Siedem osób rannych, trzy rozbite samochody, to efekt kraksy w podgrodziskim Kałęczynie. Przyczyną była brawura i nadmierna prędkość, bo od czasu zlikwidowania stojącego niegdyś radaru, niektórzy kierowcy pędzą jak szaleni.

Wypadek zdarzył się na trasie 579 w Kałęczynie w pobliżu hotelu Astor. Tam zderzyły się mercedes, skoda i volkswagen. Na miejscu pojawiła się policja, cztery karetki pogotowia oraz dwa helikoptery Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Rannych zostało siedem osób, w tym pięć ciężko. Gdy ratownicy uwijali się przy rannych, policja zablokowała drogę i kierowała inne auta na trzy objazdy. Po zabraniu poszkodowanych do placówek medycznych, na miejscu pojawiły się holowniki, które odblokowywały drogę.

Według ustaleń policji, kierowca volkswagena, jadący w stronę Grodziska próbował skręcić w lewo, mimo jadącego z naprzeciwka mercedesa. Myślał, że zdąży, niestety tak się nie stało i kierowca uderzył wprost w volkswagena. Mało tego- za nim jechała skoda i uderzyła w niego z drugiej strony.

– Tutaj nie da się przejść ulicą, bo człowiek boi się, że zostanie potrącony, tak szybko jeżdżą, chociaż to teren zabudowany. Jak był radar, to przynajmniej hamowali żeby nie dostać mandatu i dla nas to było bezpieczniejsze. Teraz robią co chcą – mówi Agnieszka P. jedna z mieszkanek Kałęczyna. – Możliwe, że radar wróci na miejsce, bo najpierw musi dojść do tragedii, aby odpowiedzialni za bezpieczeństwo coś zmienili – dodaje.

am