SOCHACZEW: Światełko w śmieciowym tunelu

0
Niewykluczone, że już wkrótce opłaty, jakie muszą wnosić mieszkańcy Sochaczewa za wywóz odpadów, ulegną zmianie. Wszystko za sprawą zarządu województwa mazowieckiego, który pozytywnie rozpatrzył wniosek burmistrza Piotra Osieckiego o przeniesieniu Sochaczewa do centralnego regionu śmieciowego.
Pierwszy przetarg dotyczący wyłonienia firmy, która zajmie się od 1 lipca odbiorem śmieci na terenie Sochaczewa, zakończył się fiaskiem. Dodajmy, że umowa miała opiewać na okres od 1 lipca 2016 roku do 30 kwietnia 2017 roku.
 Powodem unieważnienia przetargu była zbyt wysoka cena, jaką zaoferowała jedyna firma, która złożyła swoją ofertę. Było nią – podobnie jak i w ubiegłych latach – konsorcjum firm Zebra i Remondis. Dodajmy, że zaproponowana cena była zbliżona do tej z ubiegłego roku. A na tę, władze miasta nie mogły się zgodzić z wielu powodów.
Ktoś tu przegiął
Po pierwsze, jak można przeczytać w specyfikacji zamówień, w porównaniu z ubiegłorocznym przetargiem o ponad 3 tysiące ton spadła ilość śmieci, których wywozem miałaby się zajmować firma śmieciowa. Zmniejszenie liczby odpadów do wysokości 8677 ton bierze się z dokładnej analizy systemu gospodarki śmieciowej na terenie Sochaczewa. Wynika z niej, że liczba mieszkańców objętych systemem gospodarki odpadami komunalnymi na 17 lutego tego roku, to 32 996 osób. Z czego w budynkach jednorodzinnych, gdzie prowadzona jest bardzo dobrze selektywna zbiórka odpadów, zamieszkują 15 254 osoby, a w zabudowie wielorodzinnej  17 742 osoby. Pozostałe osoby – z ogólnej liczby 36 885 osób zameldowanych na terenie miasta – żyje poza Sochaczewem. A to oznacza, że nie wytwarzają one śmieci, które wywozi się z miasta. Zaś pozostali mieszkańcy produkują ich po około 263 kilogramy w ciągu roku na osobę, co daje nam właśnie owe 8677 ton. Dla porównania, w poprzednim przetargu było to ponad 11 tysięcy ton. Mamy zatem różnicę wynoszącą ponad 3 tysiące ton, a zaproponowano cenę praktycznie na zeszłorocznym poziomie.
Wirtualne śmieci
Do tego dodajmy, że w SIWZ nie podano nazwy Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych, do której powinny trafiać śmieci z Sochaczewa. Obowiązek jej wskazania spoczywa na firmie, która przystępuje do przetargu. I to ona na podstawie tzw. „ceny na bramie w RIPOK” – dodając do niej inne koszty – określa stawkę za odbiór śmieci. A te od tej pory trafiały do Płońska.

Problem jednak w tym, że tamtejsze składowisko nie posiada wymaganych zezwoleń. Tym samym nie może odbierać odpadów. Te natomiast w dużych ilościach trafiają do instalacji zastępczej, którą posiada Zebra na terenie byłego Chemitexu. I są one – jak nas poinformowano – poddawane dokładnemu recyklingowi. Według danych firmy Zebra z ubiegłego roku, sięgał on około 70 procent odpadów zmieszanych.

Tymczasem w ofercie zaproponowanej przez konsorcjum podano cenę zawierającą koszty dostawy 100 procent zbieranych z terenu Sochaczewa odpadów do składowiska w Płońsku. Co, jak wynika z naszych informacji, wydało się władzom miasta dziwne.

Dopięli swego

Na tyle dziwne, że pierwszy przetarg został unieważniony i jeszcze w maju ma być ogłoszony kolejny. Wszystko wskazuje na to, że i do niego przystąpi tylko jedna firma, czyli konsorcjum złożone z Zebry i Remondisu. Czy tym samym czeka nas powtórka z ubiegłego roku, kiedy to trzeba było ogłaszać trzeci przetarg?

A do tego być może w tym roku nie dojdzie. A jeżeli już – to monopoliści sochaczewskiego rynku śmieciowego mogą mieć problemy z jego wygraniem. Wszystko za sprawą władz miasta, które złożyły wniosek do opracowywanego obecnie Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami na lata 2016 – 2021. Dotyczy on przeniesienia Sochaczewa z tzw. śmieciowego regionu zachodniego do regionu centralnego.

Co prawda Sochaczew oraz dziesięć innych samorządów z regionu zachodniego postulowało do marszałka Adama Struzika, aby ten zezwolił im na wożenie śmieci, ze względu na niższą cenę ich odbioru, do województwa łódzkiego, jednak nie uzyskał na to zgody. A to dlatego, że władze Mazowsza uważają, iż śmieci a tym samym opłaty z nich pozyskiwane powinny zostać na terenie naszego województwa. – Dlatego złożyliśmy wniosek do WPGO o przeniesienie nas do regionu centralnego, gdzie opłaty za składowanie odpadów są zdecydowanie niższe niż w przypadku Płońska. Co ma decydujący wpływ na wysokość stawek, jakie muszą płacić mieszkańcy za ich wywóz. A przecież wszystkim nam zależy na tym, aby były one jak najniższe – powiedział nam Dariusz Dobrowolski, zastępca burmistrza.

Choć Dobrowolski tego nie powiedział, to ewentualne przeniesienie Sochaczewa do regionu centralnego, oprócz niższych opłat na składowiskach ma także inny, pozytywny skutek. Gdyby do tego doszło, to miejskiemu samorządowi udałoby się przełamać monopol konsorcjum, które od lat dyktuje miastu ceny za wywóz odpadów. Do przetargu stanęłyby firmy śmieciowe z okręgu warszawskiego, a te w większości – w przeciwieństwie do sochaczewskiego konsorcjum – posiadają własne składowiska.

Pozytywna opinia

 Wszystko wskazuje na to, że tak się stanie: – Nie chciałbym przesądzać na sto procent, że Sochaczew znajdzie się w regionie warszawskim. Jest jednak na to duża szansa. Tym bardziej, że wniosek władz Sochaczewa w tej sprawie został pozytywnie zaopiniowany przez marszałka oraz zarząd Mazowsza, i został wpisany do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami na lata 2016 – 2021. Co z kolei oznacza, że w projekcie dokumentu Sochaczew jest już w regionie warszawskim. Teraz wszystko zależy od radnych Sejmiku, ponieważ ci muszą zatwierdzić plan. Niewykluczone, że głosowanie nad nim odbyłoby się w czerwcu – powiedział nam Adam Orliński, radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego.

Ale nie tylko władze miasta mogą mieć powód do radości. Zadowolony jest również Piotr Szymański, wójt gminy Brochów, ponieważ także wniosek tego samorządu o przeniesienie go do śmieciowego regionu centralnego zyskał aprobatę zarządu Mazowsza.

Cieszy nas pozytywne rozpatrzenie naszego postulatu. Nie chciałbym jednak popadać w euforię, dopóki plan nie zostanie uchwalony. Mam jednak nadzieję, że tak się stanie. A jeżeliby do tego doszło, to nasz samorząd mógłby zaoszczędzić setki tysięcy złotych, które można byłoby przeznaczyć na tak potrzebne gminie inwestycje – powiedział nam Piotr Szymański.

Jerzy Szostak

Fot. Jerzy Szostak

 

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