypów po okazyjnych cenach i były one u nas testowane. To było też korzystne, gdyż jako pierwsi dostawaliśmy wszelkie nowinki technologiczne. Nadal jesteśmy wierni tej firmie. Doskonale się sprawdza i oferuje świetne maszyny,  a także szybki serwis.
Państwa firma jest rodzinna, a więc pracuje w niej rodzina. Jak podzieliliście się obowiązkami. Kto decyduje o kluczowych sprawach w produkcji i finansach?
Firma produkująca soki, tak jak całe nasze gospodarstwo, należą do rodziny. Najpierw prowadził je tata z mamą Ewą. Później dołączył mój brat, a po studiach ja. Wszystko robimy wspólnie, starając się dzielić sprawiedliwie pracą. Wszystkie ważne decyzje zapadają wspólnie. Każdy jest odpowiedzialny za coś innego. O wszystkich inwestycjach i wydatkach decydujemy razem. Ogólnie ja odpowiadam za całą biurokrację i  tłoczenie soków. Brat Marcin odpowiedzialny jest za wszystko związane z sadem i maszynami. A tata za sprawy inwestycyjne, finanse oraz sprzedaż. Mama jest naszym ,,ekspertem” od lustracji sadów oraz dopilnowuje pracy podczas zbiorów. Jesteśmy zgraną rodziną i jest u nas dobra kooperacja.
Jako wytwórcy soków Wasilewscy są dobrze znani w społeczności lokalnej. Jednak poza powiatem sochaczewskim wasze produkty, choć bardzo wysokiej klasy, nie są tak popularne. Jak duża jest produkcja „Tęczowego Ogrodu”? Czy nie ma planów wyjścia poza region?
Produkcja soków, to niewielki odsetek naszego działania jako sadowników. Jedynie 20-30 procent owoców zostaje w naszych chłodniach-komorach, a reszta trafia do grupy producenckiej. Nie wyznaczamy sobie sztywnych limitów produkcji. Na godzinę jesteśmy w stanie wytłoczyć średnio około 300 litrów. Na jeden dzienny cykl produkcyjny, czyli 10 godzin przypada około 3 tysięcy litrów. Dla nas najważniejsze jest, aby nasz produkt był jak najwyższej jakości. Mamy przyjętą zasadę, że w „Tęczowym Ogrodzie” nie produkujemy z owoców przemysłowych, tylko z pełnowartościowych. Najważniejszy jest produkt. Oczywiście ważne jest, by owoce były dobrej klasy, właściwie pielęgnowane, bo to przekłada się na końcowy produkt i cenę. Ważna jest pogoda i klimat, no i żeby owocom nie przeszkadzać. Do tłoczenia wykorzystujemy jabłka z naszego sadu. W powiecie jesteśmy jednym z większych gospodarstw sadowniczych produkujących jabłka. Inne owoce kupujemy u okolicznych rolników. Są to dobrzy i sprawdzeni producenci. Od trzech lat kupujemy od tych samych, którzy produkują owoce i warzywa pod nasze potrzeby. Owszem, próbujemy wychodzić poza nasz region, ale nie jest to takie łatwe. Jesteśmy więc głównie znani na terenie powiatu sochaczewskiego. Mamy też swoich stałych, w większości odbiorców indywidualnych, którzy kupują u nas duże palety soków po 200 opakowań. Dogaduje się kilka osób i kupuje taki zestaw 8-10 rodzajów soków. Poza nasz region największym odbiorcą jest okręg śląski. Mamy tam najwięcej chętnych na soki z „Tęczowego Ogrodu”. Po prostu smakują one Ślązakom. Jeździmy sporo na targi i wystawy z naszą ofertą. Jest tak, że jak ktoś spróbuje, to raczej staje się amatorem ich konsumpcji. Świadczymy także usługę tłoczenia soków z owoców i warzyw dostarczonych nam przez klientów, czyli ktoś przywozi do nas swoje produkty, a my je przerabiamy na pyszne soki.
Ale w stolicy, choć tak jest blisko Sochaczewa to rzadko można znaleźć wasze soki?
Warszawa to specyficzne miasto, i rzeczywiście nas tam prawie nie ma. W sklepach nie ma naszych soków, bo nie są tak chodliwe, a markety i hipermarkety to nie nasz kontrahent. Często barierą jest cena, ale nie możemy przecież sprzedawać poniżej kosztów produkcji. Jak wspomniałem wcześniej, najważniejsza jest jakość.
Skąd czerpiecie receptury na mieszanki jabłek z innymi owocami? Czy ciężko jest stworzyć taki ekologiczny i czysty produkt?
Sok jabłkowy jest smakowo zbliżony do tego, jakie są standardowe soki innych firm robiących soki NFC, ale nie taki sam. Smak jest podobny. Dużo jednak zależy od jakości jabłek. Jeśli chodzi o pozostałe mieszanki, czyli kompozycje z innymi owocami oraz warzywami to już indywidualne, nasze zestawy. Powstają one na zasadzie, że jeśli coś odpowiada naszym dzieciom, to na pewno przypadnie do gustu starszym i dorosłym. Soki są naszym wspólnym dziełem, naszej rodziny.
Więc wasze dzieci robią za testerów jakości i smaku?
