W oczach znajomych, koleżanek ze szkoły oraz z pracy zawsze uśmiechnięta, pomocna, koleżeńska. Tak zapamiętali ludzie Justynę M., 29-letnią kobietę zamordowaną w sobotę, wczesnym popołudniem w Świebodzicach.

Z pierwszych informacji do jakich udało nam się dotrzeć wynikało, że kobieta miała podcięte gardło. Dziś prokuratura zdementowała taki fakt.

– Jeśli chodzi o obrażenia 29-latki, to na pewno nie miała podciętego gardła. Prowadzimy w tej chwili intensywne czynności i nic więcej powiedzieć nie mogę. Nikomu na razie nie postawiono zarzutów – komentuje Ewa Ścierzyńska, rzeczniczka prokuratury okręgowej.

W mieszkaniu znaleziono także jej poranionego męża 27-letniego Łukasza M. Mężczyzna trafił do szpitala w asyście policji. Miał poderżnięte gardło i poważne rany kłute klatki piersiowej i jamy brzusznej – mówi Urszula Zawada, szefowa świdnickiej prokuratury. – Konieczna była operacja krtani. Na chwilę obecną nie wiadomo kiedy będzie można przesłuchać mężczyznę.

 Z przekazanych przez niego na miejscu zdarzenia wyjaśnień wynika, że małżeństwo zostało napadnięte w mieszkaniu przez osoby z zewnątrz – komentuje śledcza. – To jedna z kilku wersji, która w dodatku jest bardzo wątpliwa. Żadna nie jest w tej chwili potwierdzona.

Zaraz po zdarzeniu mówiono o tym, że Łukasz M. zabił żonę, a następnie został napadnięty i poraniony w akcie zemsty przez jej brata. Kolejna przekazywana wstępnie przez śledczych sugerowała, że mąż zabił żonę, a następnie sam się poranił.

Według relacji dalszych sąsiadów para uchodziła za zgodną. W czerwcu 2015 roku wzięła ślub, oboje zamieszkali w bloku na Osiedlu Piastowskim w Świebodzicach.

W firmie,w której razem pracowałyśmy 2 miesiące Justyna nie dawała żadnych oznak tego, że coś złego może się dziać w jej życiu. Zawsze uśmiechnięta, skora do rozmowy. Mąż bardzo często przychodził po nią do pracy. Wszyscy jesteśmy w szoku – mówi pani Dominika (nazwisko do wiadomości redakcji).

W piątek 14 kwietnia patrol został wezwany do ich mieszkania przez sąsiadów. – Doszło tam do ostrej awantury, słychać było krzyki – mówi prokurator Zawada. – Jednak po przybyciu policji na miejsce, było już cicho. Funkcjonariusze nie zostali wpuszczeni do mieszkania. Nie wiadomo w tej chwili czy wtedy kobieta już nie żyła. Dzień wcześniej noc spędziła u rodziny. Żaliła się, że małżeństwo jej się nie układa.

Co stało się feralnego dnia? Tego na chwilę obecną nie wiadomo. Być może powodem awantury była chorobliwa zazdrość Łukasza M., który nie potrafił panować nad emocjami.

Kobieta żaliła się rodzinie, że małżeństwo się jej rozsypuje – mówi prokurator Urszula Zawada. –Sugerowała, że chce się rozwieść.

Może się pokłócili, od słowa do słowa, i stała się tragedia. Bardzo szkoda dziewczyny, bo to normalna osoba była. Zupełnie niekonfliktowa. Przecież oni nie dawno ślub brali – powiedział jeden z sąsiadów prosząc jednocześnie o anonimowość.

Jeszcze dziś ma odbyć się sekcja zwłok, która wykaże jednoznacznie co było przyczyną śmierci młodej kobiety i kiedy nastąpił zgon.

Aktualizacja:

Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują na to, że przyczyną zgonu kobiety było prawdopodobnie uduszenie.

dsw.doba.pl/ Justyna Bereśniewicz