SONY DSC
W Brzozowie Starym, 20 maja uczczono pamięć Żołnierzy Armii Krajowej zwanych „Cichociemnymi”. Uroczystość rozpoczęła się mszą polową na boisku szkolnym w intencji „Cichociemnych” i społeczności szkolnej. W Mszy świętej udział wzięli niemal  wszyscy księża z parafii znajdujących się na terenie gminy Iłów.

Po czym wszyscy zebrani goście przemaszerowali na cmentarz, aby złożyć kwiaty i wieńce na grobie poległych Cichociemnych. Uroczystość na cmentarzu rozpoczęto przybliżeniem postaci Cichociemnych i zdarzeń ich dotyczących przez dyrektora Andrzeja Grabarka. Następnie modlitwę poprowadził ksiądz proboszcz Leszek Krześniak.

Ku pamięci Bohaterów

Wśród gości, którzy złożyli pamiątkowe wieńce znaleźli się: Łukasz Gołębiowski (składający kwiaty w imieniu posła Macieja Małeckiego), Adam Orliński (w imieniu Marszałka Województwa Mazowieckiego Adama Struzika), Wanda Dragan i Sławomir Ambroziak (w imieniu senator Anny Marii Anders), Bogdan Rowiński – prezes Fundacji im. Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej, Maria Danuta Wołągiewicz – córka ppłk. dypl. Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza”, wicestarosta Tadeusz Głuchowski, burmistrz Piotr Osiecki, Anna Ulicka – członek zarządu powiatu wójt, Roman Kujawa, przewodniczący Ryszard Zientara, przedstawiciel zarządu OSP w Iłowie  – Edward Krakowiak i Andrzej Wojciechowski, Marek Jaworski – zastępca wójta gminy Teresin, Krzysztof Dylicki – wójt gminy Słubice, Grzegorz Kropiak – wójt gminy Rybno, Małgorzata Zawadzka (w imieniu gminy Młodzieszyn), pułkownik Jan Gazarkiewicz z jednostki wojskowej GROM, pułkownik Artur Malinowski i Wiesław Iwański ze Związku Polskich Spadochroniarzy, Wiesław Szczepanek – dyrektor Gimnazjum im. Cichociemnych w Stróżach. Kwiaty zostały złożone również przez wszystkie placówki edukacyjne i opiekuńczo – wychowawcze z terenu Gminy Iłów oraz sołtysów z okolic Brzozowa.

Kolejnym punktem programu było odsłonięcie tablic przez rodziny Cichociemnych oraz władze lokalne: pierwszej informacyjnej dotyczącej Cichociemnych i drugiej informującej, że znajdujemy się na Skwerze Żołnierzy Cichociemnych. Obie tablice stoją w bezpośrednim sąsiedztwie drogi wojewódzkiej 577.

Następnie zebrani goście przemaszerowali z powrotem na teren szkoły podstawowej w Brzozowie, gdzie uczniowie tejże placówki przedstawili część artystyczną „Pamięć Tych, którzy do Niepodległej szli”. Po części artystycznej wręczono statuetki dla Przyjaciół Szkoły. Dalszymi punktami programu było odsłonięcie  kolejnych dwóch tablic  informacyjnych  przy budynku szkoły.

Uroczystości zakończyły się pokazem zrzutów spadochronowych, które zebrani mogli podziwiać na boisku szkolnym.

Cichociemni w Brzozowie

Z okazji uroczystości został wydany numer specjalny biuletynu informacyjnego  „Iłów- Nasza Gmina”, poświęcony tematyce Cichociemnych. Możemy w nim odnaleźć szczegółowy opis historii Cichociemnych związanych z Brzozowem Starym.

W grudniu 1941 roku w Brzozowie pojawiło się dwóch nieznajomych, którzy według relacji mieli przybyć od strony Wszeliw. Po dotarciu do budynku plebanii, gdzie mieścił się posterunek straży granicznej, jeden ze strażników zdążających od strony parku ku strażnicy, nakazał im okazanie dokumentów. W tym momencie jeden z nieznajomych wyciągnął z kieszeni wewnętrznej palta broń. Po czym padły strzały powalające niemieckiego wartownika. Odgłos wystrzałów natychmiast pociągnął za sobą najmniej korzystny dla Cichociemnych rozwój wydarzeń.

