Ruszył proces współpracownika Inpost, który ukrył 27 tysięcy przesyłek

0

1 kwietnia w Sądzie Rejonowym w Świdnicy ruszył proces Jacka B., który był ajentem firmy pocztowej In Post. Mężczyzna podejrzewany jest o ukrycie 27 tysięcy przesyłek, w tym m.in. z sądu i prokuratury. Za ich wydanie miał żądać od firmy w zamian ponad milion złotych zapłaty.

Podejrzany z firmą współpracował od 2011 roku.  Wszystko skomplikowało się w 2014 roku, gdy firma In Post niespodziewanie wygrała przetarg na dostarczanie przesyłek z sądów i prokurator. –Nie byliśmy na to przygotowani – powiedział Jacek B., podczas składania wyjaśnień prokuratorowi. – Panował chaos, nie mieliśmy punktów w małych miejscowościach, trzeba ich było szukać, zmieniano wskaźniki, brakowało pracowników, a ryczałt nie wystarczał na obsługę – dodał.

Oskarżony w trakcie pierwszej rozprawy odmówił składania wyjaśnień.Podkreślił jednak to, że nie przyznaje się do winy. Z odczytanych przez sędzię Iwonę Kowalik wyjaśnień składanych przez oskarżonego podczas dochodzenia, wynika, że firma w zamian za spełnienie oczekiwań i zorganizowanie w nowych warunkach dostawy przesyłek, obiecała zapłatę. Ale nie wywiązała się z obietnic. W tym czasie B. prowadził dystrybucję na terenie Opola, Brzegu i Świdnicy. – Umowę realizowałem, zatrudniłem nowych pracowników za zgodą przełożonego, ale pieniędzy na to nie dostałem – wyjaśniał. – W Brzegu rozpoczął się protest. Gdy tam przyjechałem, ludzie chcieli mnie bić.

Mężczyzna zeznał także, że miał zamiar zrezygnować ze współpracy z firmą. Ta jednak nie chciała odebrać niedostarczonych przesyłek, które cały czas się gromadziły. Brak listów stwierdzono 14 kwietnia w Świdnicy i Brzegu. 17 kwietnia przedstawiciel In Postu dokonał zgłoszenia na policję.

Prokurator nie dał jednak wiary wyjaśnieniom oskarżonego.  Za zarzucane czyny Jackowi B., grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Konsekwencje przetrzymania przesyłek odczuł cały kraj. Adresaci, którzy nie otrzymali wezwań, byli traktowani ulgowo, śledztwa jednak przedłużały się. Najwyższa Izba Kontroli, która przeprowadziła kontrolę finalizacji umowy pomiędzy sądownictwem, prokuratorami a Polską Grupą Pocztową, w której w skład wchodził właśnie Inpost i Ruch dopatrzyła się szeregu nieprawidłowości. Stwierdzono jednoznacznie, że przedsiębiorca nie był przygotowany do świadczenia usług na taką skalę. Zmiana operatora pocztowego dostarczającego pisma i przesyłki sądowe oraz prokuratorskie spowodowała poważne zakłócenia w doręczaniu tych przesyłek, w szczególności w I kwartale 2014 r. Pod koniec 2015 roku rozpisano przetarg na wyłonienie nowego operatora. Wygrała go Poczta Polska, która usługi na rzecz sądownictwa i prokuratur świadczyć będzie od 2016-2018 roku.

Justyna Bereśniewicz, dsw.doba.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