Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, to już w przyszłym roku powinny rozpocząć się prace związane z zagospodarowaniem terenów nad Bzurą i wokół wzgórza zamkowego. Inwestycja ma być prowadzona etapami, a środki na jej realizację miasto zamierza pozyskać z funduszy unijnych.

W ciągu najbliższych trzech miesięcy ma być gotowe studium wykonalności drugiego etapu zagospodarowania terenów nad Bzurą. Dokument zostanie sporządzony przez firmę Empiro i pozwoli miejskiemu samorządowi na złożenie jeszcze w tym roku wniosku o dofinansowanie inwestycji ze środków unijnych. A te mają być przeznaczone na budowę nowego miejskiego amfiteatru. Same prace, po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku, rozpoczęłyby się w przyszłym roku i potrwały dwa lata.

Śmierć muszli

Przypomnijmy, że koncepcja zagospodarowania terenów nad Bzurą i wokół wzgórza zamkowego, opracowana przez biuro architektoniczne Heinle, Wischer und Partner, przewiduje powstanie w miejscu obecnej muszli koncertowej nowego, nowoczesnego amfiteatru miejskiego. Jest on zaprojektowany i wkomponowany w otoczenie w ten sposób, aby nie zasłaniał wzgórza zamkowego. Dlatego nowe zadaszenie sceny będzie jednocześnie ciągiem pieszym, który przebiegać będzie od parku przy ulicy Traugutta w stronę ulicy Podzamcze. Dodatkowo scenę – w przypadku złych warunków atmosferycznych – będzie można zakryć rozkładanym dachem.

Nowy amfiteatr będzie posiadał pełne zaplecze, tzn. garderoby, pomieszczenia biurowe, toalety oraz pomieszczenia gospodarcze, w tym magazynowe.

Po przebudowie na widowni będzie mogło zasiąść około tysiąca osób. Dodatkowo zostaną utworzone miejsca stojące, na których pomieści się taka sama liczba widzów. Ale na tym nie koniec. Amfiteatr zostanie usytuowany w ten sposób, że odbywające się w nim koncerty będzie można również oglądać z parku przy ulicy Traugutta, parku przy ulicy Warszawskiej oraz z kładki nad sceną.

Dziwaczne wizje

Przypomnijmy, że pierwotna koncepcja zagospodarowania terenów nad Bzurą, opracowana w 2010 r. za kadencji burmistrza Bogumiła Czubackiego, przewidywała budowę amfiteatru w całkiem innym miejscu.

Miał on powstać nad rzeką, pomiędzy nasypem mostu na Bzurze a skarpą, na której znajduje się Plac św. Dominika. Widownia miała być usytuowana właśnie na nasypie i skarpie, a scena w miejscu obecnego toru motocyklowego. Stwarzało to jednak niebezpieczeństwo, ponieważ po zakończeniu koncertu widzowie tamowaliby ruch na ulicy Warszawskiej. Kolejna wizja przewidywała usytuowanie sceny wraz z zapleczem obok skarpy i nasypu. Widownia na kilka tysięcy miejsc, miała znajdować się na specjalnie usypanych w tym celu wałach, tworzących półokrąg od strony zamku i rzeki. Amfiteatr planowano również ulokować na skarpie przy ulicy Cmentarnej, pomiędzy zamkiem  a cmentarzem.

W obecnej wersji odstąpiono jednak od tych pomysłów z prozaicznego powodu. Tak usytuowany amfiteatr byłby corocznie zalewany podczas wiosennych powodzi. W dodatku na jego budowę miasto nie otrzymałoby zgody Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. A to dlatego, że ówczesna Rada Miejska – przy aprobacie byłego burmistrza – tereny nad Bzurą zakwalifikowała do terenów powodziowych, na których obowiązuje zakaz budowy. A jeżeli już chce się tam cokolwiek wybudować, to trzeba uzyskać specjalną zgodę RZGW, który bardzo niechętnie wydaje takie pozwolenia.

Sprytny wybieg

Dodajmy, że sam proces zagospodarowania terenów nad Bzurą, choć gotowe są już wszystkie projekty i cała dokumentacja techniczna, potrwa kilka lat. Powodem są koszty inwestycji. Sięgają kilkudziesięciu milionów złotych. Gdyby miasto wystąpiło z jednym wnioskiem o dofinansowanie całej inwestycji, zostałby on odrzucony. Stąd decyzja o etapowaniu inwestycji. Oraz wykonanie niektórych prac ze środków samorządu miejskiego. W ten sposób powstaje m.in. miejska plaża i pomost dla kajaków, które zostaną oddane do użytku już w czerwcu, a są realizowane w ramach Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego.

W trzecim etapie planowane jest zagospodarowanie terenów nad Bzurą poprzez budowę boisk, miejsc piknikowych, ścieżek, w tym ścieżki rowerowej. Ta ma biec wzdłuż skarpy i połączyć ulicę Podzamcze z ulicą Moniuszki. Duży jej odcinek zostanie wykonany już w 2017 roku i nie będzie kosztował miasta ani złotówki. A to dlatego, że ma ona stanowić fragment umocnień skarpy cmentarza przy ulicy Traugutta. Budowa umocnienia ma się rozpocząć już w tym tygodniu, natomiast środki na tę inwestycję miasto pozyskało z budżetu państwa.

Jak wynika z naszych informacji, końcowym etapem zagospodarowania terenów nad Bzurą będzie budowa przystani. Dzięki zakończeniu pozostałych etapów inwestycji, miastu będzie łatwiej uzyskać środki na tę inwestycję, tym bardziej, że będzie ona wieńczyć prawie stuletnie działania miasta dotyczące zagospodarowania terenów nad Bzurą i wokół wzgórza zamkowego.

Powrót do przeszłości

Pierwszymi działaniami była budowa przed II Wojną Światową przystani kajakowej, która w niezmienionym kształcie przetrwała wojenną zawieruchę. Natomiast dziesięć lat po jej zakończeniu ówczesne władze miasta postanowiły powrócić do przedwojennej koncepcji. A ta zakładała między innymi utworzenie nad rzeką parku. Wtedy to właśnie, pod koniec lat pięćdziesiątych, posadzono nad Bzurą topole i wytyczono alejki. Natomiast pod koniec lat sześćdziesiątych mieszkańcy Sochaczewa w tak zwanym czynie społecznym wybudowali istniejącą do dnia dzisiejszego muszlę koncertową. Dodajmy, że jej konstrukcja została wykonana także w czynie społecznym, i bez planu architektonicznego, przez załogę Energomontażu.

Kolejnych inwestycji jednak nie dokonano. Powodem był gwałtowny rozwój przemysłu włókienniczego w aglomeracji łódzkiej, który doprowadziło do tego, że Bzura w krótkim czasie stała się ściekiem. Spaleniu uległa także przystań. To wszystko spowodowało, że miasto na kilkadziesiąt lat odwróciło się od rzeki. Kolejne plany powrotu nad Bzurę pojawiły się za kadencji burmistrza Bogumiła Czubackiego. Wtedy to opracowano pierwszą koncepcję zagospodarowania całego terenu i przystąpiono do realizacji pierwszej inwestycji. Były nią prace związane z umocnieniem wzgórza zamkowego wraz z zabezpieczeniem pozostałości zamku książąt mazowieckich.

Jerzy Szostak