Z młodszym  inspektorem  Markiem Hańczukiem, kierownikiem Zakładu Kynologii Policyjnej w Sułkowicach, rozmawia Daria Porębiak
Skąd pozyskują Państwo psy, które później przechodzą u was szkolenie i na co zwracacie uwagę przy ich wyborze?
Zakład Kynologii Policyjnej w Sułkowicach prowadzi Centralny Dobór Psów do Policji. Psy bierzemy zewsząd, ale na ogół zajmują się ich wyszukiwaniem współpracujący z nami od lat ludzie, którzy pozyskują je z różnych źródeł i hodowli, czasami sami zajmują się ich hodowlą. Wiedzą jakie kryteria nas interesują i co sprawdzamy, bo nie jest to takie proste. Dla nas optymalny wiek poszukiwanych psów to rok do dwóch lat. Zdarza się, że przyjmujemy psy młodsze albo starsze. Po prostu pewnych cech charakteru nie sprawdzimy zbyt wcześniej, u psów młodych, szczególnie jeśli chodzi o cechy wymagane u psów patrolowych takie jak nieufność czy ciętość, potocznie zwane agresją. Pozyskiwanie dobrych psów jest największym problemem z jakim spotyka się nie tylko nasza szkoła, ale też wszystkie szkoły w Europie jak i na świecie.
Czym to jest spowodowane?
Aby przyjąć psa do policji trzeba sprawdzić średnio pięć psów i ten jeden na pięć będzie się nadawał. I mówię tu o psach, które przyjeżdżają do nas już wyselekcjonowane przez ludzi zajmujących się ich sprowadzaniem. Jest to bardzo duży problem. W tej chwili płacimy za psa od 4 do 6 tysięcy złotych, za psa surowego. Bazujemy i sprawdzamy naturalne, wrodzone cechy psa, z którymi się urodził. Duży problem jest taki, że wiele psów z Polski jest skupowanych i przewożonych przez pośredników zza granicy dla służb zachodnich, które płacą od 2 do 3 tysięcy euro. Jest to na przykład policja francuska, belgijska, holenderska, niemiecka. Bardzo dużo psów jest wywożonych za granicę, dlatego mamy duży problem z pozyskiwaniem psów spełniających nasze kryteria wśród tych, które mamy do wyboru.
Czy to są psy tylko z rodowodem?
W tej chwili zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt innymi psami nie można handlować. Jednak nie są to psy z rodowodem FCI, potocznie zwane wystawowymi, takie jakie wyobrażają sobie ludzie myśląc o psie policyjnym, na przykład z serialu „Komisarz Alex”.
Co jest z nimi nie tak? Chodzi o charakter a może możliwości fizyczne?
Niestety, mówię to jako fachowiec, który siedzi w tym od wielu lat, psy wystawowe z rodowodem FCI w większości nie nadają się do służby. Taki owczarek niemiecki rzadko kiedy będzie spełniał nasze kryteria. Szczególnie biorąc pod uwagę fizyczność takiego psa, na przykład kątowanie tylnych łap owczarka niemieckiego wystawowego, taki pies byłby za słaby fizycznie do służby.
A charakter takich psów wystawowych? Jest opinia, że są one niestabilne i rozchwiane emocjonalnie.
Nasza opinia jest taka sama. Owczarki niemieckie długowłose i psy wystawowe w tej chwili nawet nie są już do nas przywożone. Tendencja jest taka, że może 1 na 10 psów wystawowych przeszedłby nasze testy. Moja opinia jest taka, że sami hodowcy stworzyli takie psy hodując je na przesadzony wygląd. Teraz zorientowali się i zaczynają działać, żeby to zmienić.
Jakie w takim razie rasy psów wybieracie do szkolenia i późniejszej służby?
