Rynek dopalaczy udało się czasowo ograniczyć, ale nie wyeliminowano go zupełnie. Sklepy z dopalaczami działają obecnie jako punkty ksero, lombardy lub po prostu nieoznakowane lokale. Skład chemiczny oferowanych tam produktów jest szybko zmieniany, by wymknąć się spod zakazu sprzedaży.
Tymczasem w 2015 roku doszło do ponad 7  tysięcy zatruć oraz 34 zgonów, które mogły być związane z zażyciem dopalaczy. Co robi administracja, by przeciwdziałać temu zjawisku? NIK wkrótce to sprawdzi. Kontrolę poprzedziła debata ekspertów zorganizowana w siedzibie Izby.

Potrzeba dziś mocnego uderzenia w rynek dystrybutorów dopalaczy zarabiających prawdziwe fortuny – mówił w trakcie zorganizowanej w NIK debaty wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas. Na rynku pojawiają się kolejne substancje prowadzące do zatruć i zgonów. Coraz częściej obserwujemy na ulicach punkty sprzedaży dopalaczy pod przykładowymi nazwami „Ksero 24h” czy „777”. – Dlatego NIK chce sprawdzić, czemu po wprowadzeniu przepisów, które miały pomóc w walce ze środkami zastępczymi, w dalszym ciągu dostępne są one na rynku – zadeklarował prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski.

zródło NIK