Na 15 lat bezwzględnego więzienia skazał w połowie marca świdnicki sąd Michała B., sprawcę brutalnego podpalenia mężczyzny, który w wyniku poniesionych obrażeń zmarł. Podczas sierpniowej rozprawy we wrocławskim sądzie, wyrok ten został zmniejszony.

Przypomnijmy:

Do tragicznego zdarzenia doszło 10 sierpnia 2014 roku w okolicach Szkoły Podstawowej nr 6. Jak ustaliła policja w toku przeprowadzonych czynności, starszy mężczyzna spożył w bardzo krótkim odstępie czasu wódkę, którą wygrał za „zakład” z oskarżonymi,  po czym nieprzytomny zasnął. Michał B. zakupił w sklepie podpałkę do grilla, polał 56-latka i go podpalił. Wcześniej jak zeznał oprócz dużych ilości alkoholu spożywał amfetaminę. Jak sam stwierdził zrobił to po raz pierwszy w życiu, bo chciał sprawdzić jak jego organizm zareaguje. Podpaleniu człowieka przyglądał się jego kolega Kamil W. Obaj znali poszkodowanego z widzenia ponieważ mieszkał w sąsiędztwie jednego z nich.

Ogień zajął najpierw spodnie, po czym zaczął przemieszczać się w kierunku górnych części ciała. Jak zeznali obaj oskarżeni próbowali gasić płomienie tym co było w zasięgu ręki, czyli piwem i wódką. Michał B. nie wezwał pomocy ponieważ jak twierdzi nie posiadał ze sobą telefonu komórkowego. Po całym zdarzeniu spokojnie udał się do domu. W tym co zrobił uświadomiła go  jego siostra. Około 19 tego samego dnia, zgłosił się na posterunek policji, celem złożenia wyjaśnień.

Oskarżony o zabójstwo Michał B. w swoich początkowych zeznaniach przyznawał się do winy, czyli do zabójstwa. Podczas wysłuchania go w sądzie stwierdził jednak, że owszem podpalił nieprzytomnego Kazimierza D., ale jego zamiarem nie było zabicie go. Oskarżony zaprzecza również swoim wcześniejszym zeznaniom jakoby powodem podpalenia pokrzywdzonego była kłótnia między nimi o wypadek ze skutkiem śmiertelnym, w którym moralnym sprawcą miał być właśnie oskarżony (w 2012 roku , w czerwcu Michał B. jechał wraz z kolegą samochodem osobowym. Kamil M. kierowca hondy civic na wysokości przystanku autobusowego stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w latarnię. Zginął na miejscu przyp.red.). Podczas rozprawy 6 lutego cofnął jednak swoje zeznania, twierdząc, że żadnej kłótni pomiędzy nim a Kazmierzem D. nie było. Na pytanie sądu skąd taka rozbiężność odpowiedzi w zeznaniach, przyznał, że podanie jakiegoś powodu, motywu zasugerowali mu policjanci, którzy doprowadzali go na przesłuchanie. To miałoby mu pomóc w uniknięciu sankcji.

Kazimierz D. z poparzeniami całego ciała trafił do szpitala w Nowej Soli. Tam dokonano amputacji lewej kończyny. 31 sierpnia zmarł. Bezpośrednią przyczyną śmierci był wstrząs oparzeniowy. Poszkodowany miał poparzone ponad 50% ciała.

 Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił wyrok świdnickiego sądu i skazał Michała B.,na karę 11 lat pozbawienia wolności, bez zapisów dotyczących możliwości wcześniejszego zakończenia odsiadywania wyroku. Jak informuje Małgorzata Lamparska, rzecznik sądu, nastąpiła zmiana kwalifikacji czynu.

Justyna Bereśniewicz, doba.pl