W tej chwili Europa stoi na owczarku belgijskim malinois. Europa w dużej mierze wykupuje nam te psy i my mamy ich mniej, ale też jest ich stosunkowo więcej niż kiedyś. W dużej ilości mamy tak zwane przez nas mixy na przykład malinois z owczarkiem niemieckim, jakby dobrze spojrzeć można zobaczyć w nich znamiona owczarka holenderskiego. Wciąż jest to owczarek niemiecki, ale nie taki którego ludzie kojarzą ze wspomnianym serialowym Alexem. My wpisujmy w metrykę rasę psa, i nadal w większości są to owczarki niemieckie. Ale jakby postawić je obok typowego owczarka niemieckiego wystawowego, to by nie były zbyt podobne.
Jakie cechy charakteru odróżniają psy patrolowe od psów szukających narkotyków czy zwłok?
Inne są wymogi dla psa patrolowego, który musi mieć w sobie ciętość, nieufność, agresję. Pies szukający narkotyków musi być socjalny, wręcz towarzyski. Jakakolwiek agresja dyskwalifikuje go. Dzieje się tak ponieważ narkotyki szukane są w różnych środowiskach, wśród ludzi, często w szkołach. Musi zatem być socjalny, i mieć oczywiście większe predyspozycje węchowe. Generalnie pełna socjalizacja to coś, czym psy te muszą się cechować.
Czy jeden przewodnik ma jednego psa, do przejścia przez tego psa na emeryturę?
Generalnie tak. Może dojść do wymiany, ale bardziej z przyczyn losowych, służbowych. Jeśli przewodnik jest na urlopie, to opiekę musi sprawować inna osoba.
Pies po ukończeniu kursu dostaje atest na 1-3 lata. Jak atest się kończy psy są sprawdzane przez nas do ośrodka, testujemy ponownie sprawność użytkową psa. A w atest jest wpisany przewodnik. Jeśli dojdzie do zmiany przewodnika, to znowu musi przystąpić do atestu. Ale ten nowy przewodnik, to musi być również osoba, która skończyła taki sam kurs. Jeśli go nie skończyła, to musi z tym psem od nowa robić ten sam kurs.
Czy przewodnik przed przystąpieniem do kursu musi mieć odbyte jakieś inne kursy szkolenia psów?
Ten kurs trwa około pół roku, dla psa i przewodnika. Przewodnik na kursie uczy się jednocześnie z psem, wcześniej nie musi odbywać kursów szkolenia psów. Wygląda to tak, że najpierw my kwalifikujemy psa na kurs, przewodnik dostaje powiadomienie, że pies zakwalifikował się, sprawdza psa lekarz weterynarii. Przewodnik przychodzi na kurs gdzie jest około 18 psów, które przyjechały z właścicielami. Przyszli przewodnicy z opiekunami przyjeżdżają z jednostek z całej Polski i na kursie dochodzi do losowania psów dla danego przewodnika. Potem razem są już w drużynie, gdzie jest maksymalnie 6 par pies-człowiek i odbywają kurs. Instruktorami są tylko policjanci, mamy ich około 20. Żadnych osób z zewnątrz. Rocznie szkolimy około 160 psów na takich kursach. W czasie kursu może dojść do wymiany lub wycofania psa, do wycofania człowieka. Nasze przepisy przewidują, że jeśli psa musimy wycofać w pierwszych 43 tygodniach, wymieniamy go i przewodnik dostaje nowego.
Jakie są miesięczne koszty utrzymania takiego psa?
Przewodnik dostaje do pensji dodatek, dodatkowo na żywienie latem 300  a zimą 400 złotych miesięcznie. Jeśli ma dwa psy, bo jeden przewodnik może mieć dwa psy, to oczywiście mnożymy to razy dwa.
Ile lat taki pies pracuje, i co dzieje się z nim kiedy kończy pracę w policji?
