Dwa miesiące oczekiwań na przesłuchanie 6-letniej dziewczynki, która jest poszkodowaną, a zarazem głównym świadkiem, w sprawie podejrzenia popełnienia czynu o charakterze seksualnym. Ostatecznie jednak – przed rozmową z samą zainteresowaną – wydanie decyzji o powrocie Marysi do domu, gdzie miały zachodzić sytuacje krzywdzące dziecko. Czym kierował się wymiar sprawiedliwości? Wątpliwym jest, że było to dobro dziecka.
Sprawa dość zawiła, jednak wzbudzająca emocje już na początkowym jej etapie. Pytań, których z każdym kolejnym wątkiem przybywa i nieustający brak odpowiedzi. W końcu myśl, jak to możliwe, by w XXI wieku, miała miejsce tak kuriozalna sytuacja. A jednak.
Dwa postępowania  – żadnych konkretów
Teoretycznie, w obecnej chwili toczą się dwa postępowania dotyczące Marysi, jednak w praktyce nic konkretnego z nich nie wynika. Pierwszym jest postępowanie prokuratorskie dotyczące podejrzenia popełnienia czynu o charakterze seksualnym, a głównym podejrzanym w sprawie jest Sławomir – przyjaciel matki dziewczynki.
O ile, do przesłuchania samego dziecka doszło, choć po bardzo długim czasie biorąc pod uwagę, że sprawy dotyczące dzieci są sprawami pilnymi, o tyle do przesłuchania głównego podejrzanego – nie. Co więcej, nie zabezpieczono także jego telefonu komórkowego oraz laptopa, które powinny być dowodami w procesie.
Z kolei drugim, równolegle toczącym się postępowaniem, jest postępowanie o władzę rodzicielską pani Małgorzaty, czyli matki pokrzywdzonej. Sąd Rejonowy w Krośnie w ramach tzw. postępowania o zabezpieczenie wydał orzeczenie umieszczające dziecko w domu opiekunów tymczasowych – wujostwa Marysi – do prawomocnego zakończenia sprawy. Zgodnie z polskim prawem od każdego rozstrzygnięcia przysługuje odwołanie, również w przedmiocie zabezpieczenia. Tym samym sąd odwoławczy zmienił orzeczenie sądu pierwszej instancji, ustanawiając powrót dziecka do biologicznej matki oraz nadzór kuratora.

Co ciekawe wydając taki, a nie inny werdykt, nie wysłuchał wcześniej pokrzywdzonej. Swoją decyzję motywował wywiadem kuratora na temat Marysi oraz jej brata, a także informacjami zebranymi w szkole. Dodatkowo podkreślił, że na tym etapie postępowania nie ma konieczności zastosowania tak drastycznego środka, jakim jest umieszczenie dziecka z dala od matki. Ponadto, w opinii psychologicznej prezentującej relacje dziecka z matką, którą ramię sprawiedliwości otrzymało, stroną wypowiadającą się była jedynie siostra matki – aktualna opiekunka Marysi – a nie sama matka. W związku z tym, sąd nie mógł jej uznać inaczej, niż tylko jako opinię prywatną.

Kilka słów o historii

Marysia to 6-letnia dziewczynka. Po rozwodzie swoich rodziców, dziecko zamieszkało z mamą, starszym bratem oraz dziadkami, jednak nie było to szczęśliwe dzieciństwo. Jak wspomina dziewczynka, kobieta bardzo dużo pracowała, a wolny czas spędzała pisząc sms-y, korespondując na Facebooku lub rozmawiając ze swoimi znajomymi przez komputer, który był notorycznie przedmiotem awantur pomiędzy nią, a jej synem. Pani Małgorzata nie poświęcała czasu dzieciom, a jednym z jej strony zainteresowaniem, jeżeli można to tak nazwać, było kupowanie im prezentów.

Z bratem dziewczynka również nie miała najlepszego kontaktu, ponieważ był agresywny, stosował przemoc i jaka sama mówi: „kopał ją w brzuch”, dlatego zwyczajnie się go bała. Wszystkie obowiązki w domu, łącznie z gotowaniem, praniem, czy też usypianiem Marysi, pełniła babcia.

Całość dopełniał fakt, że od momentu, gdy do Małgorzaty zaczęli przychodzić koledzy, głównie pan Sławek, kobieta całkowicie straciła zainteresowanie dziećmi. Co więcej, jak się później okazało, to właśnie wspomniany pan Sławek został oskarżony przez Marysię o podejmowanie czynności seksualnych wobec niej.

Z nagrań dziewczynki wynika, że początkowo mężczyzna był dla niej miły, kupował zabawki, bawił się z dziewczynką chcąc zaskarbić sobie jej zaufanie. Jednak w pewnym momencie wszystko uległo całkowitej zmianie. Dziecko zaczęło mieć koszmary, moczyć się i niechętnie opowiadać o panu Sławku kwitując, że gdy czasem idą razem spać on „zatykał mi buzię i nie mogłam mówić, a chciałam, bo mieliśmy wspólną tajemnicę. Dotykał mnie tam, gdzie się sika. Trzymał mnie, nie umiałam się wyrwać. Mamusia była w swoim pokoju, a ja w swoim różowym i on przychodził do mnie. Pan Sławek oglądał też filmy, gdzie panie się rozbierały i ja to widziałam”.

