Co powinna zrobić osoba, która wyczuła od policjanta woń alkoholu? Większość odpowie, że należy to zgłosić. I prawidłowo- taki odruch powinien mieć każdy z nas. Jednak ta historia pokazuje, że jeżeli mamy podejrzenie, iż policjant jest nietrzeźwy, to lepiej siedzieć cicho i nie reagować. Dlaczego w Polsce dochodzi do takich absurdów?

To, co przytrafiło się pani Karolinie, to niemal tragikomedia. Siedziała w domu, gdy zadzwonił do niej syn. Powiedział, ze policja zatrzymała go do kontroli, ale zapomniał dowodu rejestracyjnego, który został w torebce pani Karoliny. Poprosił, aby go dowiozła i tak też zrobiła. Gdy dojechała na miejsce przez otwartą szybę radiowozu poczuła woń alkoholu. -Ten policjant był dziwny, czerwony na twarzy, unikał mnie i odwracał się w drugą stronę- opowiada pani Karolina i dodaje: – Nie zastanawiałam się wtedy nad tym, chciałam dać synowi te dokumenty, aby nie miał kłopotów.

Dopiero, kiedy wróciła do domu opowiedziała mężowi o całej sytuacji. On z kolei doradził, że należy to zgłosić. Zadzwoniła więc na nr 112 i powiedziała, że wyczuła od funkcjonariusza alkohol, po czym opisała, gdzie i w jakich okolicznościach do tego doszło. –Pytali mnie jeszcze, czy jestem pewna, że był pijany. Ale jak ja mogłam być pewna? Przecież nie badałam go alkomatem. Może zjadł cukierka z likierem, czy cokolwiek innego. Powiedziałam im, że po prostu czułam alkohol, że im zgłaszam i że to niejako ich kolega, a co oni z tym zrobią, to już ich sprawa.

Minęło kilka dni i pani Karolina dostała wezwanie na komisariat policji w celu złożenia wyjaśnień. Okazało się, że… jest oskarżona z art. 66. kw, który mówi, że:

§ 1. Kto ze złośliwości lub swawoli, chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywym alarmem, informacją lub innym sposobem, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia,podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1 500 złotych.

§ 2. Jeżeli wykroczenie spowodowało niepotrzebną czynność, można orzec nawiązkę do wysokości 1 000 złotych.

Przykre to, ale wynika z tego, że jeżeli mamy podejrzenie, iż policjant jest pod wpływem alkoholu, to lepiej nie reagować i udawać, że nic się nie stało. Pani Karolina zgłosiła się na policję, w celu złożenia wyjaśnień. Okazało się, że gdy radiowóz wrócił na bazę, to przeprowadzono badanie alkomatem, który nie potwierdził przypuszczeń kobiety. -Gdy zapytałam, jaką ja mam pewność, że dmuchał ten konkretny funkcjonariusz, to policjant uśmiechnął się pod nosem i powiedział: –Nie ma pani żadnej i po co to pani było? Chciała pani zrobić na złość, to teraz pani ma. Okazało się, że kontrolę przeprowadzał nieoznakowany patrol policji z Grójca. Syna pani Karoliny zatrzymano w Nowym Mieście nad Pilicą, na ulicy Północnej, jednak w protokole wpisano zupełnie inne miejsce- wieś koło Nowego Miasta.

Podczas wizyty na komisariacie pani Karolina poprosiła o ksero protokołu, na co odpowiedziano jej, że nie mogą jej tego wydać bo to zabronione. –Podałam im wtedy konkretny przepis i artykuł, że mam do tego prawo. Pan gdzieś tam zadzwonił i powiedział „no niech pani będzie”. Ale ksera i tak mi nie dał, bo stwierdził, że nie ma kserokopiarki.

Postępowanie jest w toku. Pani Karolina nie zgadza się z zarzutem i sprawa prawdopodobnie trafi do sądu. Tym bardziej, że zgodnie z treścią art. 304 § 1 Kodeksu postępowania karnego, każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub policję- co też pani Karolina uczyniła. Poinformowanie o tym, że policjant wykonujący czynności może być pod wpływem alkoholu, miało na celu wyeliminowanie potencjalnego niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, a więc było ze strony pani Karoliny wyrazem postawy obywatelskiej. Pozostaje pytanie, czy takie traktowanie obywatela, który działa w dobrej wierze to dobra wizytówka polskiej policji? Pół biedy, jeżeli był to incydentalny przypadek, jednak obawiam się, iż podobne historie zdarzają się częściej. Takie traktowanie obywateli nie zachęca ich do współpracy z policją. A szkoda, bo często zwykły, szary człowiek może wiedzieć więcej, niż oni.

Marta Bilska