Po ukończeniu 9 roku życia, psa można wycofać. Można, ale nie trzeba. O wycofaniu decyduje policja, nie my. Po przejściu na emeryturę w 99 procentach przypadków te psy są oddawane przewodnikom. Bardzo rzadko przewodnik nie chce wziąć psa, wtedy na policji ciąży odpowiedzialność oddania go instytucji, która oferuje mu należytą opiekę. Zdarzały się sporadycznie, rozdmuchane przez media przypadki, że pies policyjny nie może znaleźć domu. Ostatnio mieliśmy przypadek, że przewodnik wziął psa, ale też odszedł wkrótce na emeryturę i wyjechał za granicę, oddał psa rodzinie, tam ktoś nie sprostał i go dał dalej. W momencie kiedy ten pies jest oddawany, przestaje być naszą własnością. Możemy sprawdzać, czy pies ma zapewniony dobrobyt, ale często mamy to utrudnione.
Nie słyszałem, żeby policja szukała domu dla psa, bo przewodnik nie chce go wziąć. My kwalifikujemy go jako szkoła, ale właścicielem psa jest komenda wojewódzka skąd jest przewodnik. O wycofaniu decyduje więc województwo nie szkoła.
Pomoc psów szukających narkotyki jest nieoceniona. Zastanawiam się, na ile rzeczywiście nieoceniony jest pies patrolowy. Przecież policjanci mają broń, która może zdziałać więcej niż taki pies, który nie jest niezniszczalny?
Na pewno nie da się tej pomocy zmierzyć. Myślę, że żadna policja europejska na przykład zabezpieczając imprezę masową, taką jak choćby mecz piłkarski, nie bierze pod uwagę możliwości zabezpieczenia jej pod względem prewencyjnym bez udziału przewodników z psami. Sam byłem niejednokrotnie świadkiem, że oddział z psami na przykład 12 przewodników potrafi zrobić większy porządek niż stu ludzi. Bo wszyscy wiedzą, ze policjanci mają broń a podczas meczu na przykład, policjant nie wyjmie pistoletu i nie powie: „Zaraz będę strzelał”, tym bardziej, że w czasie meczu policjant nie może mieć takiej broni. A psy widać. Na przykład tak zwani „kibole” wiedzą, że z przewodnikami z psami nie mają szans. Pies ma bardzo silne oddziaływanie psychologiczne na tłum. Jeśli wypuści się 12 psów i pokażą zęby to oddziaływanie jest niesamowicie potężne.
Czy szkolicie też psy ratownicze?
Szkolimy, ale bardzo mało. Pies szkolony do szukanie zwłok, może odbyć w tej chwili kurs drugiego stopnia, gdzie uczy się szukania zwłok w wodzie i ratownictwa. My mamy psy do wyszukiwania zwłok, straż pożarna ma psy pracujące przy kataklizmach, Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe ma psy szukające żywych osób w lawinach. Jeśli stała się na przykład katastrofa budowlana, to działa tam Państwowa Straż Pożarna. Policja zabezpiecza miejsca zdarzenia, a resztę robi straż pożarna, która podobnie jak my ma ośrodki, gdzie szkoli swoje psy.
Na koniec chciałabym zapytać jakie są największe bądź najgłupsze, według opinii publicznej, kontrowersje związane ze szkoleniem psów policyjnych?
Często spotykanym pytaniem jest, jak my to robimy, że psy szukają narkotyków. Ludziom się wydaje, że dajemy im narkotyki do jedzenia! Pies szuka zapachu, który jest podkładany i w nagrodę dostaje zabawkę, kiedy go znajdzie. Są różne możliwości nasączenia zapachu, ale po oznaczeniu zapachu pies zawsze dostaje piłeczkę i właśnie dlatego chętnie go szuka. Pies, któremu byśmy podawali narkotyk przede wszystkim długo by nie pożył. Nawet jakbyśmy mu go podawali, to by nie wiedział jak ten narkotyk pachnie, nie szukałby go po zapachu. Zrobilibyśmy z psa narkomana i nie kojarzyłby, że jak znajdzie zapach marihuany, to powoduje u niego stan bycia na haju.