Kolejnym dowodem potwierdzającym wersję dziewczynki jest korespondencja pomiędzy Małgorzatą a Sławomirem, na którą natknęła się Beata A., ciocia pokrzywdzonej. Mężczyzna pisał, że „chce czuć zapach Marysi. Jak będziesz do mnie szła to weź koniecznie ze sobą Marysię. Marysia jest moją najukochańszą kobietą… ma czyste serce”. Jednak pan Sławek, zapytany o jego relację z małoletnią, odpowiada, że oskarżenia są fałszywe, a on jedynie chciał zastąpić jej ojca. Po chwili dodając: „jak ona do mnie przylgnęła, to ja nie mogłem jej odrzucić, a tajemnice… nie wiem jakie mogły być”.

Aspektem również utwierdzającym w przekonaniu, że dziecko mówi prawdę są słowa: „przebywając z pewnym chłopakiem w pokoju miałam na twarzy maź podobną do kleju, a ten klej śmierdział jak śmieci”. Marysia próbowała o tych wydarzeniach opowiadać swojej mamie oraz dziadkom  – oni nie wierzyli. Ostatecznie, gdy podczas wizyty u swego wujostwa, dziewczynka się rozluźniła i zaczęła zwierzać cioci, którą bardzo lubiła, prawda wyszła na jaw, a kobieta złożyła zawiadomienie do prokuratury.

 Kluczowym aspektem – czas

Jednym z czynników, jeśli nie tym najważniejszym, okazał się czas, a dokładniej mówiąc tempo pracy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Przypomnijmy, że prawo w naszym kraju przedkłada sprawy dotyczące małoletnich jako priorytetowe, aby w najbardziej możliwy sposób zminimalizować cierpienie dzieci. Jak widać na omawianym przykładzie praktyka ma się nijak do przyjętych, teoretycznych założeń. Poniżej szczegóły:

26 lutego 2016 – wpływa zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Krośnie

29 lutego 2016 – Sąd Rejonowy w Krośnie wydaje postanowienie o umieszczenie dziecka na czas postępowania u cioci dziewczynki, która razem z mężem staje się opiekunem tymczasowym.

27 marca 2016 – prokuratura występuje z wnioskiem do sądu o przesłuchanie dziewczynki. Sąd decyduje, że  mimo, iż nie wie, jaki będzie wynik przesłuchania i co powie główny świadek, to dziecko powinno wrócić do domu rodzinnego. Ponadto oznajmia, że przecież decyzja wymiaru sprawiedliwości może ulec zmianie, jeżeli dostanie on jakikolwiek sygnał o krzywdzie dziecka.

28 kwietnia 2016 –  odbywa się przesłuchanie Marysi, a po nim dziewczynka ma wrócić do domu biologicznej matki, jednak dziecko stawia ogromny opór. W konsekwencji zostaje u wujostwa. Z kolei nagranie z przesłuchania zostaje przesyłane do prokuratury, w której gestii leży podjęcie dalszych kroków. Niestety takowych brak.

1 czerwca 2016 – wydanie – na prośbę sądu – opinii biegłych na temat relacji Marysi z matką, które niezwłocznie mają być dostarczone do organu wymiaru sprawiedliwości. Kiedy to nastąpi – nie wiadomo.
Temida tłumaczy swoje działanie faktem, że dziewczynka wraz z opiekunami, nie zawsze przebywała w miejscu swojego zamieszkania, a wyznaczane terminy musiały odpowiadać większej ilości osób, tj. biegłym oraz specjalistom. Jednak, bez względu na wszystko, wniosek nasuwa się sam: reakcje sądownictwa trwały stanowczo za długo i ciężko powiedzieć, że za takim postępowaniem stało dobro dziecka.
 Aktualny stan rzeczy
Obecnie, Marysia nadal mieszka u Państwa A., którzy zapewniają jej zainteresowanie, opiekę, miłość i spokój, których tak bardzo jej brakowało. Dzięki temu dziecko nie chce wracać do matki za którą – jak samo mówi – nie tęskni. Dodatkowo strach przed panem Sławkiem i perspektywą ciągłych awantur sprawiają, że małoletnia woli pozostać w domu swojej cioci, którą kocha.
Opinia specjalistów jest podobna. Uważają oni, że dziewczynka jest ofiarą nieprawidłowości funkcjonowania systemu rodzinnego, była świadkiem przemocy fizycznej oraz psychicznej, dlatego ma zaburzenia emocjonalne i powinna przebywać w bezpiecznym miejscu, gdzie nie będzie narażona na przemoc, pornografię czy też molestowanie.
Prokuratura Okręgowa w Krośnie utrzymuje, że świadkowie zostali przesłuchani, a sprzęt zabezpieczony i poddany badaniu. Tymczasem, pan Sławek nie został przesłuchany nawet w charakterze świadka, nie wspominając o fakcie, że jest głównym podejrzewanym. Ponadto, ani jego komputer, ani telefon nie zostały zabezpieczone i przekazane jako dowody w sprawie.
Sąd rodzinny pierwszej instancji zwrócił się do prokuratury o przekazanie mu akt postępowania prokuratorskiego oraz opinii biegłych na temat dziewczynki i jej relacji z matką, która została wydana 1 czerwca 2016 r. Jednak, mimo faktu, że sąd prosił o niezwłoczną reakcję, stanie się to dopiero wtedy, gdy prokurator uzna, że może dokumenty udostępnić. Kiedy to nastąpi? Zapewne w momencie „dogodnym dla dobra dziecka”.
Maciej Lisowski
Dyrektor Fundacji Lex Nostra
 

 

Zobacz również: