W Sądzie Rejonowym w Świdnicy odbyła się pierwsza i ostatnia rozprawa Przemysława S., który w połowie kwietnia tego roku, prowadząc auto na ulicy Równej wjechał w pieszą, która w wyniku poniesionych obrażeń zmarła.

Składowi sędziowskiemu przewodniczyła sędzia Marzena Rusin-Gielniewska. Na sali rozpraw oprócz Przemysława S., w roli oskarżyciela posiłkowego pojawiła się córka ofiary.

Z jawności wyłączono wyjaśnienia sprawcy, który przyznał się do wszystkich stawianych mu przez prokuratora zarzutów, wnosząc jednocześnie o dobrowolne poddanie się karze, na co przystał oskarżyciel i córka pokrzywdzonej. W toku prowadzonych czynności wyszło na jaw, że mężczyzna od lat cierpiał na padaczkę, choć sam o tym nie wiedział. Przyjmował leki na to schorzenie, które zostały zaordynowane mu ponieważ mężczyźnie doskwierały silne bóle głowy. O samej chorobie, która dyskwalifikuje do tego, aby uzyskać uprawnienia kierowcy miał w ogóle nie wiedzieć. Z zeznań świadków jak mówi Doba.pl mecenas Magiera, pełnomocnik rodziny, wynika, że mężczyzna zaraz po wypadku nie miał świadomości co tak naprawdę się stało.

ZOBACZ!  Młodzieżowe Słowo Roku obrazem politycznych niesnasek: "PRL z cenzurą widzę wraca?"

Przemysław S., za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym został skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności, 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i nawiązkę na rzecz rodziny zmarłej w wysokości 5 tysięcy złotych. Na poczet tej kary zaliczono mu areszt tymczasowy, który trwał ponad pół roku.

ZOBACZ!  Czarnek prezentuje kolejny pomysł w sprawie szkół. Uczniowie poznali ostateczną datę

Dziś mężczyzna ma wyjść na wolność. Jego obrońca wyjaśniał, że mężczyzna starał się o przedterminowe zwolnienie. Prawdopodobnie do więzienia już nie trafi. Sędzia uchylił oskarżonemu także areszt tymczasowy.

Głos zabrał  mecenas Marcin Magiera, pełnomocnik rodziny ofiary.

Ten wyrok został przez nas wspólnie wypracowany i wydaje nam się być sprawiedliwy. Oskarżony przyznał się do zarzucanych mu czynów, nie jechał pod wpływem alkoholu, nie zrobił tego umyślnie. Tego dnia miał wyjechać z powrotem do Anglii, przyjechał do Polski tylko po to, aby uczestniczyć w pogrzebie swojego ojca. Przez lata przyjmował tabletki na epilepsję, które jak sam mówił dostawał na nękające go bóle głowy. Wsiadając do auta nie miał zamiaru nikogo zabić. Dlatego przystaliśmy razem z rodziną na propozycję obrony oskarżonego.

Rodzina zmarłej tragicznie kobiety odmówiła komentarza.

ZOBACZ!  Marcin Najman zawalczy ze znanym dziennikarzem? Jest oficjalne wyzwanie!

Wyrok jest nieprawomocny.

Przypomnijmy:

Do zdarzenia doszło 16 kwietnia ub.r. około godziny 11. Kierujący 45-letni mężczyzna,  oplem na angielskich tablicach rejestracyjnych z dużym impetem uderzył w latarnię, później w osobowego nissana (również z angielską rejestracją) a następnie w wychodzącą ze sklepu 52-letnią kobietę, mieszkankę Świdnicy, która została przygnieciona do budynku. W wyniku tego poszkodowana straciła kończynę a kilka godzin później ze względu na wielonarządowe obrażenia zmarła w szpitalu.

Justyna Bereśniewicz, doba.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