Bardzo ogólnie mówiąc, to tak. Tak, jak w domu robi się przetwory do weków. Wzbogaca się smak soku jabłkowego jakimiś dodatkami, kierując swoim indywidualnym smakiem. Ważne, żeby było świeże i bardzo dobrej jakości. Poza dużymi, charakterystycznymi 5 i  3-litrowymi kartonami są mniejsze opakowania. Mamy dzieci i z myślą o nich tworzymy te soki. Stąd też mniejsze opakowania 300 ml i trochę większe 750 ml oraz 250 ml. Te ostatnie nazywam szkolnymi. Są paczkowane w plastikowe butelki. Od dawna takich szukaliśmy, by nasz produkt trafiał do młodych ludzi i jednocześnie był bezpieczny. Opakowania plastikowe są bezpieczne dla młodzieży i dzieci, bo nietłukące się.
Poza tym „Tęczowy Ogród” to produkt ekologiczny, bez konserwantów i modyfikacji genetycznej, czyli GMO. Podstawą naszej produkcji jest to, że w naszych sokach nie ma wody, cukru, ani konserwantów. To sam wytłoczony sok. Zamknięty we właściwych warunkach przechowywania może stać do 2 lat. Po otwarciu go na pewno będzie dobry przez 21 dni. Taka jest norma dopuszczalna przez ustawodawcę i taką dajemy gwarancję. Termin dłuższy niż trzy tygodnie wymaga specjalnych, kosztownych badań. Nasze soki tworzymy tak, jakbyśmy mieli je dawać naszym dzieciom. Można je dawać nawet niemowlakom i chorym na cukrzycę, o ile chorzy mogą korzystać z cukrów zawartych w owocach. Lekarze nawet zachęcają, aby pić soki tłoczone jako najzdrowsze. Jedne są dobre na apetyt, inne na oczyszczenie żołądka. Dajemy to, co sami chcemy pić.
Co zatem jest największym wyzwaniem  i barierą w pańskiej pracy i działaniu?
Przepisy. Spełnienie też wielu wymagań. I to nie kwestia sochaczewskiego Sanepidu, bo ten jest bardzo przyjazny dla nas i życzliwy. Wspiera i pomaga nam. Spełnia rolę nadzorcy nad przetwórnią z mocy odpowiednich przepisów, ale także wskazuje nam właściwe działania, jakie musimy podejmować, aby nasze produkty oraz tłocznia były bezpieczne dla innych. Prawdziwym problemem są dolegające nam różne przepisy. Gdybyśmy pół roku po otwarciu firmy mieli taką wiedzę, co nas  czeka, i na jakie bariery trafimy, to na pewno bardzo poważnie byśmy się zastanowili, czy otwierać tego typu produkcję. Przepisy są bardzo skomplikowane, a zwłaszcza system podlegania. W jednym przypadku podlegam pod inspekcję handlową, a w innym pod urząd marszałkowski na przykład w przypadku recyklingu. Sprostać wszystkim wymogom jest bardzo ciężko, zwłaszcza tak małemu zakładowi produkującemu z własnych owoców, jak nasz.
Czy, przy pracując w gospodarstwie i wytwórni soków, jest czas na wypoczynek i na wakacje?
Owszem jest. Tutaj również staramy się dzielić. Zwykle jest tak, że dwóch pracuje, a jeden wypoczywa na urlopie – raz zimą, a raz latem. No cóż, tak się składa, że pracy w gospodarstwie jest pełno przez cały rok. Dodatkowo od września do października mamy wycieczki, które przyjeżdżają do nas, bo chcą zobaczyć, jak powstają soki i wygląda cała produkcja. Te wycieczki, w większości szkolne, chcą oglądać zbiory oraz produkcję soków i wszystko co jest związane z gospodarstwem.
Jeśli mam więcej wolnego i urlop, staram się spędzać jak najwięcej czasu z dziećmi, aby im wynagrodzić ten brak czasu dla nich, jaki trafia się w ciągu roku. Zimą wybieram się na narty, a latem na kajaki w Augustowie. Wypoczywam najlepiej z rodziną.
Co jest najcenniejsze w Pana życiu i pracy? Czy nagrody zdobywane dla firmy i tytuły na targach są powodem do chluby? Którą z nagród ceni Pan najbardziej?
Jak wspomniałem, rodzina jest dla mnie najważniejsza, a zdobywane laury targowe i na wystawach są dowodem na to, że nasza praca jest doceniona. Wszystkie nagrody otrzymane na naszym terenie są dla nas bezcenne. Jeśli chodzi o większy zasięg, to miłą niespodzianką było otrzymanie głównej nagrody tak zwanego Grand Prix Toruńskiego Festiwalu Smaków. Chociaż w sumie każdy z laurów jest dla nas bardzo ważny i znaczący. Staramy się cały czas być obecni w regionie. Wspomagamy też imprezy sportowe, kulturalne, promujące zdrowie i zdrowy styl życia, Współpracujemy m. in. z Fundacją Pomocy Osobom z Chorobą  Alzheimera, MOSiR Sochaczew, TOK Teresin, GOK Iłów, a także wspomagamy akcję Moto Serce i inne akcje charytatywne na terenie powiatu. Cieszą nas też ogromnie i najważniejszą nagrodą oraz wyróżnieniem w pracy zawodowej są słowa i uśmiech naszych klientów, którzy nabywają nasze soki i jabłka.
Zatem życzę jak najwięcej sukcesów i osiągnięć waszej firmie i jej twórcom.
Fot. Archiwum rodzinne P. Wasilewski