Z posterunku na plebanii niemal natychmiast ruszył pościg za polskimi żołnierzami. Cichociemni uciekający w kierunku czworaków, w okolicy kapliczki zostali zaskoczeni przez dwóch strażników wybiegających z pobliskiego zabudowania. Wówczas zaczęła się tragiczna w skutkach wymiana ognia. Jeden ze strażników dokonał oskrzydlenia skrywających się za murami budynku Polaków. Pierwszy strzał powalił porucznika Andrzeja Świątkowskiego „Amurata”. Zaraz po tym zdarzeniu porucznik Marian Jurecki „Orawa” upatrzył drogę ewakuacji w kierunku dawnej dworskiej obory. Obława zmierzająca od strony parku przybliżała to, co nieuchronne. Do Jureckiego uśmiechnęło się jednak szczęście, gdyż w tym momencie z obory wyjeżdżał wóz wiozący mleko. Woźnica, słysząc strzały, uciekł zostawiając wóz Cichociemnemu, który wskakując nań, podjął próbę ucieczki. Niestety szczęście okazało się krótkotrwałe, gdyż strzały wrogów okazały się celne. Trafiony kulami koń nie był w stanie ciągnąć wozu, kule dosięgły również Jureckiego, który ostatecznie odebrał sobie życie, zapewne nie chcąc wydać żadnych informacji okupantowi. Oba ciała zostały przeniesione do chlewa. Cichociemni zostali rozebrani do naga, a ich ciała zbezczeszczono. Ich zwłoki przewieźć musiał do Wszeliw Kazimierz Chaber. Zostały zakopane w bezimiennej mogile na polu za wsią.

Tuż po tym zdarzeniu Niemcy, chcąc uniknąć dalszych ataków, zabronili Polakom opuszczania domostw. Mieszkańcy obawiali się najgorszego, a mianowicie zemsty okupantów na Polakach za zabicie Niemca. Zgodnie z informacjami uzyskanymi od mieszkańców, przy Cichociemnych znaleziono zagraniczne dokumenty tożsamości, które świadczyć miały o niepolskim pochodzeniu żołnierzy, ten fakt miał uratować mieszkańców wsi.

Jak wskazują źródła historyczne, w okolice Brzozowa przybyło sześciu Cichociemnych: porucznik Marian Jurecki „Orawa” (dowódca grupy), kapitan Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”(współtwórca lotniczej łączności z krajem), porucznik Alfred Paczkowski „Wania” (zastępca dowódcy), porucznik Andrzej Świątkowski „Amurat”, porucznik Tadeusz Chciuk „Celt” (kurier), kapral Wiktor Strzelecki „Buka” (kurier). Tworzyli oni oddział pod kryptonimem „Jacket”, który jako pierwszy był przeznaczony do dywersji. Materiały historiograficzne wskazują, iż zrzut miał zostać dokonany w okolicach Bolimowa i okalającej go puszczy. Błąd pilota spowodował, że zrzut nastąpił w okolicach Brzozowa w nocy 28 grudnia, około godziny 2:30. Od samego początku Cichociemnym towarzyszył pech, bowiem porucznik Jurecki podczas lądowania z impetem uderzył w drzewo, obrażenia wewnętrzne i głowy opóźniły jego dalszą podróż. Cichociemni byli przekonani, że zostali zrzuceni na terenie Generalnej Guberni, a nie na tereny wcielone do Rzeszy. Kalenkiewicz, Paczkowski, Chciuk i Strzelecki, tuż po wyjściu z lasu natrafili na patrol niemieckiej straży granicznej. Zostali pojmani i zaprowadzeni do strażnicy we Wszeliwach. Wówczas doszło do walki, podczas której zginęło trzech Niemców, niestety kapitan Kalenkiewicz został ranny. „Wania” i „Kotwicz” ostatecznie dotarli do Warszawy, gdzie kontynuowali walkę z okupantem.

Już dziś dyrektor Andrzej Grabarek zaprasza szkoły i  instytucje edukacyjne do zwiedzania szlaku pamięci Żołnierzy Cichociemnych. Wszystkich zainteresowanych lekcjami historii o tych bohaterach, odsyłamy na stronę internetową szkoły lub zachęcamy do kontaktu telefonicznego pod numerem 24 277-47-16.

Tomasz Ciołkowski

Fot. Tomasz Ciołkowski